cytaty

Wired.it „Muzyka pop została wykastrowana w najgorszy możliwy sposób”19/06/2019

Ice Cream” odnosi się do popu z lat osiemdziesiątych, myślę o George’u Michale, Frankie Goes to Hollywood …

Mika: „Tak, to był wesoły pop, ale jednocześnie niebezpieczny, nie uważasz?”

Ale jest także bardzo sugestywny: możesz interpretować „Ice Cream” na wiele różnych sposobów …

Mika: „Nie tylko możesz, ale musisz zinterpretować to w najbardziej brudny sposób! To nieprzyzwoita piosenka. A równocześnie … w ogóle nie jest obsceniczna”.

Czy dostrzegamy jej nieprzyzwoitość lub niewinność zależy od tego, co jest w umyśle słuchacza …

Mika: „Dokładnie. Każdy ma swoje problemy psychiczne”.

Mówiąc o piosence, powiedziałeś, że chciałeś „odważyć się być zmysłowym mężczyzną, ośmielić się wyrazić jasno pragnienie, które zawsze miałeś w głowie. Fantazjowałeś o byciu mężczyzną, którym zawsze chciałbym być ”: czy własnie to dla ciebie znaczy „niezwykle seksowny mężczyzna”?

Mika: „Ale każdy marzy o byciu bardziej seksownym niż osoba, którą widzą nago w lustrze! Nieprawda?”

Czy nie czułeś się tak wcześniej? Czy broniłeś się przed tą częścią ciebie?

Mika: „Bardziej nie akceptowałem niż broniłem się przed tym. Nie korzystałem z tego. Trzymałem to w miejscu, które Francuzi nazywają „jardin secret” (sekretnym ogrodem). Ale kiedy wszedłem w tę nową fazę mojego życia i pracy, zdałem sobie sprawę, że ta część mnie zawsze była dla mnie największym źródłem inspiracji. Więc poszedłem do mojego ogrodu i wyjąłem to.

„Myślę, że to także moja reakcja na obecną aseksualność muzyki pop: pop został całkowicie pozbawiony seksu. A jeśli się pojawia, to jest obecny tylko jako ilustracja, jest uprzedmiotowiony, nie jest radosny. W popie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych mieliśmy bardzo wyrafinowaną, świadomą energię seksualną, to był dialog seksualny. Nie chodziło o wykorzystywanie seksu, ale była to wyrafinowana prowokacja, która sprawiła, że ​​czułeś się dobrze i wyjątkowo. Dlatego nawet dziś to działa, kiedy oglądamy na YouTube fragmenty „Princese Lovesexy Tour”. Ponieważ to jest wyrafinowane. To nie jest pornografia, to nie jest tylko ciało w kontakcie z innym ciałem, ale jest dialogiem , to jest taniec. Analizuję to, żeby w jakiś sposób wprowadzić to do moich występów. ”

Jaki będzie wyglądał show?

Mika: „Ten album jest rezultatem wielkiej zmiany. Zdałem sobie sprawę, że coś zostało we mnie odblokowane, coś się otworzyło, można to nazwać emancypacją, wyzwoleniem lub objawieniem. W rzeczywistości trasa będzie się nazywać „Revelation Tour”. Kiedy rozmawiałem o tym z moimi nowymi muzykami, opowiedziałem im o Mice i Michaelu Holbrooku, które jest moim prawdziwym imieniem. O człowieku ukrywającym się za artystą, a oni powiedzieli mi: „Cool! Pierwsza część koncertu będzie z Miką, a druga z Michaelem Holbrookiem, który mógłby siedzieć przy fortepianie. „Powiedziałem im: ” Nie! Ta część z Michaelem Holbrookiem musi być brudnym, pełnym seksu, fantastycznym, popowym show. A Mika może siedzieć na podłodze w pięknej eleganckiej sukni ”.

Czy nie boisz się, jak fani zareagują na ten zmysłową zmianę?

Mika: „Absolutnie nie. Ludzie dziś nie są przyzwyczajeni do takiej seksualności. W hip-hopowych teledyskach widzimy dziewczyny oblewające się szampanem. Seks stał się produktem. Kiedy rozpocznie się trasa koncertowa, moi fani będą mieli pełny obraz; zobaczą jak wszystkie elementy tej układanki znajdą swoje miejsce. A potem zrozumieją, że to jest taniec, że jest w tym myśl, a ja nie odgrywam roli heteroseksualisty. Nie mówię tego, bo się boję, ale ponieważ muzyka pop została wykastrowana w najgorszy możliwy sposób. Zmysłowość została usunięta i to jest prawdziwa zbrodnia. Zwłaszcza jeśli wiem, jak wyglądał najlepszy okres muzyki pop w przeszłości ”.

Którzy artyści zainspirowali tę zmianę?

Mika: „George Michael i Prince, oczywiście, ale nie tylko. Piosenki na płycie były inspirowane słodkim i delikatnym napięciem seksualnym, które brzmi od zawsze w „Antony and the Johnsons”. Antony teraz zmienia płeć, ale kiedy był Antony’m, zawsze uważałem go za pełnego zmysłowości, radości i poezji. Na mojej płycie jest piosenka „Blue”, której pierwsze słowa są: „Niebieski to kobiecy kolor”. Jest to list miłosny do kobiety od mężczyzny który seksualnie nie jest zainteresowany kobietami. Inną inspiracją jest Michael Hutchence; jego postawa, jego ładunek seksualny … Krótko mówiąc, jeśli usuniesz seks z lat dziewięćdziesiątych, pozostanie tylko polityka, gówniane stosunki międzynarodowe i cała masa złych filmów ”.

Jakie jest znaczenie poszczególnych obrazów, które składają się na kolaż na okładce „Ice Cream”?

Mika: „Pomysł na okładkę albumu polegał na tym, aby mój portret przeplatał się z fragmentami obrazów, które coś o mnie mówiły. Okładki kolejnych singli zostaną skomponowane z fragmentów innych obrazów, które odnoszą się konkretnie do piosenki i dlatego na przykład wśród obrazów na okładce „Ice Cream” znajdują się pszczoły, obecne w tekście ”.

Zacznijmy od pszczół, a potem …

Mika: „Jest to związane z historią, która mnie zasmuca: skończyłem pisać album w małym domku, który moja siostra wynajęła w Toskanii. I kiedy siedziałem na zewnątrz, zdałem sobie sprawę, że ciała martwych pszczół, leżące wokół były wynikiem zwalczania szkodników, którego dokonano kilka dni wcześniej”.

Jest rzeźba Dawida Michała Anioła …

Mika: „Jest David, ponieważ żartowałem, że dzień w Toskanii był tak gorący, że jedynym człowiekiem, a raczej jedyną częścią ludzkiego ciała, która mogła pozostać chłodna w tym upale, był marmurowy tyłek Dawida (który zresztą uważam, za najpiękniejszy tyłek, jaki ludzkość miała ”.

Jest twój pastelowy portret.

Mika: „Został stworzony przez moją siostrę. Ale inspiracją była twórczość artysty, który kiedyś często przedstawiał Davida Bowie. Podoba mi się miękkość jego stylu i jego styl niepodlegający modzie”.

Jest tam też basen, który wygląda jak z obrazu Davida Hockneya

Mika: „Dokładnie. Inspiracją był jego obraz mężczyzny pływającego w basenie. Jest to dla mnie bardzo ważny obraz, ponieważ udaje się w nim bardzo dobrze zawrzeć zarówno frustrację, jak i pożądanie. Nie widzisz twarzy mężczyzny, nawet nie widać dobrze jego ciała, ponieważ jest pod wodą. Nie wiemy nic o tej osobie. Ale wywołuje ona pożądanie i czujesz przypływ energii ”.

Jest też zdjęcie nagich ciał …

Mika: „Hockney robił portrety, zestawiając setki zdjęć. Zainspirował mnie, więc zrobiłem kolaż, używając obrazów nagich ciał wyciętych z czasopism pornograficznych, z których usunąłem oczywiście pewne partie. Można tylko zobaczyć skórę, poczuć pociąg seksualny, ale nic nie jest pokazane wprost ”.

I oczywiście są lody.

Mika: „Tak, ale plastikowe, bardzo pop.”

Mówiąc o lodach, czy wiesz, że istnieje również słynna włoska piosenka, która opiera się na podwójnym znaczeniu lodów …?

Mika: „Oczywiście! ” Gelato al limon” Paolo Conte. Jedna z najpiękniejszych włoskich piosenek w historii”.

W rzeczywistości miałem na myśli piosenkę ” Gelato al cioccolato „, napisany przez Cristiano Malgioglio i zaśpiewaną przez Pupo …

Mika: „Och. Mój Boże. Masz rację! Znam to, ale … jak to powiedzieć … Wolę lody Paolo Conte”.

Link do tekstu włoskiego: https://www.wired.it/play/musica/2019/06/19/mika-ice-cream-intervista-revelation-tour/?refresh_ce=

Brainy Quote

Za każdym razem, gdy zaczynam i kończę płytę, przechodzę kryzys wieku średniego.

Wychowałem się w wielu różnych kulturach, podróżuję cały czas i odnajduję swoją tożsamość w moich piosenkach. W piosenkach, które tworzę Wymyślam moją tożsamość.

Zawsze mi mówiono, że jestem zbyt dziwny albo że jestem zbyt tandetny. Różne grupy ludzi, tak jak wytwórnie płytowe mówili, że jestem zbyt dziwny, a muzycy niezależni nawet nie wpuścili by mnie do swojego zespołu.

Kiedy nie należysz do żadnego klubu, to musisz znaleźć inny sposób na przetrwanie.

Nie potrafię słuchać muzyki idąc ulicą, chyba że mam ku temu powód. Nie potrafię po prostu słuchać muzyki jako szumu w tle. To doprowadza mnie do szaleństwa.

Mój związek z moją matką nie jest słodki.

Jeśli naprawdę podoba mi się jakiś zapach, to może być cokolwiek – kawałek smoły lub plastikowy kawałek lalki mojej chrześnicy – wkładam taki malutki kawałek do buteleczki z etykietą. Trzymam to wszystko w lodówce w mojej  łazience.

Nie jestem dobrym tancerzem. Wiem, o tym. Ale wiem, że umiem się ruszać. Mogę wykonać choreografię, ale nie w odpowiedniej kolejności.

Moje życie nie nadaje się do tabloidów.

Robię błędy. Mówię głupie rzeczy. Robię głupoty. I, szczerze mówiąc, jestem z nich dumny. Dlaczego nie popełniać błędów?

Za każdym razem, gdy wypuszczam coś nowego, słyszę obawy. Kiedy rozpoczynam trasę, ludzie zawsze mówią: „Oh, czy to się uda?” A kiedy rozpoczynam album: „Oh, czy to się uda?” Lub nowy teledysk. ‚No coś ty?” Tak jest zawsze – ale ja zawsze działam na zasadzie, że nie mam nic do stracenia.

W przeszłości mój homoseksualizm bardzo mi ciążył, ponieważ nikt w mojej rodzinie nie jest gejem. Nie miałem modeli do naśladowania, więc musiałem znaleźć własną drogę.

W moich starszych piosenkach chowałem się za fikcyjnymi postaciami, aby odwrócić uwagę od siebie.

Piszę piosenki, aby stać się kimś innym. I kiedy już nim jestem, to znowu chcę się zmienić w kogoś innego.

Zawsze mi mówiono, że jestem brzydki. Nadal uważam, że jestem brzydki. Wiem, że mam dziwną twarz i nie powiesz mi, że jest inaczej.

Część mnie widzi siebie jako utalentowanego, a druga część postrzega mnie jako coś dziwnego. Jak coś wejdzie ci do głowy to nic tego nie może zmienić. Nawet sława.

Stylista może powiedzieć ci, że wyglądasz wspaniale w czymkolwiek. Twoja rodzina zawsze powie ci, jeśli wyglądasz jak kompletny idiota.

Wszyscy ostatecznie jesteśmy jak żarcie na talerzu, to sposób sprzedawania się. Ale nie mam zamiaru być tanim chińskim bufetem, w którym jesz tyle ile ci się zmieści.

Moja pierwsza płyta opowiadała o moim dzieciństwie. Było tam wiele rymowanek i baśniowych odniesień; wszystko było takie naiwne.

Nigdy nie miałem idoli. Nigdy nie miałem plakatów na ścianie, kompletnie żadnych.

Wszystko, co robię, jest bardzo wizualne i bardzo dźwięczne. Nie umiem czytać nut , rysuję równie dużo co piszę teksty.

Mam opinię na każdy temat. Jestem uparty jak osioł. Największym moim problemem jest trzymanie buzi na kłódkę.

Muszę przyznać, że większość moich strojów jest zaprojektowana i wykonana przez moją mamę.

Z pewnością nie podążam za modą. Myślę, że moda, jeśli chodzi o branżę i cały świat, który ją otacza, jest ohydna i to mnie od niej odpycha.

Niektórzy mówią, że mam skalę głosu na pięć oktaw, co jest śmieszne. To by znaczyło, że mogę śpiewać jak Mariah Carey albo ta kosmitka w „Piątym elemencie”. Absolutnie nie przypominam tego niebieskiego kosmity. Mam zakres około 3 i pół oktawy.

Ciągle dzwonię do mojego lekarza, ponieważ nieustannie robię sobie krzywdę, kiedy jestem w trasie. A to zerwę sobie więzadło, albo uszkodzę sobie słuch, a to stracę głos. W dodatku jestem kompletnym hipochondrykiem.

Psychologies

Ogólnie nie lubiłem szkoły! Nawet jeśli tam przeżyłem moje pierwsze muzyczne doświadczenia śpiewając w chórze. Skończyło się na zawarciu umowy z dyrektorem, który powiedział mi: „OK, od czasu do czasu możesz przegapić zajęcia. Ale pod dwoma warunkami: odrabiasz pracę domową i śpiewasz w chórze „.

Muzyka pozwoliła mi radzić sobie z rzeczywistością, wprowadzając mnie w inną, tę z mojej wyobraźni. Od zawsze, kiedy śpiewam, mówię o sobie takim, jakim chciałbym być. Właśnie dlatego dobrze się czuję w muzyce, ona mnie „chroni”. Melodie dodają mi siły, są „mięśniami”, których nie mam. I czułem to bardzo wcześnie. Już w wieku 7 lat miałem „obsesję” melodii. Miałem walizkę wypełnioną kasetami, na których nagrywałem melodie sklasyfikowane według gatunku („ciekawy”, „silny”, „smutny” …). Kiedy chciałem coś powiedzieć koledze, który mnie denerwował albo mojej mamie, pisałem tekst. Towarzyszyła mu melodia, która miała podkreślać moje myśli.

Chociaż teraz jestem raczej szczęśliwy w swoim życiu, wciąż czuję się o wiele silniejszy i bardziej swobodny na scenie.

Najbardziej bolesny jest widok płaczących rodziców. Myślę, że utrata wszystkiego tylko nas wzmocniła. Od tego czasu unikam materialnego komfortu. Nauczyłem się, że stabilności należy szukać gdzie indziej. 

Moja mama nauczyła nas  jak ważna jest umiejętność robienia czegoś własnymi rękami: „Jeśli potrafisz tworzyć, zawsze będziesz przydatny i będziesz w stanie przetrwać wszędzie”. To nie przypadek, że dziś jej pięcioro dzieci to artyści. Trzeba też powiedzieć, że dorastaliśmy w domu pełnym muzyki, malarstwa, książek … i wolności.

Osoba, która choć raz czuła się wykluczona, nigdy tego nie zapomni.  Jestem uczulony na tych, którzy są odrzuceni, który czują się nic nie warci. Więcej, ja ich szukam, staję w ich obronie.  Właściwie to jestem dumny z tego, że byłem jednym z nich. Powinniśmy być dumni z naszej inności.

Wiem co to jest wrażliwość. Ale kruchość jest zbyt niebezpieczna: sprawia, że reagujesz na okoliczności i nie jesteś wystarczająco przewidujący. Trzeba się chronić. Trzeba mieć odwagę, by nie być kruchym. I nie wątpić w siebie. Dlatego pracuję jak szalony! Ponieważ w głębi duszy, nie ufam sobie. Jestem przekonany, że jeśli tylko pozwolę sobie na chwilę odpoczynku, wszystko się zawali.

Czego najbardziej się boję? Nietolerancji. Tego, że nie będę akceptowany przez innych. Sukces ułatwia relacje, ale nie chroni przed odrzuceniem.

Czy moja rodzina z łatwością zaakceptowała mój „coming out”? To nie prawda! Musiałem radzić sobie z bardzo ostrymi reakcjami! Czekałem, nie mówiąc nic, aby pokazać, że pozostałem tym samym, tym, którego zawsze znali i kochali. Niektórzy członkowie mojej dalszej rodziny wciąż mnie odrzucają. Doszedłem jednak do wniosku, że to ich problem, nie mój.

W rzeczywistości, aby się uspokoić, muszę stać nad urwiskiem albo na scenie. Innymi słowy, muszę czuć się zagrożony!

Po czym poznać, że kłamię? Kiedy zaczynam zdanie od „OK super!”, Oznacza to, że tak naprawdę nie zgadzam się z tym, co mi się proponuje.

BlackBook

W życiu prywatnym jestem dosyć zamkniętą osobą i nie byłbym w stanie powiedzieć nawet połowy tego, o czym mówię w moich tekstach.  Chyba dlatego kiedy byłem młodszy miałem wrażenie, że jestem małomówny.  Czułem się inny. zacząłem pisać piosenki, ponieważ mogłem w nich powiedzieć wszystko, co tylko chciałem. Robię tak do dzisiaj. 

Kiedy piszę piosenkę, to tak, jakbym przeglądał się w lustrze , muszę być równie szczery jak sam ze sobą. Jest w tym coś intymnego.  Kiedy zaczynam śpiewać ją na koncercie, coś się zmienia.  Mogę ją lubić albo nie – ale ona już nie jest moja.  Jest teraz czymś innym, czymś na co nie mam wpływu. 

TimeOut Shanghai

Kiedy byłem mały moja mama zawsze zabierała nas na wakacje w różne ciekawe miejsca.  Jeśli tylko mieliśmy wystarczającą ilość pieniędzy, nigdy nie spędzaliśmy wakacji na plaży. Pierwszy raz pojechałem do Chin w 1996. Moje trzy siostry  mówią biegle po mandaryńsku. Przez wiele lat mieszkały w Pekinie i to jest jeden z powodów, dlaczego spędziłem tam sporo czasu. Zawsze coś nas pchało do odkrywania nowych miejsc. Może dlatego, że tak naprawdę moja rodzina nie ma miejsca, do którego naprawdę przynależy.

Bardzo lubię pracować z moją mamą. To ona zaczęła pokazywać mi kreacje nowego zespołu z Maison Valentino. Nie było w nich tego sztucznego pretensjonalizmu, jaki jest obecny w modzie. Powiedziałbym w skrócie, że nie pachną, jakbyś się oblał całym flakonem perfum. 
Im zależy na tym, by strój opowiadał historię. Więc rozwinęliśmy temat i od kilku lat noszę Valentino. Noszę też Valentino Cuture, który jest linia męską i tak naprawdę nie istnieje. Nasze stroje opowiadają historie, a to odzwierciedla się również na okładce płyty („No Place in Heaven”), którą zaprojektowałem z moją siostrą i w dekoracjach scenicznych.

Nie raz jakiś podpity Irlandczyk chciał mi dać po gębie, bo myślał, że się z niego nabijam…. Ale ja już tak mam, że łapię akcent osoby, którą słyszę.  Co śmieszniejsze, jeśli jestem w dobrym nastroju łapię akcent z otoczenia. A kiedy jestem zły, mój angielski akcent staje się mocniejszy, a nawet przesadzony.

Moje relacje z matką są dosyć brutalne. Jesteśmy sobie bliscy, świetnie się rozumiemy, ale od kiedy miałem 12 lat bardziej przypominały relacje między dorosłymi ludźmi. Musiała być dla mnie twarda, bo przeczuwała katastrofę. Kiedy miałem 15 lat powiedziała mi: „Albo skończysz w więzieniu, martwy albo sławny”. 

Windy City Times

W szkole byłem nękany codziennie, godzina za godziną. To było okropne. Nienawidziłem szkoły i większości mojego okresu szkolnego. Zawsze mną poniewierali. O co im chodziło? Trzeba być głupim ignorantem, żeby tak robić. Zwłaszcza, jeśli chodzi o coś czego się nie wybiera, czego nie możesz zmienić. Jakim trzeba być kretynem, by to robić! A jeśli nauczyciele chcą ci pomóc, nigdy nie zajmą się tym, który nęka, nigdy nie powiedzą mu, co naprawdę o nim sądzą. Do dupy z takim podejściem! Dlaczego nie wstaną i nie powiedzą: „Jesteś skończonym idiotą, bo…” Zawsze wybierają łagodne sposoby. A nękanie nie jest łagodne. Całe to gówno sprawiło, że zapragnąłem stworzyć mój własny świat. Chciałem stać się kimś innym. Dlatego zacząłem pisać piosenki, w których mogłem być kim tylko chciałem.

Z jednej strony nienawidzę tej części mojego życia, ale z drugiej strony to ona sprawiła, że jestem tym, kim jestem. Lubię siebie takim jakim dziś jestem. Czy stałoby się tak bez tego doświadczenia?  Teraz to nie ma znaczenia, bo wszystko dobrze się skończyło. Miałem dobrą rodzinę i ich wsparcie. Gdyby nie to, byłbym skończony. 

Revolart

W dniu 11 grudnia 2013 roku Mika został zaproszony na Uniwersytet Ekonomiczny Bocconi w Mediolanie, gdzie wygłosił referat, który miał dotyczyć ogólnie pojętego marketingu. Oto co Mika powiedział:

Ostatnie dwa lata zmieniły moje życie, stałem się prawie ofiarą ludzi wykonujących wasz zawód, albo zawód, który chcecie w przyszłości wykonywać. O mało mnie nie zniszczyli.

Niektórzy z was znają mnie jako muzyka, inni jako jurora w programie telewizyjnym, a niektórzy z was w ogóle mnie nie znają. Nazywam się Mika i tak naprawdę nie jest to moje nazwisko, mam na imię Michael Holbrook Penniman Jr …  Mam 30 lat. W styczniu będę w Los Angeles, aby rozpocząć pracę nad moim czwartym albumem, i to jest naprawdę wszystko, co mam w życiu, to jest dla mnie najważniejsze.

Obecnie jestem sędzią we włoskim X Factor, jestem jednocześnie trenerem we francuskim programie i mam firmę projektową, którą założyłem z moją siostrą 8 lat temu: to dużo rzeczy na raz i o dziwo, nigdy nie byłem bardziej podekscytowany, aby wejść do studia i nagrać płytę. Na początku mojej kariery zrobiłem coś przeciwnego do tego, co wy powinniście zrobić. Byłem bardzo zamknięty i miałem własną wizję idealnej strategii marketingowej, aby chronić mnie przed oczami mediów i społeczeństwa. Myślałem, że to da mi jakąś wolność. Teraz zdałem sobie sprawę, że całkowicie się myliłem. Przez izolację, która, jak sądziłem, miała chronić moją muzykę, faktycznie o mało nie zrobiłem sobie krzywdy. Stałem się bardziej uzależniony od manipulacji mojej wytwórni płytowej. Uważam, że bardzo ważne jest, aby marketingowiec ochraniał osobę, która przechodzi transformację od nieznanego artysty do komercyjnego sukcesu. Mój pierwszy album został zrealizowany w 2007 roku, ale moja kariera w śpiewaniu rozpoczęła się, gdy miałem 11 lat. Zostałem wydalony ze szkoły i po roku nie robienia niczego poza treningiem z rosyjską nauczycielką śpiewu, która biła mnie, gdy nie robiłem czegoś poprawnie, dostałem pracę.

Miałem i nadal mam bardzo dużą dysleksję, która sprawia, że nie potrafię czytać muzyki. Jako chłopiec specjalizowałem się w dwóch rzeczach: grałem i nagrywałem muzykę współczesną, a równocześnie byłem specjalistą od nagrywania najgorszych reklam, jakie kiedykolwiek słyszeliście; naprawdę były gówniane, uwierzcie mi! Tego samego dnia, kiedy wychodziłem ze szkoły, nagrywałem japońską pieśń z dwiema różnymi orkiestrami, a potem dżingiel do reklamy mleka albo dla British Airways lub gumy do żucia Orbit. Fakt, że nie mogłem czytać muzyki sprawiał, że skupiałem się na robieniu obu rzeczy w ten sam sposób; mimo, że to były dwie różne prace. Zarabiałem trochę pieniędzy i nie ma nic brudnego w zarabianiu pieniędzy, jeśli tylko dobrze się przy tym bawisz.  Tylko ludzie, którzy zarobili bardzo dużo pieniędzy mówią ci, że zarabianie pieniędzy jest brudne.

W końcu przeszedłem mutację. Shit happens. I  dzięki Bogu, że to się stało! Po kilku tygodniach straciłem pracę i postanowiłem rozwiązać ten problem, pisząc piosenki i wysyłając dema jak szalony. Nie zaskoczyło mnie to, że zostałem kompletnie zignorowany, więc powiedziałem: „Będę śpiewakiem operowym”. Chodziłem na przesłuchania na każdą uczelnię muzyczną i byłem odrzucany na pierwszym castingu. Rozczarowany w końcu dostałem się do London School of Economics i poszedłem na mój pierwszy dzień.

Miałem pierwsze zajęcia i wydałem 495 funtów na podręczniki. Leżały przede mną, a ja myślałem, że to koniec mojego życia, jakie znałem odkąd skończyłem 11 lat. Moje marzenie o pozostaniu w biznesie muzycznym skończyło się. Miałem chwilę paniki i po dwóch godzinach zostawiłem książki na stole,  opuściłem LSE i już nigdy tam nie wróciłem. Poszedłem do Royal School of Music, gdzie przez cztery godziny stałem na zewnątrz i czekałem na szefa studiów wokalnych, który mnie kiedyś odrzucił. Poszedłem za nim do jego samochodu, a potem błagałem go, prawie płacząc, o drugie przesłuchanie. Potrzebowałam tego! Powiedziałem mu, że opuściłem LSE. Byłem elegancko ubrany, bo uważałem, że ludzie tak się ubierają pierwszego dnia w college’u, ale właściwie nikt inny się tak nie ubrał: byłem jedyny w garniturze i krawacie, myśląc, że to było coś, co robią normalni ludzie, kiedy idą na uniwersytet.  Ale oni wzięli mnie za dziwaka. W końcu zgodzili się na kolejne przesłuchanie, prawdopodobnie dlatego, że byłem taki dziwny i na koniec dali mi roczny okres próbny.

Gdy tylko dostałem roczny okres  próbny, zacząłem dostawać role muzyczne. Łapałem się wszelkich możliwych sposobów, aby nie zostać wyrzuconym, więc zrobiłem poszukiwania i odkryłem, że rząd chroni ludzi niepełnosprawnych. Dysleksja nie jest czymś, co możesz udawać. Możesz łatwo udowodnić, że jest prawdziwa, więc dostałem papier, który zaniosłem do dziekanatu i powiedziałem: „Teraz nie możecie mnie wydalić, ponieważ dałem wam  ten dokument”. Nie wyrzucili mnie, ale nie zdałem wszystkich egzaminów teoretycznych, ale dzięki moim papierom nie musiałem płacić za półtora roku studiów. Zamiast tego wykorzystałem te pieniądze, by polecieć do Miami.

Była tam dziewczyna, która chciała ze mną pracować i tworzyć ze mną muzykę. Miała na imię Jody. W Miami Jody i ja żebraliśmy o wypożyczenie nam studia nagrań, a w zamian dawaliśmy nasze głosy. Jody również tłumaczyła teksty. Ogólnie mówiąc Jody i ja prostytuowaliśmy się, żeby mieć wstęp do studia. Tak naprawdę nigdy nie mieliśmy pieniędzy, więc wchodziliśmy do studia od 8 wieczorem do 3 rano. Nie byłem w stanie prowadzić samochodu, więc zawarliśmy umowę z Jody, że będzie po mnie przyjeżdżać a  potem zostawiać na stacji benzynowej w północnym Miami na rogu ulicy, która nie jest zbyt przyjemna o trzeciej nad ranem.

To tu poznałem Caroline. Była prostytutką koło pięćdziesiątki. Całą noc czekała na klientów, ale tak naprawdę nie znajdywała ich wielu. Zafascynowałem się nią.  A właściwie fascynowała mnie jej niesamowita siła. Pewnego dnia zniknęła i nigdy więcej jej nie widziałem. Napisałem kilka piosenek jej dedykowanych, jedną z nich była „Love Today”. Kilka lat później dostałem nominację do Grammy za piosenkę, która została napisana o prostytutce. To nie jest zabawne, ale to szczera prawda. Prawda była taka, że Jody i ja prostytuowaliśmy nasze głosy i umysły dla pewnych okropnych firm. Nienawidziliśmy tego, ale musieliśmy mieć czas w studio. Różnica między moim życiem a życiem Caroline polegała na tym, że ja byłem na początku mojej podróży, a Caroline była wyraźnie na jej końcu. Caroline pozostanie dla mnie symbolem moich pierwszych lat. 

Wróciłem do Londynu z nowymi piosenkami, pewny siebie, bez wstydu, gotowy na bitwę. Miałem dość odrzucenia za brak odpowiedniego wyglądu czy brzmienia, które było zbyt inne.  Postanowiłem przejąć kontrolę i wraz z moją siostrą Yasmine stworzyłem swój własny świat. Moja idea była prosta: jeśli problem polegał na tym, że nie pasowałem do obecnego świata ludzi, to po prostu stworzyłem swój własny świat i zapraszałem ich do niego. Z tą estetyką pracuję do dziś.

Obecnie liczba artystów, którzy mogliby mieć możliwość większego wejścia na rynek, jest niewielka. Jestem teraz artystą w mniejszości, branża przeżywa kryzys. Jestem uzależniony od ilości emisji w stacjach radiowych i od sprzedaży na całym świecie: jestem sumą wszystkich moich rynków. Mój potencjał jest zagrożony bez większego międzynarodowego zaangażowania.

W zeszłym roku wydałem album zatytułowany „The Origin of Love”, który nie był zbyt dobry dla radia, ale mnie to nie obchodziło, ponieważ wiem, że kariera nie polega w 100% na bieganiu od jednej stacji radiowej do drugiej. Bez radia moja międzynarodowa promocja z Universalem zaczęła topnieć. Szybko rozpocząłem własną promocję, szukałem sponsorów; od pasty do zębów w Indonezji do logo stacji radiowych drukowanych na biletach na koncerty w Europie.

Postanowiłem, wspiąć się na Himalaje przy temperaturze -20 ° C. Podczas jednej nieprzespanej nocy, w mroźnym chłodzie, podjąłem decyzję, która faktycznie zmieniła mój rok 2013: obiecałem sobie, że nie dam się odsunąć na bok i będę pracował bardzo ciężko, ponieważ jestem dumny z muzyki, którą tworzę.

To jest pierwszy rok, w którym nie czekam, aż Universal powie mi, że mogę kontynuować i promować moją płytę.

Chcę dedykować ten wykład sile, którą miała Carolie, która przełożyła się na coś bardzo pozytywnego w moim życiu: na odwagę, brak wstydu, konsumpcję, kreatywność, popularność i wiarygodność. Te słowa nie są przeciwieństwami, mogą współistnieć, a jeśli chcecie nazywać mnie prostytutką, to mi to nie przeszkadza, ale wtedy wy wszyscy jesteście alfonsami.

Prostytutki zawsze były muzami dla artystów, od Traviaty po Roxanne. Freddy Mercury mówił, że wszyscy jesteśmy muzycznymi prostytutkami i całkowicie się z tym zgadzam. Ale najlepszy cytat o prostytucji pochodzi od Winstona Churchilla. Był kiedyś na przyjęciu koktajlowym i zapytał pewną kobietę o prostytucję: „Jeśli powiem, że dam pani 5 milionów funtów za przespanie się  ze mną, czy zgodziłaby się pani na to”? A ona mówi: „Cóż, za 5 milionów funtów moglibyśmy porozmawiać o warunkach”. A potem Churchill mówi:” Jeśli dam pani 5 funtów, to przespałaby  się pani ze mną”? , A kobieta na to: ” Za kogo pan mnie bierze”?!  A Winston Churchill odpowiada:” Już ustaliliśmy jakim rodzajem kobiety pani jest, teraz porozmawiajmy o cenie”.

http://revolart.it/in-honour-of-a-miami-prostitute-this-is-not-a-story-about-a-hooker-this-is-a-story-about-mika-and-life/

.

Paris Match

Wywiad z Paris Match z 4 grudnia 2015 na temat filmu animowanego „Prorok” („Prophete” – do którego Mika podkład głos w wersji francuskiej)

Jakie wrażenie zrobiła na tobie książka Khalila Gibrana „Prophete”?

Mika: Kiedy jako dziecko poznawałem „Proroka”, myślałem, że to opowieści kogoś z mojej rodziny; rodziców, wujka. W końcu zrozumiałem, że oni czerpali właśnie z tej książki. Przeczytałem ją ponownie w całości zanim zabrałem się do pracy nad filmem. Powiedziałem sobie: ciekawe, teraz wreszcie rozumiem to wszystko, co mi opowiadano przez całe moje dzieciństwo.

Podkładając głos, ożywiłeś swoją postać…

Mika: Żeby ożywić postać, potrzeba bardzo dużo dyscypliny. Miałem pozostać sobą, ale równocześnie stać się kimś innym. To było dziwne uczucie. Nie jestem aktorem, nie jestem kimś, kto wciela się w inną postać. Ale… nawet jeśli nie jestem aktorem, jestem kameleonem. Ponieważ muzyk, musi być również kameleonem. Musi się zmieniać, przystosowywać. Czytałem wywiad z Mickiem Jaggerem i on powiedział, najważniejszą rzeczą dla kogoś, kto występuje na scenie, to bycie jak kameleon. Trzeba zmieniać się przy każdej piosence, przy każdej publiczności.

Salma Hayek nie mogłaby ci pomóc w aktorstwie?

Mika: Salma mi nie pomogła. Powiedziała mi: słuchaj, chcę, żebyś zrobił ten film. A ja na to: czy ty zwariowałaś? Dlaczego mam to zrobić? W wersji oryginalnej, to Liam Nisson podkłada głos. Jak można mnie porównywać z Liamem Nissonem? W końcu zrozumiałem, że ona wcale nie chciała, żeby wersja francuskojęzyczna była idealną kopią oryginału. Ona chciała stworzyć coś kompletnie innego.

Jak rozumiesz ostanie zdanie, które wypowiadasz w filmie: „Kiedy żegnasz się z przyjacielem, nie powinieneś płakać”?

Mika : To przykład tej prostoty, tej mądrości, którą znajdujemy w książce. Prorok jest przekonany, że trzeba zniszczyć to wszystko wokół siebie, co zbudowaliśmy, żeby się chronić. Stąd ta myśl, że kiedy trzeba się rozstać, kiedy trzeba się pożegnać, powinniśmy cieszyć się i świętować to, co przeżyliśmy z tą osobą. To może być przyjaciel, to może być ukochana osoba, członek rodziny. To nie ma znaczenia. Kiedy tracimy kogoś, to czy zawsze myślimy o nim z melancholią, ze smutkiem, z bólem? Czy może powinniśmy wypełnić nasze dni radosnymi wspomnieniami.  Uważam, że ta druga opcja jest lepsza.

Zwiastun do francuskiej wersji „Proroka” z głosem Miki.

.

Vulture

V: Dużo podróżowałeś, kiedy byłeś młodszy. Czy muzyka zawsze była ważną częścią twojego życia?
Mika: Zawsze tak było. Od kiedy skończyłem 7 lat śpiewałem i nagrywałem taśmy ze składankami muzycznymi podzielonymi na emocje. Były taśmy radosne, smutne, do tańca. Nie ważne było, kto śpiewał. Chodziło tylko o to, jak się czujesz słuchając tej muzyki.

V: Twój styl wokalny był często porównywany do Freddiego Mercurego. Czy miałeś idoli muzycznych, kiedy dorastałeś?
Mika: Nigdy nie miałem żadnych idoli. Nigdy nie miałem żadnych plakatów na ścianie, nic.

V: Miałeś puste ściany?
Mika: Zawsze miałem puste ściany. Jako dziecko usuwałem wszystko ze ścian. Większość dzieci wiesza na ścianach różne rzeczy. Jako dziecko czyściłem swoje ściany. Moja rodzina uważała, że ​​to dziwactwo.

V: Nowy album jest hołdem dla dojrzewania. Jaki byłeś jako nastolatek?
Mika: Byłem dość introwertyczny. Nigdy nie czułem się na tyle pewnie, żeby komuś powiedzieć coś prosto w twarz. Jeśli spojrzysz na większość osób, które zajmują się muzyką pop, to okaże się, że często są to samotnicy – ponieważ idea populistycznej formy sztuki, którą możesz stworzyć, jest atrakcyjna dla kogoś, kto niekoniecznie był popularny, gdy był młodszy.

V: Opisałeś ten drugi album jako „dorastanie po raz drugi”. Czy możesz to rozwinąć?
Mika: Drugi album określa, jaka będzie reszta twojej kariery. A kiedy twoje życie zmienia się tak samo jak moje, szczególnie w związku z ilością koncertów, które robiłem, zmienił się kontekst tego, co robię. Jeśli robisz coś po raz pierwszy, nie masz żadnego kontekstu. Za drugim razem zaczynasz rywalizować z samym sobą. Zdecydowanie jest to jak dojrzewanie.

V: Na tym albumie odszedłeś od opowiadania historii i piszesz więcej w pierwszej osobie. Czy to była duża zmiana?
Mika: Było to dla mnie trochę trudniejsze, ale było to coś, co musiałem zrobić. Chciałem pisać o postaciach i mieć możliwość pisania w pierwszej osobie. Ale nawet kiedy piszę w pierwszej osobie, wyobrażam sobie siebie jako postać z kreskówki i piszę z tej perspektywy. I to pomaga. To wyolbrzymia prawdziwe życie, upraszcza emocje i sprawia, że ​​rzeczy stają się bardziej wyraźne.

V: Twoje utwory są dość obrazowe. Kiedy piszesz, wizualizujesz?
Mika: Absolutnie. Wszystko co jest tylko napisane nie ma dla mnie żadnego sensu. Bardzo źle szło mi w szkole, dopóki nie wymyśliłem techniki uczenia się wszystkiego z taśmy. Więc nagrywałem, albo dostawałem audiobooki z moimi podręcznikami. Albo nagrywałem lekcje i uczyłem się wszystkiego, słuchając. Nie używałem książek. I wtedy moje stopnie nagle wystrzeliły w górę. Wszystko, co robię, jest bardzo wizualne i bardzo dźwięczne. Nie umiem czytać nut ale dużo rysuję, kiedy piszę teksty.

.

Le Monde – Mika: W szkole byłem kosmitą.

Artykuł z dnia 9/02/2019

„Le Monde” co tydzień zamieszcza rozmowę pytając artystów o decydującym momencie ich życia. W tym tygodniu wokalista Mika opowiada, jak muzyka stała się niezbędna w jego życiu między Bejrutem, Paryżem i Londynem, i zawsze towarzyszącej mu rodziny.

Autor piosenek i wykonawca euforycznego popu, sprzedał ponad 10 milionów płyt na całym świecie od czasu sukcesu swojego pierwszego albumu „Life in Cartoon Motion”. 35-letni libański wokalista od 9 lutego po raz kolejny będzie jednym z członków jury TF1 „The Voice” i wkrótce wyda piąty album.

Nie byłoby mnie tutaj, gdyby …

Gdybym nie był lunatykiem. Od siódmego roku życia do początku okresu dojrzewania nocami przestawiałem meble w mieszkaniu. Wychodziłem nawet na ulicę, a moi rodzice nie zdawali sobie z tego sprawy. Kiedyś śmieciarze przywieźli mnie z powrotem do domu w piżamie i skarpetkach. Moja mama zaczęła blokować drzwi mojego pokoju. Ten somnambulizm był magią w moim codziennym życiu. Nie kontrolując niczego, pozwalając nieświadomości prowadzić mnie bez myślenia o konsekwencjach – tak stałem się osobą i artystą, którym jestem. Bycie nieprzytomnym jest mi potrzebne do przetrwania.

Zanim poznaliśmy Mikę, urodziłeś się jako Michael Holbrook Penniman w 1983 roku w Libanie w chrześcijańskiej rodzinie Maronitów, zmuszonej do schronienia się przed wojną we Francji w rok po twoim urodzeniu…

Życie codzienne w Bejrucie stało się bardzo trudne i niebezpieczne. Pewnej nocy połowa mieszkania została zniszczona przez bombardowanie. Moja matka jest Libanką, a mój ojciec jest Amerykaninem, który urodził się w Jerozolimie, wychował się w Kairze, w Waszyngtonie, w Londynie … Rodzice najpierw wyjechali na Cypr, a potem wybrali Paryż, ponieważ Francja współpracowała z Libanem. Moja mama nauczyła się francuskiego.

Jakie wspomnienia zachowałeś z okresu paryskiego?

Bardzo szczęśliwego dzieciństwa. Mieszkaliśmy w 16 dzielnicy, na placu Lamartine. Mój ojciec miał bardzo dobrą posadę w finansach. Uczęszczałem do małej prywatnej szkoły Cours Victor-Hugo. W domu był Paryż-Bejrut. Jedzenie było francusko-arabskie. Wiele osób przeczekało u nas do końca wojny. Żyliśmy w takim trochę zawieszeniu.

Moja mama szyła ubrania dla dzieci. Pracownia była w jadalni i w salonie. Ponieważ miała wiele zamówień z domów towarowych, nawet późno w nocy można było usłyszeć hałas maszyn do szycia. Mama zabierała nas ze sobą do Sentier (dzielnica tekstylna w Paryżu) i mieliśmy prawo wybrać sobie materiały, z których potem szyła nam ubrania. Moje szorty, koszule, moje muszki były sposobem na wyrażanie siebie, to była zabawa. W Boże Narodzenie musieliśmy zrobić prezenty własnoręcznie, a nie kupować – zresztą i tak nie mieliśmy kieszonkowego. Kreatywność była na porządku dziennym. Tak żyliśmy. A muzyka była częścią tego życia.

No właśnie, w jaki sposób narodziła się ta pasja do muzyki?

Miałem lekcje gry na fortepianie u bliźniaczek, starszawych pań, które ciągle jadły ciastka. Siedziały po obu moich stronach: jedna zajmowała się prawą ręką, a druga lewą ręką. Wszystko było w porządku, czytałem muzykę, zacząłem grać …

W naszym mieszkaniu, gdzie toczyło się intensywne życie, muzyka towarzyszyła nam od rana do wieczora. Moja mama, szwaczki, wszyscy śpiewali piosenki Niny Simone, Boba Dylana, Joan Baez, Georgesa Moustaki, Jeana Ferrata, Gainsbourga, Rolling Stones, Fairouza, Oum Kalthoum … Muzyka stała się dla mnie oczywistością. Miałem pudełka wypełnione kasetami, które nagrałem. Robiłem „playlisty” posortowane według emocji i kolorów – ponieważ czułem kolory muzyki: czerwony, zielony. Kiedy zaczęło źle się dziać, jeszcze głośniej słuchaliśmy muzyki.

Co się stało?

Mój ojciec został wysłany przez bank w podróż służbową do Kuwejtu. Akurat trafił na inwazję Saddama Husseina na Kuwejt podczas pierwszej wojny w Zatoce Perskiej i był przetrzymywany w ambasadzie Stanów Zjednoczonych przez osiem miesięcy. Nie mieliśmy z nim kontaktu, tylko od czasu do czasu przychodził faks. Stabilność, którą znaliśmy z moimi siostrami, rozpadła się.

Kiedy mój ojciec wrócił, brodaty, wychudzony, jego oczy się zmieniły. Nie nazywaliśmy już go „tata”, tylko „Mike”. Nie wiem dlaczego. Po traumie, której doznał, miał kłopoty. Został zwolniony. Straciliśmy wszystko. Nauczyłem się jak postępować z komornikami: kiedy dzwonili do drzwi, mówiliśmy, że w domu nie ma dorosłych, że nie możemy otworzyć obcym. Ale podczas czwartej wizyty widziałem, jak zabierają wszystko z domu, nawet czerwoną kanapę, na której siedziałem. Nigdy nie wybaczę systemowi, który na to pozwala. Na inwazję świętego miejsca, jakim jest dom. Nic nie usprawiedliwia takiej krzywdy…

Jak zareagowali twoi rodzice?

Mój ojciec stawał się coraz cichszy. Moja mama, coraz bardziej zdeterminowana. Pewnej nocy spakowaliśmy się do Toyoty Previa i pojechaliśmy do Londynu. Wylądowaliśmy w hotelu typu bed & breakfast. Miało to trwać dwa tygodnie, spędziliśmy tam dwa lata. Kiedy mój ojciec nie zarabiał wystarczająco dużo, moja mama pracowała gotując.

W wieku 8 lat zacząłeś uczęszczać na zajęcia do Liceum Francuskiego w Londynie. Byłeś tam ofiarą nękania, o czym opowiadałeś pod koniec 2018 roku, podczas narodowego dnia przeciwko tej pladze (nękaniu w szkole) … (zajrzyj do zakładki „Działalność społeczna”)

Miałem problemy, ponieważ nagle stałem się dyslektykiem. Zapomniałem co to solfeż, a nawet jak czytać i pisać. Wszystko wyparowało! Mówiłem po angielsku z paryskim akcentem. Nosiłem moje różowe szorty, żółte ogrodniczki w kropki, muszkę uszytą z tego samego materiału. W Paryżu, kiedy towarzyszyłem mamie na pokazach mody, fotografowano mnie. W Londynie byłem kosmitą! Nauczycielka, która zawsze nosiła fioletowy płaszcz i czarny kapelusz, wybrała mnie wraz z dwoma innymi uczniami na ofiary swoich frustracji. Kazała mi wchodzić na krzesło i upokarzała mnie, mówiąc przed wszystkimi, że jestem głupi, leniwy, że wszystko, co chciałem, to bawić się – na szczęście, to mi zostało! Pisała okropne wiersze o nas, które musieli recytować inni uczniowie.

Przestałem mówić, chciałem stać się niewidzialny, zniknąć stamtąd. W domu też prawie nie mówiłem, nie słuchałem już muzyki. Moi rodzice nie rozumieli tego. Aż pewnego dnia moja siostra Paloma przyniosła mój tornister do klasy i słyszała, jak nauczycielka do mnie mówi. Mój ojciec przyszedł, powiedział nauczycielce, że wie o tym co powiedziała, a ona zasłabła. Zostałem zwolniony przez dyrektora. Wracałem do domu skacząc i śpiewając: „Wiedźma nie żyje”! Miałem na myśli obraz nikczemnej czarownicy z „Czarnoksiężnika z krainy Oz”, która topniała po zetknięciu z wodą.

Co robiłeś, kiedy nie chodziłeś do szkoły?

Szedłem do parku z trzema paniami: Hiszpanką, Libanką i Marokanką, które spędzały czas w domu, popijając herbatę i śpiewając. Potem moja mama sprowadziła nauczyciela fortepianu, który właśnie przyjechał z Rosji. Mówił niewiele i czuć było od niego pot, który pojawia się po godzinach gry na pianinie. Kiedy zdał sobie sprawę, że nie mogę czytać nut, jego twarz się zmieniła.

W następnym tygodniu przysłał swoją żonę, by go zastąpiła. To była śpiewaczka operowa, która wyglądała, jakby pochodziła z lat dwudziestych XX wieku, z wysokim, haftowanym kołnierzem. Miała mi dawać lekcje gry na pianinie, ale tak naprawdę nie robiła tego. Zaczęła śpiewać pieśni, a ja śpiewałam razem z nią. Melodie były coraz bardziej skomplikowane, aż skończyło się na pieśniach Schuberta, Brahmsa, Brittena.

Trzy miesiące później dostałem pierwszą pracę. Mając 9 lat byłem chórzystą w Royal Opera w „Frau ohne Schatten” Richarda Straussa. Teatr! Covent Garden! To magiczne pudełko pełne czerwieni, złota, gdzie ludzie śpiewają, gdzie ludzie nie pracują w banku, nie chodzą do szkoły, wchodzą na scenę i czas szybko mija. Zdecydowałem, że to właśnie chciałem robić.

Ale po kilku miesiącach musiałeś wrócić do szkoły?

Tak, ponieważ dzieci z małej szkoły, która znajdowała się obok mojego domu widziały mnie bawiącego się codziennie w ogrodzie z moimi dwoma królikami i słyszały, jak śpiewam. Poszły poskarżyć się dyrektorowi. To było nie do przyjęcia, że tylko się bawiłem! Dyrektor kazał mi przeliterować kilka słów i zobaczył, że mam z tym problem. Wróciłem do szkoły, ale moja mama wynegocjowała układ. Traktowali mnie łagodniej i mogłem kontynuować muzykę.

W bardzo młodym wieku zostałeś przyjęty do Royal College of Music. Jak udało Ci się przejść od muzyki lirycznej do muzyki pop?

Royal College był moim marzeniem. Tamtejsza kakofonia dźwięków przypominała mi salon mojej mamy w Paryżu. Ale zdałem sobie sprawę, że nie jestem tak dobry jak inni śpiewacy operowi. Musiałem więc napisać własny materiał. Za pieniądze, które zarobiłem jako kelner i z pomocą innych studentów, stworzyłem demo piosenek pop. Na przykład w „Happy Ending”, śpiewa Ida Falk Winland, która stała się wielką śpiewaczką operową. Pisałem, pisałem, pisałem.

Zacząłem nagrywać piosenki już w wieku 11 lat. W zamian za muzykę, którą stworzyłem dla reklamy, poprosiłem o kilka godzin dostępu do studia nagrań. Później poszedłem do biura Sony, EMI, Warner, z moim „ghetto blaster” (radio kasetowe z 1970-1980 słynące z ogromnych rozmiarów). Przekazałem moje piosenki sekretarce, która nie miała pojęcia, co z tym zrobić i wysłała mnie do innej sekretarki. Tak przeszedłem wszystkie piętra wytwórni. Zawsze jednak przychodził moment, kiedy otrzymywałem list odmowny od wytwórni z ich logo obok mojego nazwiska. Byłem wtedy dumny, istniałem!

Po tych wszystkich odmowach, jak zaczęła się twoja kariera?

Ponieważ nikt nie chciał podpisać ze mną kontraktu, wróciłem do głównego warsztatu: do domu. Moja mama uszyła mi ubrania, zmieniłem „C” w imieniu Mica na „K” bo to dodawało energii. Z moją siostrą Yasmine zrobiliśmy okładkę. Zrobiliśmy zdjęcia „Olympusem” mojej mamy, przeprowadziłem wywiad z samym sobą. Umieściliśmy to wszystko w wielkim czarnym kartonowym pudełku, obwiązanym czerwoną wstążką, jakby był to kolekcjonerski zestaw płyt. I wysłałem to do wszystkich głównych wytwórni.

Trochę to trwało zanim szef Universala w Anglii spotkał się ze mną w hotelu. Poprosił mnie, bym usiadł do fortepianu i zaśpiewał. Półtorej godziny później złożył mi ofertę. Mój pierwszy singiel „Grace Kelly”, to piosenka wyrażająca moją wściekłość na wszystkich tych ludzi w branży muzycznej, którzy mnie nie chcieli!

Wydany w 2007 roku twój pierwszy album „Life in Cartoon Motion” sprzedaje się w 7 milionach egzemplarzy na całym świecie, w tym ponad milion we Francji. A kończysz w Parc des Princes przed 50 000 widzów, w lipcu 2008. Jak sobie poradziłeś z tym olśniewającym sukcesem?

Śpiewałem i niczym się nie przejmowałem. Wciąż wykonywałem swoją pracę, którą zacząłem wcześnie. Z tą samą drużyną, rodziną i przyjaciółmi. Mniej się bałem w Parc des Princes niż w operze: bo to była moja własna muzyka, to było święto!

Twój ostatni album „No Place in Heaven” pochodzi z 2015 roku. Czy wydasz w tym roku swój piąty album?

Tak. Zajęło mi to rok dłużej niż poprzednie płyty. Piszę teksty, muzykę, współprodukuję, robię plakaty z moją siostrą, wszystko jest robione ręcznie. Przemysł muzyczny bardzo się zmienił w ostatnim dziesięcioleciu wraz z trendami miejskimi. Bardziej niż kiedykolwiek, muszę podążać za moimi pragnieniami, pracować nad melodią, opowiadać na mój własny sposób historię obrazami, postaciami, kolorami. Historie czasami bajkowe, czasami wyjątkowo ciemne, brudne, bolesne … Chcę stworzyć świat, w którym można się zagubić przez półtorej godziny.

Jesteś jurorem programu „The Voice” od 2014 roku. Co daje ci telewizja?

Podoba mi się ten sposób mówienia o muzyce. Tak jak w pubie, kiedy rozmawiamy z przyjaciółmi o tym, czego słuchamy. Interesuje mnie także rozwijanie czyjegoś potencjału przez krótki i intensywny okres. Gdyby tego rodzaju show istniał, kiedy próbowałem się przebić, byłaby to dla mnie opcja. Ale nie jestem pewien, czy poradziłbym sobie. Podczas wszystkich przesłuchań, które przeszedłem, byłem zawsze jednym z pierwszych, którzy odpadali. Nie jestem wystarczająco dobry, aby interpretować piosenki innych.

Twój syryjski dziadek ze strony matki wyemigrował do Stanów Zjednoczonych w 1918 roku. Twoi rodzice przybyli z tobą z Libanu … Co sądzisz o losie syryjskich uchodźców próbujących dotrzeć do Europy?

To najważniejsza ludzka historia naszych czasów. Widzieć, że ci ludzie są zredukowani do statystyk, bardzo mnie boli. Nie znam nikogo, kto nie wyciągnąłby ręki do tonącego. Jednak to właśnie robią politycy używając słów.

Mika, Soprano i Jenifer – zdjęcie z The Voice sezon 8

.

„W poszukiwaniu zagubionego światła”- artykuł dla Corriere della Sera, 14/02/2019

Urodzony w Bejrucie i wychowany między Paryżem a Londynem,Mika opowiada o tym, jak Europa stała się jego ojczyzną i dlaczego trzeba jej bronić.

„Nie pozwoliliśmy na to, aby nasze cierpienie nas definiowało, ale nasz opór”. Moja ciotka wyjaśniła mi to, gdy siedzieliśmy w naszym mieszkaniu w szesnastej dzielnicy Paryża. Zapach kawy z dodatkiem kardamonu, z pianką i cukrem, którą piła, mieszał się z zapachem jej oddechu, gdy opowiadała mi o Bejrucie, mieście umęczonym wojną domową, w którym się urodziła. Miałem 7 lat, ona miała 64 lata. Był rok 1990, rok zawieszenia broni. Moja rodzina przeniosła się do Paryża w 1985. Ona dołączyła do nas rok później. Paliła papierosy i powiadała mi historie o Bejrucie „Paryżu Bliskiego Wschodu”, o meczecie na końcu ulicy, o klubie na plaży, gdzie poznała swojego męża i o zakładzie fryzjerskim, gdzie raz uczesali ją w kok a la Elizabeth Taylor. „Był tak piękny, jak Paryż, ale bardziej kolorowy. Zawsze gdzieś wychodziliśmy. Nawet w czasie bombardowań. I tak wychodziliśmy. „

Przez większość mojego życia nigdy nie zadawałem sobie pytania, dlaczego moi rodzice wybrali Francję. Oboje byli obywatelami USA. Ojciec, WASP (biały anglosaski protestant, to termin używany w Stanach Zjednoczonych w odniesieniu do bogatych białych, głównie pochodzenia brytyjskiego) pochodził z Savannah w stanie Georgia, a moja mama była z pierwszej generacji Amerykanką pochodzenia syryjsko-libańskiego. Oboje wybrali Paryż po wcześniejszej ewakuacji na Cypr w środku libańskiej wojny domowej. Nie byli uchodźcami, a ponieważ wszyscy mieliśmy amerykańskie paszporty, mogliśmy z łatwością wrócić, aby tam mieszkać. Dopiero niedawno, kilka lat temu, kiedy przekroczyłem trzydziestkę, zacząłem rozumieć ich wybór. Zrobili to dla nas, dla swoich dzieci, dla mnie.

Opuszczając Bejrut, chcieli mieć inne życie niż to, jakie oferowały im Stany Zjednoczone. Czuli pociąg do pewnego rodzaju kultury, do innego sposobu życia. Mama powiedziała mi, że w Bejrucie jest inne światło, i że chciała, aby część tego światła pozostała w nas, w jej dzieciach, nawet kiedy już tam nie mogliśmy żyć. Wolała światło Paryża od światła Stanów Zjednoczonych.

Rozumiem teraz, że moi rodzice nie wybrali Francji, wybrali Europę, a czyniąc to, uczynili ze mnie Europejczyka. Rozumiem teraz, że światło, które ich przyciągało zrodziło się bezpośrednio z aktu woli stworzenia silnej Unii w latach 50-tych. Ale jej definicja powstała dużo wcześniej, zbudowana na filarach uniwersalności, pokoju i wolności. Od czasów Renesansu artyści i pisarze wspólnie budowali koncepcję Europy.

Artyści z różnych krajów kontynentu podróżowali za pracą, inspirowani ich wzajemną kulturą i siłą artystycznej wymiany. Dzięki swoim pomysłom, nieświadomie powstała kanwa Unii krajów europejskich. Od czasów rzymskich i greckich, wolność nie znająca granic stworzyła najlepszy okres naszych dziejów. Szekspir zainspirowany włoską poezją i literaturą, Ibsen, który mieszkał w Rzymie i zadebiutował swoimi pracami w Niemczech.

„Przenoszenie z kraju do kraju, poprzez języki i wszystko inne, dało mi możliwość zmierzenia się bez lęku, ale z ciekawością i pragnieniem, z kulturami, które nie są moje”.

Woląc Europę od Stanów Zjednoczonych, moi rodzice kierowali się marzeniem, obietnicą. Europejską duszą. Ta europejska dusza jest uniwersalna. Należy ona nie tylko do tych, którzy żyją w Europie, ale do każdego mężczyzny i kobiety na świecie. Oto dlaczego, kiedy jest naprawdę zjednoczona, Europa pomaga nie tylko Europejczykom, ale całej ludzkości. Uniwersalność Europy wykracza poza jej obecny obszar geograficzny.

„I przez Unię , z jej wolnością, braterstwem ludów, zrodzi się empatia dusz, produkt potężnej przyszłości, narodzi się uniwersalność życia ludzkości, a co nazwiemy pokojem Europy” .Victor Hugo, pisarz francuski.

Urodziłem się w Bejrucie, wychowałem się w Paryżu, otrzymałem wykształcenie i zostałem ukształtowany artystyczne w Wielkiej Brytanii. Ogromnie skorzystałem z tej kulturalnej wymiany i możliwości rozwoju i uczenia się w Europie. Przenoszenie z kraju do kraju, poprzez języki i wszystko inne, dało mi możliwość zmierzenia się bez lęku, ale z ciekawością i pragnieniem, z kulturami, które nie są moje. Teraz mieszkam w co najmniej trzech krajach, ale moja tożsamość jest europejska. Technicznie, jak mogę to udowodnić? Nie mam dokumentów. Mam tylko paszport amerykański, ale moja świadomość patriotyczna i moja kultura są związane z Europą.

Nie chcę zaakceptować, że ideologia i Unia, na której zbudowana jest moja filozofia kulturowa i moja tożsamość, może zostać zniszczona lub zdewaluowana. To jest mój patriotyzm, to ja chronię swoją przyszłość i zastanawiam się nad znaczeniem mojej przeszłości. Właśnie to zagrożenie dla mojej tożsamości skłoniło mnie do ponownego rozważenia, czym jest Europa i do ponownej oceny mojej własnej wiary w jej przyszłą wartość. Czuję, że skłaniamy się ku czasom post-nacjonalistycznym.

Muszę przyznać, że sam nie raz podążałem za tym, co nazwałbym antyeuropejską tendencją. Chociaż kocham wiele narodów, które tworzą nasz kontynent, wzdrygam się na zimną i biurokratyczną technokrację reprezentowaną przez Brukselę. Na jej alienujące wewnętrzne mechanizmy polityczne. Oczywiste jest, że sprawy muszą się zmienić, a nierobienie niczego, tylko po to, by zachować ideologię europejską, nie wchodzi w grę.

Europa działa teraz lepiej dla jednych Europejczyków, gorzej dla innych. A czasami nawet nie jesteśmy w pełni świadomi tego, co Europa ma do zaoferowania. Dlatego nigdy wcześniej nie było tak wielkiej potrzeby dokładnego zbadania, czym jest Europa, co ona robi i czego nie robi, co może zrobić i czego nie powinna robić.

Czuję się onieśmielony przez Brukselę i jej biurokrację. I nawet jeśli nie mogę głosować w maju, moja europejska tożsamość chce wiedzieć, czego naprawdę powinniśmy bronić. Obawiam się, że nacjonalizm po prostu zniszczy naszą ideę uniwersalności, redukując ją do zwykłej ideologii.

Wojna określiła część historii mojej rodzinny. Wojna nadal rozdziera nasz świat i rozdziela nas, ludzi. Pojednanie Europy po drugiej wojnie światowej jest niczym niezwykłym. Było to możliwe tylko dzięki odwadze i pewności siebie Europejczyków w latach 50. i 60. XX wieku. Dzięki zaufaniu, które wyleczyło rany i świeciło jak światło. Jest jak to Światło, o którym mówi Todorov i to jest to światło, które łączy Europę.

Światło, które świeciło w epoce Renesansu, w Oświeceniu, w boomie i w optymizmie lat 60-tych, jest światłem narodów, które czuły się pełne mocy, odporne i pewne siebie. Dzisiaj czujemy się mniej pewni siebie i mniej dobrze, niż w ciągu ostatnich sześćdziesięciu lat. Może nie lśnimy tak bardzo, ale nie musimy się skłaniać ku najciemniejszej części naszej europejskiej historii, lat dwudziestych i trzydziestych. W ten sam sposób nie możemy pozwolić nikomu na wykorzystywanie naszych lęków lub braku zaufania. Pokój, jak powiedział Roberto Saviano, „jest największym dziedzictwem tej Europy”. Ja sam, w wieku 35 lat, wyrosłem w Europie pokoju, otoczony słodką i radosną łagodnością, ponieważ pokój, za który inni tak ciężko walczyli, stał się teraz kulturą pokoju, w której żyjemy.

Nasz dom rodzinny, kiedy będąc dzieckiem mieszkałem w Paryżu, znajdował się na trzecim piętrze paryskiej dzielnicy w stylu Haussmanna. Podłogi były nierówne, a ściany białe z gipsowymi listwami, które straciły swój pierwotny kształt i stały się nieostre, pokryte dwudziestoletnimi warstwami białej farby. Architektura całkowicie paryska. Ale w powietrzu unosiły się zapachy i odgłosy odległej kultury, która znalazła dom w Europie. Kawa, kardamon, dym papierosowy zmieszany z aromatem świeżo wyciśniętej pomarańczy i meble pachnące oliwą i cytryną. Wszystkiemu towarzyszy ostry dźwięk strun ze starych kaset Feiruzy, rytm arabskiego bębna i piosenki Houda.

Wypowiadane szeptem rozmowy polityczne miedzy mężczyznami, śmiech kobiet. Ich włosy błyszczące w świetle. Wszyscy połączeni tym światłem, wszystko było w nim zawieszone. Światła, które było w tym mieszkaniu , nie można było znaleźć gdzie indziej. To światło przybywające z innego świata, przynoszone przez tych, którzy nas odwiedzali, miało swoją siłę. Światło pełne mocy, ciepła i delikatności dopełniało całości.

Moja ciotka, nasi przyjaciele, nasi kuzyni, przybyli po to światło, aby je znaleźć, pokazać, ożywić, ale przede wszystkim, w tym czasie walki, wszyscy zebrali się razem, aby ono nie zanikło. To światło, które nas jednoczyło i które znalazło się we mnie, zanim jeszcze dowiedziałem się, czym ono jest i co zrobiło, jest tym samym światłem, o którym mówi Todorov. Światło, które było we mnie i w tobie, w najlepszych momentach historii, to światło, które łączy nas wszystkich jako Europejczyków. Zmiana jest konieczna, ale równie ważne jest zrozumienie tego, czego mamy bronić.

Poniżej link do strony włoskiej, gdzie znajdziecie również zdjęcia rodzinne Miki.

https://www.corriere.it/elezioni-europee/100giorni/mika/

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.