AMIENS – 06/02/2026

Pierwszy koncert, a raczej próba generalna dla Miki.

Nie muszę chyba pisać, jak bardzo nie mogliśmy się doczekać tego momentu.

Setlista:

  1. Intro plus Modern Times
  2. Eleven
  3. Relax
  4. Intro Hyperlove plus We Are Golden
  5. Lola
  6. Spinning Out
  7. Interlude
  8. Jane Birkin
  9. Lollipop
  10. Science Fiction Lover
  11. Excuses For Love
  12. Interlude
  13. Big Girl
  14. Intro do Grace Kelly
  15. Elle Me Dit
  16. Immortal Love
  17. Interlude
  18. Yo-Yo
  19. Love Today
  20. na zakończenie instrumentalna wersja Spinning Out

Żeby nie było zbyt różowo, to czekając w kolejce na otwarcie bramy kilka razy zmokliśmy, bo pogoda tego dnia była bardzo kapryśna. A największa ulewa zaczęła się oczywiście po godzinie 18ej, kiedy miano otworzyć bramki. Byłam cała mokra, a mój bilet nie mógł się zeskanować, bo przemoczył się dokumentnie. Ach, wspomnienia….

Powyżej podałam setlistę, ale tak naprawdę, to piosenki i ich kolejność może być modyfikowana na kolejnych występach. Jesteśmy już po drugim koncercie w Rouen i okazało się, że Mika dorzucił Dreams (!!!!!) oraz Origin Of Love.

Oczywiście bardzo chciałam zobaczyć tę scenografię z teatru rosyjskiego z lat dwudziestych, o której tak często wspominał w wywiadach.

Ale najpierw zobaczyliśmy kurtynę. Potężną, w pięknych pastelowych kolorach.

Usłyszeliśmy muzykę i po 10 sekundach kurtyna… opadła na scenę. Byłam tak zaskoczona, że nie zauważyłam wielkiego koła zębatego zawieszonego jakieś 15 metrów wyżej. Scena ożyła światłami i dopiero wtedy zauważyłam, że w tym wielkim kole stoi Mika! Koło powoli zaczyna się obracać, a Mika przyspiesza. Tak jak Mika wspominał, zaczyna się od biało-czarnej scenografii. Ale napis z tyłu sceny mówi: YOU ARE NOT MACHINE. Koło staje, a scena rozświetla się kolorami. I słyszymy pierwsze akordy Modern Times.

I zaraz potem kolejna niespodzianka: Eleven. Mika zastrzegał się, że to trudny utwór i może dostać hyperwentylacji. Ale jakoś udało mu się przeżyć. Zwróćcie uwagę na wizualizacje w tle. Do każdej piosenki. Są naprawdę niesamowite i stwarzają klimat dla każdego utworu. A wraz z obracającymi się częściami całej maszynerii tworzą coś na kształt filmu, a nie koncertu pop.

Obejrzyjcie sobie, jak te wszystkie elementy tworzą trójwymiarowy film. Przy Relax bardzo zwróciłam na to uwagę i to nagrałam.

Pierwsze dźwięki Hyperlove – ale nie od początku, tylko od momentu, kiedy „robot” pyta czym jest miłość. Ja bardzo lubię ten głos i bardzo się ucieszyłam słysząc go teraz. Uprzedzając fakty – w Rouen Mika zaśpiewał ten utwór od początku, tak jak na płycie.

Tak więc robot pyta czym jest miłość i ten wstęp zamienia się w We Are Golden. Na scenie pojawiły się również dwie śpiewające tancerki, które dodają kobiecego brzmienia w chórkach.

Kolejna niespodzianka: LOLA! Nigdy nie słyszałam tej piosenki na żywo. A bardzo ją lubię.

Mika ściągnął na środek sceny Maxa i Albana i w trójkę zademonstrowali swoje umiejętności taneczne 🙂

No i nareszcie tak wyczekiwany utwór, od którego wzięła nazwę trasa koncertowa: Spinning Out.

Tym razem Mika zakłada mikrofon na głowę i… znów wchodzi do koła zębatego. Zapina zabezpieczenie wokół pasa. Koło wędruje w górę i… zaczyna się obracać… razem z Miką! No, tego nikt się nie spodziewał.

Nawet kiedy teraz oglądam wideo, to tak jakoś nie mogę oderwać wzroku od ekranu.

Jesteśmy we Francji. Jest i Jane Birkin. Uwielbiam ten utwór. Uwielbiam śpiewać z tłumem „la la la la la la la la”. A Mika otwiera szeroko oczy ze zdumienia 🙂

Lollipop to już klasyka. Ale Mika jest w stanie za każdym razem wykonać ten utwór inaczej. Tym razem zaczepił Clementa i Woutera 🙂

Czas na kolejną piosenkę z nowej płyty. Science Fiction Lover. Kolejna z moich ulubionych.

Pod koniec utworu Mika zdejmuje marynarkę i z dumą pokazuje podkoszulek z namalowanymi makami. Szkoda, że nie można go kupić w sklepie po koncercie, czy na stronie internetowej…

Pora na kolejny super utwór: Excuses For Love!!!!!

Słyszymy fragment Interlude (radio Mika FM) a zaraz potem Big Girl. Moje pierwsze pytanie w głowie: czy Mika wejdzie między ludzi, tak jak to robił w zeszłym roku? Szybko zapomniałam o moim pytaniu, bo na ekranie pokazuje się wielki, czarny kot! I właściwie, to on skradł Mice show. Nie wiem jak inni, ale ja ciągle gapiłam się na tego kota 🙂 Uwielbiam koty. Mam dwa. A Mika, który często zarzeka się, że nie lubi kotów, walnął nam taką piękność na ekranie 🙂

Zapada ciemność. Słyszymy jakieś szalone jazzowe dźwięki. Pojawia się światło, a na scenie widzimy gigantyczny megafon, do którego mówi „maleńki” Mika. Rozpoczyna jak w scenie z filmu Kabaret. A potem możemy z radością śpiewać tam ta da dam ta da da da da dam…. Z tuby sypie się konfetti, unosi się dym. No ogólnie dzieje się 🙂

Pozostajemy w nostalgicznym nastroju. Mika mówi: czasami słyszymy ogłoszenia w metrze, wiadomości w telewizji… ale najpiękniejsze chwile dzieją się w ciszy. I zaczyna śpiewać Happy Ending. Ale tym razem śpiewa ciszej, o oktawę niżej niż zwykle. Można powiedzieć, że śpiewa szeptem.

Nie wiem dlaczego pomyślałam, że tym razem Mika dedykuje tę piosenkę Melachi. I nie wytrzymałam. Łzy leciały mi po policzkach. I nie tylko mnie. To był najbardziej wzruszający moment tego wieczoru.

Nie byłam w stanie nagrywać. Potrzebowałam być tu i teraz i przeżywać tę chwilę z oczami wpatrzonymi na scenę. Dlatego zamieszczam film nagrany przez Romy.

Zmiana kostiumu, zmiana nastroju. Mika wychodzi na scenę w jaskrawo żółtym garniturze, na którym namalowane są ciemno czerwone róże otoczone diamentowymi cekinami. Pora na Elle Me Dit.

Immortal Love – kolejna piosenka, na którą czekałam z niecierpliwością.

Kolejne interlude radio Mika FM. Czas, aby Mika mógł się przebrać. Po chwili wkracza na scenę z swoim cekinowym ciemno zielonym garniturze. Słyszymy intro do dyskotekowej wersji Yo-Yo. A w tle widzimy wizualizację, którą poznaliśmy, kiedy Mika był w Montrealu. Szalony taniec w dziwnych butach.

No to wyobraźcie sobie, że Mika miał na sobie te buty. Ja ich nie widziałam z mojego miejsca. Ale na nagraniu jakiegoś fana widać je wyraźnie!

Słyszymy elektryzujące intro i Mika pyta: Amiens, jesteście gotowi na Love Today?

W trakcie piosenki Mika idzie „na zaplecze” i wraca z białymi butami w ręce. Wygląda na to, że zdjął te dziwne buty i nie zdążył założyć innych 🙂 A musiał mieć buty, ponieważ… ruszył w stronę publiczności. Przez chwilę straciłam go z oczu. A on, jakby miał za mało ruchu, zrobił sobie przebieżkę przez całą salę. I uszczęśliwił tym całą masę fanów 🙂

Publiczność rozgrzana do czerwoności, a tu trzeba kończyć. Słyszymy instrumentalną wersję Spinning Out i Mika wraz z ekipą kłania się i opuszcza scenę.

A my dalej śpiewamy i tańczmy. I tym prowokujemy Mikę do jeszcze jednego pożegnalnego wyjścia.

Na koniec jeszcze raz obejrzałam scenografię… i trzeba było opuścić salę.

Wszyscy byliśmy pod wrażeniem tego spektaklu. Nowa scenografia, nowe piosenki. Nowa energia.

A po koncercie czekaliśmy na Mikę. Nawet nie zbyt długo. Może godzinę. Na pewno był bardzo zmęczony po kilkudniowych próbach i emocjach związanych z premierą. Nie byłam pewna czy będzie miał siły rozmawiać z fanami. Ale podszedł do nas!!!! I spędził z nami prawie 10 minut. I to była dla mnie taka wisienka na torcie. Cudowne przeżycie.

Już nie mogę się doczekać koncertu w Londynie. Czy usłyszę DREAMS?

I w ten sposób opisałam Was praktycznie cały koncert. Myślę, że następne raporty będą krótsze.

Ale ten koncert był szczególny – bo był pierwszy.

LE GALA DES PIECES JAUNES – 30/01/2026

Telewizja francuska wyemitowała koncert Le Gala Des Pieces Jaunes.

Koncert był nagrywany 22 stycznia w Paryżu, ale ostateczna wersja została pokazana właśnie 30 stycznia.

A oto występ Miki z orkiestrą symfoniczną i chórem 100 Voices Of Gospel.

Oprócz wiązanki starszych przebojów MIka zaśpiewał z orkiestrą piosenkę Modern Times!

MINI KONCERTY W uk – 26-30/01/2026

26/01/2026 – Kingston

28/01/2026 – Liverpool

29/01/2026 – Glasgow

30/01/2026 – Birmingham

Cztery mini koncerty akustyczne promujące płytę HYPERLOVE i trasę koncertową Spinnig Out Tour.

Wielu fanów Miki zjechało się nie tylko z Wielkiej Brytanii ale z wielu krajów Europy, a nawet z Japonii.

Cudowne, bardzo kameralne spotkania w sklepach muzycznych przy udziale Maxa z jego gitarą basową i Albanem przy fortepianie. Mika opowiedział dużo anegdot związanych z tworzeniem kilku utworów. Podejrzewam, że wybrał te, które usłyszymy na koncertach. Były to:

Science Fiction Lover, Excuses For Love, Spinning Out, Immortal Love.

Pokazał również proces tworzenia utworu Eleven. Ale nie wiem, czy go usłyszymy, ponieważ Mika boi się, że dostanie hiperwentylacji przy powtarzaniu „one, two, three, four, five”…..

Mika powiedział również, że bardzo podoba mu się koncept takich kameralnych spotkań i chciałby to powtórzyć również w innych krajach.

Zamieszczam linki do kilku filmów na Instagramie – również na koncie Miki.

PRACOWITA SOBOTA MIKI – 24/01/2026

Dziś Mika był bardzo zajęty. Co prawda to nic nowego, bo on nie może usiedzieć na miejscu.

Ale biorąc pod uwagę wielotygodniową promocję płyty z dziesiątkami spotkań i wywiadów, to jeszcze doszły dziś dwa zadania:

Spotkanie z fanami w paryskim FNACu (coś jak nasz empik), czyli długa kolejka do otrzymania autografu i szybkiego zdjęcia. NIe wiem dokładnie ile to trwało, ale chyba około półtorej godziny.

Na stojąco, ciągle nagrywany i podpisujący dziesiątki płyt.

A wieczorem Mika wystąpił jako gość w półfinale programu Star Academie, gdzie zaśpiewał z dwójką finalistów.

A od poniedziałku rajd po Wielkiej Brytanii, gdzie zorganizowano serię spotkań w sklepach muzycznych. Nie będą to jednak zwykłe spotkania. Mika wraz z Maxem i Albanem wykonają akustycznie kilka utworów, a Mika opowie o procesie ich tworzenia.

A potem już tylko kilkudniowe próby nowego show w Amiens.

HYPERLOVE ALBUM – PREMIERA – 23/01/2026

Wczoraj, 23 stycznia, wreszcie mogliśmy posłuchać HYPERLOVE w całości.

Ja jestem pod wielkim wrażeniem świeżości i nowoczesnego brzmienia, mimo że Mika często odnosi się do brzmień z lat 70′ 80′. Dla mnie jest to audiobook, który wprowadza nas w świat, w którym Mika opowiada czym jest miłość. Pokazuje nam różne „odcienie” miłości, pożądania, tęsknoty.

I niech nie zwiodą Was radosne linie melodyczne. Absolutnie musicie przeczytać teksty, które mogą zaskoczyć 😉

Miłego słuchania.

HYPERLOVE D-1 – 22/01/2026

Już za kilka godzin HYPERLOVE będzie można usłyszeć wszędzie.

Mika napisał na Facebooku:

Tonight ‘Hyperlove’ reaches every corner of the world. Thank you to everyone who has been part of this creative journey, to every musician, animator, team member and most importantly everyone who has embraced the new music

❤️

Hyperlove for you all! M x

A już od północy wszystkie utwory dostępne na YouTube.

INSTAGRAM – 21/01/2026

Już niewiele ponad 24 godziny do premiery HYPERLOVE.

Mika właśnie wrzucił filmik przypominający o spotkaniach z fanami w UK.

Szkoda, że nie mogę polecieć. Niestety spotkania są wieczorem i musiałabym zostać na noc.

Andy wrzucił dziś story ze spaceru z Amirą.

A Mika nagrał filmik z Amirą asystującą mu w trakcie treningu wokalnego.

Hiszpańska edycja ELLE – a w niej przepiękne zdjęcia z Miką w roli modela.

Ale również zamieszczony tam wywiad jest bardzo interesujący.

Poniżej zamieszczam tłumaczenie co ciekawszych fragmentów.

W Elle Espana ukazał się bardzo ciekawy wywiad z Miką. Zacutyję Wam tu kilka fragmentów, które dla mnie są najciekawsze w tej chwili.

„Koncert rozpoczyna się od pomalowanego baneru (kurtyny?} z napisem Hyperlove, ale gdy tylko opada, cały koncert robi się szary. Zaprojektowałem scenę, która wygląda jak gigantyczna maszyna, która stopniowo generuje ten świat kolorów przez cały koncert. To odzwierciedlenie tego, o czym jest ten album, tej podróży z mrocznego miejsca do tej wyjątkowej społeczności, którą budowałem przez te wszystkie lata z moją publicznością, która jest zaskakująco różnorodna. Są hipsterzy, goci, raverzy, rockerzy, całe rodziny… wszyscy ludzie zjednoczeni wolnością i wspólną energią, która ma powiedzieć światu, żeby się odwalił i zawrócił, żeby móc żyć dalej (śmiech). To fantastyczne uczucie”.

„Mówisz, że muzyka pomogła ci przetrwać najgorsze chwile. Czy piszesz piosenki, żeby ratować innych?

Piszę, bo to mi pomaga, a robiąc to, być może pomagam komuś innemu, ale to nie jest mój cel. Siadam przy pianinie, pozwalam swojej energii płynąć i tworzę piosenki, jakby były obrazem. Zaczynam od wersu i dodaję warstwę po warstwie. To tak, jakbym dostrzegał różne rzeczy i zamieniał je w piosenki. To takie proste i skomplikowane zarazem. Na przykład, podczas pisania piosenek do tego albumu, szukałem utworu, który by go zamknął, i napisałem piękną melodię, która wydawała się pochodzić z wyższego poziomu emocjonalnego, ale nie miała tekstu. Słuchałem muzyki, a moja najstarsza suczka (ma dwa golden retrievery: 16-letnią Melachi i 11-letnią Amirę), która nigdy nie przychodzi do studia, bo nienawidzi głośnych dźwięków, położyła łapy na moich stopach, a głowę na moich kolanach i po prostu siedziała tak, patrząc na mnie. Pomyślałem: „Ona do mnie mówi”. Była tak szczęśliwa, że ​​zasnęła na mnie, kiedy grałem. I od razu zrozumiałem, że to miłość. Jaka jest różnica między tym przejawem uczuć a uczuciem, które otrzymuję od członka rodziny, przyjaciela czy partnera? Chodzi o elektryczność. A muzyka tworzy takie chwile. Na świecie jest tyle hałasu, ale muzyka pozwala nam skupić się na tym, co ważne.”

„Jak wygląda Twój dzień z dala od blasku fleszy?

Wstaję wcześnie, piję kawę i wykonuję ważne zadania: odpowiadam na maile, piszę, podejmuję decyzje… Wszystko to z samego rana. Potem biegam, co najmniej 10 kilometrów, pięć lub sześć razy w tygodniu. A potem gotuję dla całego zespołu. Idę do supermarketu i przygotowuję lunch dla wszystkich w domu. A podczas gotowania dzwonię do klientów. Potem oni siadają do stołu, a ja idę do studia, bo pierwszy posiłek jem dopiero o 16:00. A pracę lubię kończyć o 20:00. Wtedy zaczyna się mój czas na relaks: spotykam się z przyjaciółmi, piję drinka albo wychodzę na kolację”.

„Nauczyłeś się hiszpańskiego w rekordowym czasie, żeby zostać jurorem w La Voz. Na czym polegał ten trik?

To trudne, wiesz? Zwłaszcza, gdy jestem zmęczony lub muszę mówić o sobie, bo to po prostu nie przychodzi mi naturalnie (tak naprawdę, przeprowadzamy ten wywiad po angielsku). W szkole byłem fatalny z języków i miałem bardzo słabe oceny z muzyki. A teraz moją pracą jest komponowanie melodii, pisanie tekstów i udział w programach w kilku językach (Mika mówi po angielsku, francusku, włosku, hiszpańsku, a także trochę po arabsku i mandaryńsku). Brzmi to jak żart. A moim zdaniem sztuczka polega po prostu na potrzebie komunikacji. Kiedy budzisz się w kraju, w którym mówi się językiem, którego nie znasz, twój mózg nie ma innego wyjścia, jak tylko znaleźć rozwiązanie, więc znajduje sposoby, żeby sobie poradzić, a ty tworzysz w sobie plastyczność. Staje się to o wiele łatwiejsze do opanowania. Nie chodzi o wielkie strategie, chodzi po prostu o gotowość do wyjścia poza strefę komfortu i ciągłą chęć uczenia się.

Czy w nadchodzącym roku jest miejsce na jakieś inne projekty poza albumem i trasą koncertową?

Robię film dokumentalny dla brytyjskiej telewizji i piszę coś, co nie jest albumem, ale muzyką. Przygotowujemy też małe kolekcje ubrań i akcesoriów dla marki, którą wprowadzimy na rynek w 2027 roku.

Jak będzie się nazywać wasza przyszła marka?

Nie powiem wam (śmiech), ale wkrótce się dowiecie. Świetnie się bawimy, a chodzi o to, żeby robić pop-upy, żeby ludzie mogli poczuć tę energię”.