CARDIFF CASTLE – 12/06/2026

Nareszcie mój pierwszy festiwal po powrocie Miki z Ameryki.

Powoli wchodzimy w czas wakacyjny, choć za oknem jakoś tego nie widać.

Czy to w Wielkiej Brytanii czy w Polsce, pogoda bardziej przypomina jesień.

A spędziłam w UK prawie tydzień, bo najpierw poleciałam do Birmingham na nagranie finałowego koncertu dla czwartego sezonu The Piano. Wiatr, co chwilę deszcz. W połowie czerwca miałam na sobie ubrania, które noszę wczesną wiosną lub jesienią.

Liczyłam na to, że zanim dotrę do Cardiff pogoda się poprawi. Niestety nie. Choć deszcz był mniej dokuczliwy niż w Birmingham. Ale ta mżawka, która wciska się wszędzie! Skończyło się na kupnie butów sportowych, które były bardziej odporne na wilgoć niż moje tekstylne „szybkobiegi”. Bo na terenie zamku festiwal trwał od kilku dni i ludzie zdążyli już udeptać niezłe błotko. I na pamiątkę zostanie mi również zestaw skarpetek w pastelowych kolorach zakupionych w PRIMARKu 😉

Ale przejdźmy do koncertu. To nie Francja czy Włochy więc od rana koczowało przy wejściu tylko jakieś 20 osób. Z drzew leciały na nas litry wody zatrzymanej na liściach. Czasami trudno było określić czy to deszcz pada czy tylko krople z drzew.

Samo wejście odbyło się bardzo kulturalnie i spokojnie. Muszę przyznać, że obsługa była przygotowana na to, by zapobiec przepychankom i biegowi do barierki. Po zeskanowaniu biletów i sprawdzeniu toreb, zostaliśmy poprowadzeni przez security aż do terenu koncertu.

Wtedy tylko przebiegliśmy jakieś 15-20 metrów, aby zająć pozycje. Udało mi się stanąć po lewej stronie sceny, która okazała się być dosyć wysoka.

Najpierw były dwa supporty: lokalny zespół Utopia oraz zasłużony zespół The Feeling, który od dwudziestu lat jest znany z coverów. Ale chyba wykonują również swoje utwory. Jedyna piosenka, jaką znałam i mogłam wreszcie trochę pośpiewać to Video Killed The Radio Star nagrany przez The Buggles pod koniec lat 70′.

Ciągle mżyło, ale nie był to deszcz, który mógłby nam przeszkodzić. A Walijczycy są przyzwyczajeni do takiej pogody 😉

Nadszedł czas na Mikę. Jego koncerty zawsze zaczynają się od muzyki, która buduje napięcie. I choć nie było „kołowrotka chomika”, to jednak podniecenie dało znać o sobie.

Intro do Modern Time zabrzmiało jeszcze zanim zaszło słońce, więc miałam rzadką okazję oglądać Mikę w naturalnym świetle.

Ubrany w walijskie barwy (zielony, biały i czerwony).To był jego pierwszy koncert w Walii.

Setlist:

Modern Times

Eleven

Relax

Ice Cream

Yo-Yo

We Are Golden

Spinning Out

Big Girl

Popular Song

Origin Of Love

Happy Ending

Immortal Love

Lollipop

Grace Kelly

Love Today

Spinning Out instrumental

Jak widać setlista była bardzo „standardowa” z tylko czterema nowymi utworami. Oczywiście nie było również piosenek po francusku, więc usłyszeliśmy za to Popular Song.

Oczywiście w trakcie Relax wyjęłam moją biało-czerwoną flagę. A Kasia, mieszkająca w Londynie wiernie mi towarzyszyła. Tę flagę pokazałam jeszcze przed koncertem osobie z festiwalowych social mediów. Spowodowało to duże zainteresowanie i pytania do innych fanów, skąd przyjechali. Myślę, że bardzo zaskoczyliśmy ich naszym międzynarodowym fandomem 🙂

A oto nasza międzynarodowa grupa: Polska, Włochy, Francja, Szwajcaria, Holandia.

Kolejna piosenka to Ice Cream. Dwie panie tłumaczyły dzielnie wszystkie teksty i Mika bardzo docenił ich pracę.

Nie będę opisywać każdej piosenki. Zapraszam na kanał YouTube. A tutaj wspomnę co ciekawsze sytuacje.

Nie mogę pominąć Big Girl, kiedy to już tradycyjnie Mika przespacerował się przez środek tłumu.

Nie wiem, co się tam działo, ale kiedy wrócił na scenę, jego spodnie były umazane błotem na kolanach, jego twarz pokrywał jakiś dziwny „makijaż”, a na głowie miał różowy kowbojski kapelusz. Nie wspomnę już o mikroporcie, który też tradycyjnie odpiął mu się od paska i wylądował w kieszeni spodni.

Kolejny „incydent” zdarzył się w trakcie Lollipop. Mika ubrany w swój srebrny, błyszczący kostium wykonał gwałtowny ruch siedząc na pianinie i jego spodnie nie wytrzymały. Pękły na prawie całej długości szwu! Mika na początku starał się ignorować wypadek i dokończył piosenkę.

Ale potem zniknął za sceną i szybko wrócił ubrany w swój kanarkowo żółty strój.

A zniszczony kostium wylądował w publiczności. Mało brakowało, a złapałabym marynarkę. Jednak wyższa osoba stojąca za mną złapała ją w locie, a nawet zakończyła manewr upadkiem na błotnistą glebę. To się nazywa poświęcenie!

Koncert zakończył się tradycyjnie: Grace Kelly i Love Today.

Co ciekawe, po raz pierwszy mogłam zobaczyć, jak szybko nadmuchiwany jest ten wielki megafon.

Pamiętam, że będąc na pierwszych koncertach Spinning Out Tour na scenie było tak ciemno, że megafon pojawiał się nagle i nie wiadomo skąd.

Ostatnia zmiana stroju do Love Today i to już prawie koniec.

Podziękowanie, ukłony i tradycyjnie szalony taniec na zakończenie do instrumentalnej wersji Spinning Out. I mimo że Mika zszedł już ze sceny, my nadal śpiewaliśmy refren 🙂

To był mój pierwszy koncert plenerowy w deszczowej atmosferze. Ale nie będę narzekać, atmosfera była gorąca, a deszcz naprawdę niewielki. Wiem, że Mika grał już koncerty w prawdziwych strugach deszczu (np. w Belgii).

Jeszcze raz zapraszam na YouTube, żeby obejrzeć inne filmy.

BOŻE NARODZENIE W ŚRODKU LATA – 03/06/2026

Co prawda mamy dopiero początek czerwca, ale właśnie trzeciego dnia tego miesiąca Chanel 4 zebrał ekipę The Piano na nagranie specjalnego odcinka świątecznego. Na dworcu King’s Cross pojawiły się choinki, bombki świąteczne i oczywiście pianino!

Niewielka grupka fanów Miki i innych uczestników programu zgromadziła się, aby obserwować nagranie. Między południem a godziną 19:00 nagrywano poszczególne segmenty. Mika był bardzo aktywny i miło było patrzeć z jaką radością spotyka uczestników trzech poprzednich serii The Piano, jak również swojego przyjaciela Lang Langa, Claudię Winkleman i Jamie Culluma (którego dopiero zobaczymy w tegorocznej serii).

Nie publikuję zbyt wielu nagrań, by nie psuć niespodzianki w grudniu.

Co prawda miałyśmy nasze świąteczne sweterki, ale Claudia Winkleman rozdała nam jeszcze inne świąteczne gadżety. A ja skorzystałam z okazji i podarowałam jej breloczki The Piano, które specjalnie przygotowałam na ten wyjazd. Nie przypuszczałam, że będzie okazja, by wręczyć je Claudii, Mice i (jak oczekiwałam) Jonowi Batiste. Okazało się, że zamiast Jona pojawił się Lang Lang oraz Jamie Cullum.

Poprosiłam Claudię, aby przekazała je Mice i tak się stało 🙂

COEUR STONE – PREMIERA – 29/05/2026

Dziś o północy będziemy mogli usłyszeć nową wersję piosenki Excuses For Love.

Tym razem w dwóch językach: po angielsku i po francusku.

To współpraca Miki z francuską piosenkarką (i youtuberką) Styleto.

Ten link będzie aktywny o północy.

Co sądzicie o tej wersji? Podoba się Wam?

Ja bym chyba wolała całość po francusku.

TECATE EMBLEMA, MEXICO CITY – 16/05/2026

Ostatni koncert na kontynencie północnoamerykańskim.

I tak naprawdę to dla Miki pierwszy festiwal w tym roku. Nie wiem, czy dobrze zrozumiałam, ale było tam około 30 tysięcy widzów!

Tym razem nie było wielkich kół zębatych na scenie, ale za to na koniec koncertu pojawiło się wielkie, nadmuchiwane serce, które znamy z europejskich koncertów. Ale wyobrażacie sobie? Mika zadał sobie trud przetransportowania wielkiego rekwizytu na ten jeden koncert!

Nie pierwszy raz Mika zaskakuje mnie skalą swoich projektów. Dla niego nie ma rzeczy niemożliwych!

Anulowali mu transport scenografii do Ameryki? To zamówi nową scenografię w Kanadzie.

A w Meksyku, żeby fani widzieli z najdalszego miejsca festiwalu, walniemy to wielkie nadmuchiwane serce!

Wyobrażam sobie PMD (post Mika depression), która dopadła fanów z tamtych rejonów świata. My w Europie mieliśmy swoją część w lutym i marcu. Ale teraz czekamy na czerwiec, kiedy to rozpoczną się festiwale. A Kanadyjczycy, Amerykanie, Meksykanie…. nie wiadomo, kiedy znów zobaczą Mikę na żywo.

Na osłodę mamy filmy fanów i Adama Goodall’a, które Mika wrzuca do swoich social mediów.

Huge love for you Mexico! You were simply extraordinary! What a beautiful way to finish our time in North America!

Mika z wielką radością rozmawiał z publicznością po hiszpańsku. Czym na pewno zadziwił wielu z nich!

LOS ANGELES I SAN FRANCISCO – 13-14/05/2026

Zachodnie wybrzeże i dwa koncerty w pięknych teatrach kalifornijskich.

Muszę przyznać, że sale w USA są niesamowite. Z zewnątrz tego nie widać, ale w środku, to prawie pałace! Balkony, kandelabry, welury!

Mika czuje się w Kalifornii jak w domu. To tam nagrywał swoje pierwsze albumy. Wspominał też, że to były ulubione miejsca jego mamy.

Zamieszczam kilka zdjęć i filmików

Los Angeles

W Los Angeles maskotka koncertu stała na balkonie. Fan był wniebowzięty. A kiedy na koniec Mika nie tylko wyciągnął do niego rękę, ale pocałował dłoń „swojej wybranki”, to już było szaleństwo!

San Francisco. W tym teatrze scena praktycznie nie była oddzielona od publiczności.

W trakcie Ice Cream Mika flirtował z fanami, a w pewnym momencie nawet podał swoją czarną marynarkę (chyba) Deb, która akurat prowadziła live’a na Instagramie. Szkoda, że filmik się nie zachował. Możemy oglądać tę scenę z boku.

A w trakcie Big Girl Mika wspiął się na barierkę i pozwolił kilku panom stojących wokół, aby podpierali go rękami 😉

Szybki filmik po koncertach w Kalifornii. Wiele wstawek z opiniami fanów. Oczywiście wszyscy zachwyceni energią Miki i koncertem.

MIKA W WAYMO – TIKTOK 13/05/2026

Co prawda dzisiaj Mika wystąpi w Los Angeles, ale na TikToku zamieścił filmik, kiedy to w Austin testował autonomiczną taksówkę Waymo.

Kilka dni wcześniej Adam Goodall zamieścił story na Instagramie, kiedy to on po raz pierwszy wsiadł do takiej taksówki i był bardzo przejęty.

No cóż, żyjemy w czasach „science fiction lovers” 🙂

Tylko taka taksówka nie może jeździć autostradą i dojazd do miejsca przeznaczenia zamiast 7 minut zajął 25 minut. Mika nie był z tego zadowolony 🙂

AUSTIN, TEKSAS – 10/05/2026

Jak dowiedziałam się od jednej z osób, która była na tym koncercie, cały zespół przybył do Austin z pięciogodzinnym opóźnieniem (opóźniony samolot). I nie było czasu na soundcheck. Więc dużo się działo już w trakcie koncertu. Mika kilka piosenek zaczynał wielokrotnie, bo coś było nie tak. (podobno Relax trwało chyba 15 minut 🙂 ) Kiedy chciał, aby reflektor skierować na jedną z osób na balkonie (maskotka tego koncertu), to się okazało, że reflektor nie może być skierowany aż tak wysoko. Chyba nikt wcześniej w tej sali nie poprosił o takie „akrobacje” 🙂 Światła w ogóle były co chwilę „testowane”. Mika prosił o: całkowite zgaszenie świateł, o światło rozproszone, o światło skupione na nim itd.

Mika zapytał, kto na sali jest po raz pierwszy na jego koncercie. I jego mina mówi wszystko.

Nie widzimy, ile osób podniosło rękę, ale możemy się domyślać, że było ich naprawdę dużo 🙂

I były tam również osoby spoza Stanów Zjednoczonych.

Kilka ujęć zrobionych przez ACL Live – organizatora koncertu.

Oj, ten kapelusz pasowałby idealnie do kowbojskiego stroju z Dallas. Kapelusz pochodzi od jednej z fanek i został na chwilę zarekwirowany przez Mikę.

Mika wciąż nas zaskakuje nowymi strojami. Tym razem to nie zielony, ale niebieski cekinowy garnitur!

FILADELFIA, CHICAGO, DALLAS

Cieszę się, że Adam Goodall jest w trasie z Miką. Zawodowy filmowiec wie, jak nas rozpieszczać.

Zamieszczam filmiki jego i Niny.

W Filadelfii Mika był bardzo rozmowny i dowcipny.

W Chicago publiczność oszalała.

Ale w Dallas to była histeria! Mika wystąpił tam po raz pierwszy.

I na tę okazję założył… oryginalny kowbojski strój z lat 80tych, który kupił rok wcześniej na aukcji internetowej! Czasami jego anegdoty są tak nieprawdopodobne, że aż się nie chce uwierzyć.

Do końca tourne pozostały trzy koncerty w USA i jeden w Meksyku.

A Mika jest coraz bardziej zadowolony z rezultatów i to widać na jego twarzy. Zamiast zmęczenia wielodniowymi podróżami on po prostu promienieje!!!!

WYWIAD DLA USA TODAY – 08/05/2026

W rozmowie z USA Today zapytano Mikę, czy planuje coś specjalnego na przyszły rok w związku z dwudziestoleciem wydania pierwszego albumu Life In Cartoon Motion.

Odpowiedź brzmi – TAK. I ma to być coś światowego. I tyle w temacie. Musimy cierpliwie czekać na więcej informacji. Ale, przecież to już niedługo 🙂

MONTREAL/LAVAL – 04/05/2026

No i stało się. Mika wystąpił w Montrealu, w mieście, gdzie narodziła się płyta Hyperlove!

Sala Place Bell to mogące pomieścić ponad 10 tysięcy osób miejsce, które pozwoliło na pokazanie programu na skalę europejskiego tourne.

Potężne ekrany z pięknymi wizualizacjami – część całkiem nowych , koła zębate zawieszone wysoko. Brakowało tylko tego „kołowrotka chomika”, w którym Mika zaczynał występ.

Ale była opadająca kurtyna i niesamowite oświetlenie.

Tak. Z pewnością ten koncert będzie zapamiętany na długo. Zwłaszcza końcówka, kiedy to Mika śpiewając Love Today, zdjął marynarkę i okazało się, że ma pod spodem koszulkę drużyny hokejowej Montreal Canadians! No, kupił tym sobie wszystkich Kanadyjczyków obecnych na sali 🙂

W dodatku Mika zaśpiewał Jane Birkin i C’est la Vie!!!!! No teraz, to naprawdę żałuję, że mnie tam nie było.

Popatrzcie tylko na te filmiki!

Jane Birkin

C’est la vie

Love Today

Była kurtyna, były podświetlane koła zębate, było wielkie serce (tym razem nie nadmuchiwane, ale na ekranie), był też wielki megafon i cała masa konfetti.

Popatrzcie tylko, jak mu dobrze w tej koszulce!

Cat Pogonat (kanadyjska dziennikarka) również była na koncercie i podzieliła się takim filmikiem.

A na koniec „buziaczek” wysłany do publiczności ❤

Z informacji na forum MFC Mika wyszedł na chwilę do fanów. Był bardzo zmęczony, więc tylko złożył kilka autografów.

I jeszcze artykuł z Le Journal de Montreal:

W poniedziałkowy wieczór Mika zamienił Place Bell w wielką wiosenną imprezę dzięki swojej trasie Spinning Out.

Międzynarodowa gwiazda, która nie występowała w Quebecu od 2022 roku, zafundowała swoim fanom niezapomniany koncert, równie odurzający, co ekscytujący, odzwierciedlający jego osobowość, a przede wszystkim ogromny talent.

Przywitany entuzjastycznym przyjęciem, 42-letni artysta wykonał głównie utwory ze swojego electro-popowego projektu Hyperlove, nagranego częściowo w Montrealu i wydanego pod koniec stycznia.

„Co za radość występować w mieście, w którym nagrano te utwory. Montreal, moje ulubione miasto w Ameryce Północnej, również jest częścią mojego procesu twórczego od ponad 15 lat” – powiedział publiczności w Laval, zanim rozpoczął Modern Times, a następnie Eleven.

Nie zaniedbał również wielkich hitów, które przyniosły mu sławę, takich jak Relax (Take It Easy), Lollipop, Elle me dit i Grace Kelly, które wplótł do swojej setlisty. Te piosenki, niezmiennie uwielbiane przez publiczność, niezmiennie wywoływały eksplozje zbiorowej radości, zamieniając amfiteatr Rocket w gigantyczny parkiet.

Libańsko-amerykańsko-angielski piosenkarz wszedł również w tłum, by wykonać utwór Big Girl (You Are Beautiful), przechadzając się po parkiecie, a następnie wspinając się na około dwadzieścia rzędów, by dotrzeć do widzów na tyłach sali. Po powrocie na scenę otrzymał od publiczności gromkie brawa, jakby dziękowali mu za ten zapierający dech w piersiach wylew miłości.

„Czerpię energię i nadzieję z was. […] Pierwszą areną, na której grałem na świecie, była arena w Montrealu”. „Jeśli wciąż tu jestem: to was za to obwiniam” (I blame it on you) – oświadczył Mika w poniedziałkowy wieczór.

Znany ze swojej żywiołowości i ekstrawaganckich produkcji scenicznych, były dyrektor artystyczny Star Académie sprostał swojej reputacji tym występem, obecnie koncertując w całej Ameryce Północnej.

Kurtyna opadła o 20:20, odsłaniając starannie zaprojektowaną scenografię, która rozciągała się od jednego końca sceny do drugiego. Olbrzymie koła, przywodzące na myśl „Dzisiejsze czasy” Charliego Chaplina, wypełniały scenę i służyły jako oświetlenie, a na środku sceny, która nie wydawała się tak duża, stał biały fortepian ozdobiony migającymi światłami.

Sam Mika wielokrotnie zmieniał kostiumy, zmieniając kolor z niebieskiego na różowy, z frędzlowej kurtki na podkoszulek. Na bis zachował nawet koszulkę Montreal Canadiens.

Pomimo licznych interakcji z publicznością i wielokrotnych deklaracji miłości do Montrealu, wychwalających jego kolory i smaki, szalone tempo koncertu pozostawiało niewiele miejsca na refleksję czy intymne chwile sam na sam z wokalistą.