Ostatni odcinek za nami. Finał. Koncert w prawdziwej sali koncertowej. Gra na najlepszym instrumencie przed prawie dwutysięczną publicznością.
Na początek, „na rozgrzewkę” wystąpił Jon Batiste, który zagrał swoją wersję utworu „Dla Elizy” Ludwika Van Bethowena.
A Mika zaśpiewał akustyczną wersję „Relax”. Na scenie wraz z nim pojawił się Max oraz chórek dziewczyn z 100 Voices Of Gospel.
A potem nadszedł czas na gwiazdy wieczoru.
Zak – szalony chłopak z Leeds, który wygląda bardziej na rapera niż wirtuoza fortepianu. Niesamowity talent otoczony grupką przyjaciół, którzy bardzo wspierają go nie tylko na tym szczególnym koncercie ale i w życiu codziennym. Dał pokaz swoich umiejętności. Zaskoczył nawet Mikę i Jona. Uznali, że przeszedł sam siebie i zagrał najlepiej ze wszystkich swoich wykonań. Pokonał stres i pokazał co potrafi.
Produkcja zmieniła kolejność występów i jako drugą zobaczyliśmy Dianę z Manchesteru.
Diana – z Manchester, lat 87. Zaczęła komponować niedawno, po śmierci męża. Mika bardzo przeżywał jej występ. Otarł z oka łzę, kiedy Diana wchodziła na scenę. Ale my wszyscy na widowni już mieliśmy oczy pełne łez. Piękna historia miłości dwojga ludzi. Piękna choć prosta muzyka wykonana z kwartetem smyczkowym. Diana przekazała nam pewną mądrość: nigdy nie porzucaj swoich marzeń. Ona czekała na realizacją swojego przez 87 lat.
Nawet Jon, który jest bardzo ekspresyjny w swoich reakcjach, po prostu siedział wzruszony.
Za kulisami też było „mokro”. Uczestnicy programu słuchali w zachwycie i ocierali łzy.
A na koniec zgotowaliśmy Dianie owacje na stojąco. Bardzo długie owacje.
Phil i Marcus – dwa przeciwieństwa: nastolatek i dojrzały mężczyzna. Ale duet stworzony przez Jona był strzałem w dziesiątkę. Pomimo różnicy wieku i doświadczenia obaj pianiści pokazali klasę. Jak to określił Jon: Marcus to „stara dusza”. I zagrał jak zawodowiec.
Josiah – wziął udział w castingu na lotnisku Heathrow. Pomimo wielu obowiązków – praca, małe dziecko, rodzina – znajduje czas na muzykę i nawet komponuje. Na koncert finałowy postanowił zagrać swoją własną kompozycję, którą tak naprawdę kończył trzy tygodnie przed występem. Mika oczywiście bardzo się tym stresował. Czy Josiah przygotował swoje dzieło tak, jak tego pragnął? Bo czasu było naprawdę niewiele. Niepotrzebnie. Josiah zagrał w „elegancki” sposób i Mika odetchnął z ulgą, kiedy Josiah skończył grę. „To było wspaniałe” szepnął do Jona.
Czas na Anisę, która wystąpiła w odcinku z londyńskiego dworca Liverpool Street. Najmłodsza uczestniczka. Przed występem Anisa zadedykowała grany utwór swojemu dziadkowi, który – ze względu na zły stan zdrowia – nie mógł być obecny w Glasshouse.
Z korzeniami w Iranie Anisa zagrała utwór irańskiego kompozytora. Zrobiła to w przepięknym stylu. Posłuchała porad Miki, żeby nie skupiać się na technicznej poprawności gry, ale na uczuciach, na emocjach. I to jej się udało. Dokonała niesamowitej zmiany, jeśli porównamy jej pierwszy występ do koncertu finałowego Brawo Anisa!!!!!
I Mia – siedemnastolatka, która specjalnie szukała w internecie czarnoskórych pianistek i kompozytorek. To ją fascynowało. I znalazła to, czego szukała. Florence Price. Jednak jej finałowe wykonanie różniło się od tego z eliminacji. Mia zaśpiewała. I to wyniosło utwór na inny poziom. To było po prostu piękne.
Nadszedł czas, aby Mika i Jon wybrali najlepszy występ wieczoru. I oczywiście nie chodziło o wytypowanie zwycięscy. Wszyscy uczestnicy pokazali nieprzeciętny poziom gry na fortepianie. I pierwsze co zrobili Mika i Jon, to wbiegli do pokoju, w którym przebywali wszyscy i pogratulowali im wspaniałych występów. To przeszło ich wszelkie oczekiwania.
Ja stawiałam na Dianę. Podobnie jak przy poprzednich dwóch finałach, moje łzy wskazywały zwycięzcę. tak było z Lucy i Bardem Kella. Tym razem to gra Diany poruszyła mnie dogłębnie. Rozmawialiśmy w przerwie między sobą i kilka osób zgodziło się ze mną.
Ale oczywiście Mika i Jon mogli zdecydować inaczej.
Mika powiedział, że to może być każdy z występujących tego wieczora. Ale czekaliśmy na ogłoszenie rezultatów. Na początek dowiedzieliśmy się, że – już tradycyjnie – każdy z pianistów dostanie w prezencie pianino.
Wykonawcą tego wieczoru zostaje… Diana!!!!!
Mika aż podbiegł do niej, by ją uściskać. Potem chwilę stał obok niej. Siedziałam bardzo blisko i widziałam, jak bardzo Mika był wzruszony.
I już za kulisami odbyła się taka krótka rozmowa, która podsumowuje wynik.
Diana: Wszyscy tak pięknie zagrali.
Zak: Wszyscy pięknie zagrali, ale to ty spowodowałaś, że miałem łzy w oczach.
Diana: Naprawdę?
Zak: Ja jestem nastolatkiem. Jak to zrobiłaś?
Na koniec mogliśmy usłyszeć w tle Lollipop, piosenkę, którą Mika wykonał w duecie z Jonem. Szkoda, że nie pokazali całości, bo było kilka śmiesznych interakcji. No i oczywiście my wszyscy wstaliśmy, tańczyliśmy i śpiewaliśmy z Miką : ooooooo lollipop!!!!
Pojawiły się również napisy o tym, co działo się potem.
Każdy z dworców otrzymał nowe pianino.
Ukochany dziadek Anisy zmarł w styczniu tego roku (koncert był nagrywany w październiku 2024). Anisa nadal dedykuje mu każdy ze swoich występów.
Phil podarował pianino swoim wnuczko. co już jest wielce obiecujące.
Marcus i jego zespół grają koncerty w weekendy w Brighton.
Mia nadal poszukuje i eksploruje nagrania mniej znanych kompozytorów.
Josiah nadal dzieli czas na pracę zawodową, życie rodzinne i występy.
Zak dostał wiele zaproszeń na koncerty w Leeds.
Diana nabrała większej pewności siebie i nadal komponuje, Występuje również publicznie tam, gdzie ją zapraszają.
No i oczywiście wszyscy pozostają w kontakcie ze sobą 🙂
A oto link do odcinka. Potrzebny jest VPN.