Po koncercie w Tilloloy 23 czerwca Mika miał niewiele czasu, żeby polecieć do Maroka, do Casablanki. Na Instastory „pochwalił się”, że nad ranem dotarł do Paryża, gdzie złapał trochę snu. Po czym pojechał na lotnisko.
Z jego komentarzy w czasie koncertu dowiedzieliśmy się, że samolot miał spóźnienie i Mika już nie zdążył zrobić soundchecku. Pojawiły się również jakieś problemy techniczne.
Ale ponieważ to jest ostatni koncert przed krótką przerwą w trasie koncertowej, Mika obiecał sobie, że będzie się bawił jak najlepiej się da, mimo że już prawie dwa miesiące podróżuje.
No i zaczęło się. Pozbierałam stories i skleiłam z nich kilka filmików, które (mam nadzieję) odzwierciedlają atmosferę koncertu Miki po 13-letniej nieobecności w Maroku.
A Mika wrzucił dziś takie story.