LONDYN – 09/04/2024

To już mój siódmy koncert Miki w tym roku. I drugi poza granicami Francji. Apocalypse Calypso Tour miał być trasą francuską. Jednak okazało się, że inne kraje również zaprosiły Mikę do siebie. Byłam w Berlinie i opisałam Wam już ten koncert.

Po Brighton, Wolverhampton i Manchesterze nadeszła pora na Londyn.

Przyleciałam do Londynu w dniu koncertu. Mój samolot wylądował wcześnie rano na Luton i miałam dużo wolnego czasu do wieczora. Zwłaszcza że zapobiegliwie kupiłam bilet na balkonie. Pogoda nie rozpieszczała fanów czekających w kolejce od czwartej rano. Bardzo silny wiatr, co chwilę deszcz. Czasami przebłyski słońca. Odwiedziłam fanów w południe. Przywitałam się, zamieniłam parę słów.

Przy takiej pogodzie odpuściłam sobie zwiedzanie i większość czasu spędziłam w hotelowym pokoju.

Około godziny szóstej wieczorem spotkałam się z Kasią – fanką mieszkającą od lat w Londynie. Była z nią jej przyjaciółka z synem oraz syn Kasi. Obaj ośmioletni chłopcy są od niedawna wielkimi fanami Miki i już nie mogli się doczekać swojego pierwszego koncertu. Podarowałam im świecące bransoletki, które z radością nosili na nadgarstkach.

O 18:30 zaczęto wpuszczać publiczność. Odbyło się to całkiem sprawnie poza jednym zgrzytem. Przed koncertem można było kupić za 25 funtów prawo do „fast entry” – czyli do specjalnej ekspresowej kolejki. Jak się okazało, ochrona zaczęła wpuszczać wszystkich na raz: tych z „fast entry” i tych ze „zwykłej” kolejki.

Znalazłam swoje miejsce (Kasia, jej przyjaciółka i dzieci siedzieli razem w dalszych rzędach) i czekałam na rozpoczęcie koncertu. Po obu moich stronach siedziały fanki z MFC, które spotkałam po raz pierwszy. One też dostały świecące bransoletki.

Kurtyna była zawieszona. A więc prawdopodobnie będzie również klatka i skrzydła! Nie było ich w Wolverhampton ani w Manchesterze ze względu na gabaryty teatrów.

Kilka minut po 20:30 usłyszeliśmy intro do Bougez. Oczywiście publiczność wpadła w histerię! I nikomu nie przeszkadzało że pod sam koniec utworu lewe skrzydło złamało się. Nawet Mika nie pozwolił technikowi mu pomóc. Po prostu przez ostatnie kilka sekund utworu sam sobie radził.

Mika zrobił do tego aluzję w trakcie Origin Of Love, kiedy w swojej modlitwie podziękował Bogu za to, że zniszczył mu skrzydła i spowodował twardy upadek na ziemię. Czy oznacza to, że teraz może czuć się wolny i świetnie się bawić ze swoją publicznością? Ale tak naprawdę to nie ma znaczenia, ponieważ „jestem wdzięczny za to, że mnie znaleźliście” mówił Mika wskazując na publiczność.

Mika wystąpił w Hammersmith Apollo 14 lat temu.

Rodzinny dom Miki znajduje się niedaleko tego miejsca i jak wspominał, często, jako dziecko, gdy przejeżdżał obok tej sali, zawsze sprawdzał, czyje nazwisko znajduje się nad wejściem…

Myślę, że każdy koncert w Londynie jest dla niego powrotem do początku jego kariery. Mam nadzieję, że po tak długim czasie nieobecności na rynku brytyjskim tym razem doczekamy się kolejnych dat koncertów. Może po wydaniu kolejnej anglojęzycznej płyty?

Mika kilkakrotnie wracał do wspomnień z dzieciństwa. Jak na przykład kiedy miał 13 lat i tańczył w swoim pokoju, udając Michela Hutchence’a z INXS.

Londyn miał również szansę usłyszeć Billy Brown oraz Good Guys.

Publiczność głośno śpiewała każdy tekst. I ja uwielbiam takie chwile!!!!

Przy okazji spójrzcie na piękną scenografię, która jest widoczna tylko z większej odległości. Kiedy byłam pod sceną, takie piękne detale mi umykały.

Jak już wspomniałam, miałam miejsce siedzące na balkonie. Czekałam więc na Big Girl. I na Mikę, który różnymi drogami, schodami dostaje się do tej części sali. No i doczekałam się! Niesamowite jest widzieć reakcję ludzi, którzy nagle obok siebie widzą artystę, który jeszcze przed chwilą stał na scenie.

Żeby było śmieszniej, w rzędzie przede mną siedziała grupa młodych mężczyzn, którzy nie byli zbyt aktywni. Nie śpiewali z nami. Bardzo rzadko podnosili się z foteli. No i Mika zatrzymał się jakiś metr od nich. I wszyscy się poderwali ze swoich miejsc, a nawet zaczęli odwracać się tyłem do Miki i robić sobie selfie!

Już wielokrotnie obserwowałam na koncertach taką reakcję. Mika stoi metr przed tobą, a ty zamiast patrzeć na niego, odwracasz się do niego tyłem, żeby zrobić selfie. Dziwny jest ten świat.

A tak przy okazji. Po koncercie dowiedziałam się, że po mojej prawej stronie siedzieli Gabriel Lobao oraz Iris – uczestnicy The Voice, którzy mieszkają w Londynie. Na moim filmie widać nawet twarz Iris. Gabriela nie dostrzegłam. Pewnie ktoś mi go zasłaniał.

Mika zaśpiewał też Popular. To piosenka napisana na bazie melodii z musicalu Wicked, który jest nadal wystawiany w Londynie. Ja chyba po raz pierwszy usłyszałam tę piosenkę na żywo. I oczywiście głośno śpiewałam z publicznością!!!!

Oczywiście musicie obejrzeć cudowne wykonanie Happy Ending z angielską publicznością.

Nie będę opisywać każdej piosenki wykonanej tego wieczora.

Jeszcze tylko Any Other World. Jeśli dobrze się przyjrzycie, to dostrzeżecie w pierwszych rzędach pojawiające się kartki z flagami. To była nasza fan action. Flag nie było dużo, ale nie chodziło o ilość.

Na balkonie też fani pokazywali swoje flagi. Ja miałam oczywiście polską. Fanka obok miała flagę meksykańską. Kasia, jej przyjaciółka i chłopaki mieli flagi: polską, litewską, egipską i palestyńską. Było zbyt ciemno, aby to nagrać. Szkoda…

Podsumowując, koncerty w Wielkiej Brytanii były bardzo ważne dla Miki. Widać było, jak bardzo był poruszony przyjęciem przez publiczność. Co prawda nie usłyszeliśmy francuskich piosenek, nie w każdym teatrze zmieściły się dekoracje, ale czy to było najważniejsze? Ja liczę na to, że Mika wyda kolejną płytę w języku angielskim i będę mogła pojechać na kolejną trasę koncertową, tym razem po Wielkiej Brytanii.

Więcej filmów do obejrzenia na moim kanale na YouTube.

Po koncercie oczywiście czekaliśmy na Mikę. Jednak jego managerka powiedziała nam, żebyśmy nie czekali, bo Mika się przy nas nie zatrzyma. Kolejnego dnia musiał wcześnie wstać i pojechać na nagrania do The Piano.

A The Piano, to kolejny przystanek w moich podróżach z Miką. Za tydzień lecę do Manchesteru na nagranie finału drugiego sezonu The Piano!

MANCHESTER – 06/04/2024

Koncert w Manchesterze rozpoczął się od Origin Of Love.

Czy był to problem ze skrzydłami? Czy może ta sala również była za mała na klatkę?

W każdym razie setlista zawierała piosenkę Popular, którą Mika wykonał w tym roku chyba tylko dwa razy.

Tak więc każdy koncert jest inny. Nie nudzą się ci, którzy mają możliwość obejrzeć kilka spektakli.

Wygląda na to, że publiczność była bardzo entuzjastyczna. Reagowała spontanicznie, oczywiście świetnie śpiewała razem z Miką.

Doszło nawet to tego, że kiedy Mice załamał się głos w trakcie śpiewania wysokich tonów w Happy Ending, przyznał z pewnym zawstydzeniem, że czuje wzruszenie, które rzadko mu się zdarza i dlatego nie udało mu się czysto zaśpiewać. Ale zaraz potem skoncentrował się i tym razem zaśpiewał tak jak trzeba 🙂 A publiczność mu w tym wtórowała.

Kilka ujęć Niny.

Jedyna francuska piosenka to Elle Me Dit. I Mika zaprosił na scenę młodego fana.

Nina obiecała chłopcu przed koncertem, że jeśli Mika zaprosi go na scenę, aby z nim zatańczyć, to ona specjalnie to nagra. I tak się właśnie stało!

W trakcie Big Girl Mika dostał się na balkon, skąd opowiedział historię Butterfly Lounge.

Mam nadzieję, że w Londynie zrobi podobnie. Mam miejsce w trzecim rzędzie 😉

WOLVERHAMPTON – 05/04/2024

Kolejne miasto, kolejny koncert.

Wolverhampton. Mała sala (około 3 400 miejsc). Niestety na tyle mała, że wszystkie „rekwizyty” Miki nie zmieściły się na scenie. Nie było klatki i otwierającego koncert Bougez.

Mika rozpoczął koncert od Origin Of Love.

Nie było uskrzydlonego fortepianu… Mika za to zagrał na niewidzialnym fortepianie 🙂

I oczywiście nie było mowy o neonie Club Apocalypso.

Ale mimo to, angielska publiczność była rozgrzana do czerwoności.

Filippo z grupy technicznej Miki wrzucił na Instagram filmik nakręcony z ostatniego rzędu. Widać, że sala napchana była do pełna. A publiczność… angielska publiczność potrafi śpiewać jednym głosem!

Happy Ending z publicznością.

Mika opowiedział też o swoich „heroes”, o których wspomina w piosence Good Guys.

Ogólnie mówiąc – kolejny koncert inny niż wszystkie poprzednie 🙂

BRIGHTON – 04/04/2024

Pierwszy koncert w Anglii. Po czternastu latach Mika rozpoczął angielską część trasy koncertowej Apocalypse Calypso Tour.

Z informacji, jakie znalazłam w sieci, Mika nie zaśpiewał Jane Birkin.

Wykonał 17 piosenek z czego tylko Elle Me Dit po francusku z fragmentem po angielsku (Emily).

Mika jest od niedawna sąsiadem z mieszkańcami Brighton. Jego nowe miejsce na ziemi znajduje się nad brzegiem morza tylko trzydzieści minut jazdy samochodem. Widzieliśmy już kilka filmików ze spacerów z psami.

Oto kilka fragmentów, która Chiara zamieściła jako stories na Instagramie. Na końcu widzimy, jak Mika opuszcza salę i udaje się do samochodu pozdrawiając fanów.

BERLIN – 02/04/2024

Wyjazd na koncert do Berlina był chyba najbardziej pokręcony ze wszystkich moich podróży. Zdecydowałam się na ten koncert, który miał miejsce zaraz po świętach wielkanocnych, tylko dlatego że po pierwsze, to najbliżej Polski, po drugie, że miałam bezpośredni pociąg z Krakowa do centrum Berlina. W każdym razie tak było, kiedy kupowałam bilety na Intercity z Przemyśla. Koncert początkowo miał się odbyć w innym miejscu w HUXLEY’S NEUE WELT. Kiedy zaczęłam szukać hotelu w okolicy, okazało się, że to miejsce jest dosyć odludne, a w dodatku sama sala wydawała mi się jakąś „speluną” – tylko stojące miejsca, pomieszczenie w kształcie prostokąta. Wzdłuż dłuższego boku znajdował się bar, a scena była w głębi na szerokość węższego boku. Naprawdę zaczęłam poważnie myśleć o odsprzedaży biletu i daniu sobie spokoju z tym wyjazdem.

Okazało się jednak, że koncert cieszył się tak dużym zainteresowaniem, że organizatorzy zamienili HUXLEY’S na Tempodrom. Ku mojej radości. Ponieważ sala znajduje się w centrum miasta. Wokół jest pełno hoteli. No i łatwo tam się dostać z Berlin Hauptbanhof, czyli z dworca, na który miał przyjechać mój pociąg. Tak więc, wszystko zaczęło się układać i postanowiłam jednak udać się do Berlina.

Bilet na pociąg mogłam kupić dopiero dwa miesiące wcześniej i tak właśnie zrobiłam.

I tuż przed świętami zaczęłam dostawać maile od kolei niemieckich, że nastąpiła zmiana w rozkładzie jazdy i moja podróż nie będzie się mogła odbyć tak, jak to było planowane. Niestety nigdzie nie mogłam znaleźć na czy polegała ta zmiana. Postanowiłam więc kupić nowe bilety z myślą, że pokaże mi się nowa trasa przejazdu. A stare bilety anuluję. Nowe bilety kupiłam. Okazało się, że pociąg nie jedzie na Hauptbanhof, ale zatrzymuje się Lichtengergu – to są przedmieścia Berlina. No dobrze, stamtąd miałam 20 minut metrem do centrum. Okazało się natomiast, że nie mogłam anulować moich pierwszych biletów na pociąg, ponieważ wybrałam opcję bezzwrotną 😦 Tak więc wydałam na podróż tyle, że za tę cenę miałabym bilet lotniczy!

Ale to jeszcze nie koniec 🙂 Na dwa dni przed wyjazdem zaczęłam panikować, co będzie, jeśli pociąg będzie miał opóźnienie. Miałam w końcu do pokonania prawie tysiąc kilometrów. Pociąg planowo miał być w Berlinie o 17:30, a koncert zaczynał się o 20:00 (Mika miał wejść na scenę o 21:00).

Moim planem B było kupno biletu siedzącego na koncert. Po całodniowych poszukiwaniach udało mi się znaleźć Polkę, która nie mogła jechać na koncert i miała dwa bilety w pierwszym rzędzie drugiego kręgu. Kupiłam od niej jedno miejsce. Tak więc, teraz już miałam dwa bilety nie tylko na pociąg ale i na koncert 🙂 Bo kto bogatemu zabroni????

Ale za to ze spokojem wewnętrznym wsiadłam rano do pociągu, który już do Krakowa (z Przemyśla) miał 20 minut opóźnienia. Aż do granicy z Niemcami opóźnienie nie uległo zmianie. Super. Powinnam być w hotelu koło 18:30. Nie ma problemu.

Ledwo minęliśmy Frankfurt nad Odrą pociąg zatrzymał się na jakieś stacji i ogłoszono przez głośniki, że był jakiś wypadek z ciężarówką i nie wiadomo, kiedy tory zostaną odblokowane. Minęło pół godziny, a my dalej staliśmy. Już zaczęłam sobie wyobrażać, że być może spędzę noc w hotelu w Berlinie, aby rano wsiąść do pociągu powrotnego.

Na szczęście zaraz potem pociąg ruszył. Żeby już nie przedłużać, powiem, że w hotelu byłam o 19:00. Szybko zjadłam ostatnią kanapkę z podróży i pobiegłam do Tempodromu. Oczywiście wykorzystałam mój bilet na miejsce siedzące. O tej porze na parterze pod sceną był niezły tłum ludzi. Nie wiem, czy zobaczyłabym choćby czubek głowy Miki.

Miałam super widok na scenę. I pierwsze zaskoczenie: nie ma kurtyny! Na scenie stała już klatka przykryta białą tkaniną. Po zakończeniu występu DJki zgasły światła. I usłyszeliśmy tę przerażającą muzykę. Nie wiem jak i kiedy Mika znalazł się w środku klatki. Ale był tam!!!!

Obserwowałam publiczność ponieważ niemiecki fan club przygotował fan action zaraz na początku. Kiedy Mika miał otworzyć oczy i spojrzeć na publiczność, osoby pod sceną uniosły kartki z napisami „witaj z powrotem w Niemczech”.

Wszyscy zastanawialiśmy się, jaką setlistę przygotował Mika na dziś. Czy będą francuskie piosenki? Wszyscy na nie czekaliśmy! Mika postanowił wykonać tylko jedną piosenkę po francusku (oprócz „standardowego” Elle Me Dit”) – to była Jane Birkin. I publiczności bardzo się to podobało.

Pozostałe piosenki francuskie zostały zastąpione przez Origin Of Love, Lollipop, Good Guys oraz Billy Brown.

Ja z niecierpliwością czekałam na Relax. W Berlinie po raz pierwszy wraz z innymi polskimi fanami zrobiliśmy naszą małą fan action: tym razem nie tylko ja miałam biało-czerwoną flagę. Dwie małe grupki stojące blisko sceny uniosły w górę polskie flagi. Mika nie mógł ich nie zauważyć 🙂 Niestety nie nagrywałam tego, ponieważ obie ręce miałam zajęte.

Ale polskie flagi widać na kilku moich filmach. Na przykład na Happy Ending czy Good Guys. Bardzo Wam dziękuję za współpracę!

Myślałam, że zapytam Mikę po koncercie, czy widział flagi. Ale Mika nie mógł do nas podejść ponieważ jego ciężarówki ładujące sprzęt po koncercie zablokowały całą ulicę. I Mika musiał użyć innego wyjścia, aby pojechać do hotelu. Ale nic straconego. Może w Londynie mi się uda.

To był naprawdę koncert poświęcony fanom niemieckim, którzy czekali 12 lat na ten moment. Mika starał się coś powiedzieć po niemiecku i nawet w trakcie Jane Birkin zaprosił na scenę fankę, która miała podpowiadać mu po niemiecku historię, jak to Mika na co dzień jest poważnym człowiekiem, ale zdarza mu się być mniej poważnym i wtedy nuci sobie la la la la la la Jane Birkin. Jednak zadanie chyba trochę go przerosło, bo w pewnej chwili powiedział, że ma wrażenie, że to jest jak zły sen 🙂

Natomiast fakt, że kupiłam drugi bilet (siedzące miejsce) okazał się pięknym prezentem. W trakcie Big Girl Mika jak zwykle wszedł między publiczność, a potem wbiegł na balkony. I przebiegł mi przed nosem! I znów nie zmieści się w kadrze 🙂

Pobiegł dalej, usiadł na barierce i zaczął opowiadać historię Butterfly Lounge małemu chłopcu z widowni. Napił się nawet piwa z podanego mu kubka!

Druga fan action była zaplanowana do piosenki Happy Ending. Fani mieli przygotowane balony. Część z nich miała narysowany globus. Miało to być nawiązanie do obrazu naszej planety wyświetlanego na dużym ekranie w tle. Balonów było trochę za mało, ale jeden z nich skończył marnie w rękach – a właściwie pod butem – Miki 🙂 On naprawdę uwielbia niszczyć balony!

Sala była na tyle mała, że nie było kurtyny. Nie było też neonu Club Apocalypso. Any Other World oraz We Are Golden Mika wykonał w swym kostiumie, który ja nazywam niebieską piżamą. Zawsze będzie mi się ona kojarzyć z wykonaniem C’est la vie na neonie. Pod spodem Mika miał podpiętą linę asekuracyjną i bluza tego kostiumu ma na plecach zamek błyskawiczny, który pozwala na szybkie odpięcie go od uprzęży.

Cały koncert był bardzo energetyczny. Może nie aż tak bardzo jak ten w Brukseli, ale myślę, że ludzie się świetnie bawili. Słyszałam, że komentarze wychodzących były bardzo pozytywne. Publiczność była pod wrażeniem.

Po koncercie do północy czekaliśmy na Mikę. Bardzo liczyliśmy na to, że będzie chciał zamienić parę słów z niemieckimi fanami. No i podziękować za przepiękny tort zrobiony przez utalentowaną fankę. Ale tak jak już wspomniałam, ciężarówki Miki uniemożliwiły mu wyjście bramą, przy której staliśmy. A samochód który na niego czekał, musiał odjechać, żeby ciężarówki mogły manewrować. Przyznam, że oglądając pracę tego zespołu włosko-francuskiego byłam pełna podziwu dla sprawności i precyzji ich ruchów. Aby to uczcić wrzuciłam nawet dwie story na Instagram dorzucając do obrazu fragmenty piosenek „The Best” Tiny Turner oraz „We Are The Champions” zespołu Queen 🙂

Dodam tylko, że powrót do domu odbył się bez opóźnień.

Następny mój koncert będzie w Londynie. Uwaga. Przygotowuję fan action z flagami. Tym razem z flagami krajów, z których przyjechaliśmy. Na pewno będzie kolorowo!

BRUKSELA – 31/03/2024

No i co mam napisać? Że to był kolejny fenomenalny koncert ?

Tak właśnie było. Mika po piosence Happy Ending prawie się rozpłakał przed widownią. To naprawdę rzadko się zdarza, że nie może się opanować. A jednak.

Mika uważa, że sala Forest National to najbrzydsza sala na świecie, która po wypełnieniu przez publiczność staje się magiczna i najpiękniejsza. Powiedział to szczerze w czasie koncertu. Co prawda kiedy chciał zacząć śpiewać Grace Kelly, jego odsłuch po prostu przestał działać, więc zwalił to na zemstę National Forest 🙂

W trakcie Big Girl jak zwykle chciał wejść w strefę siedzącą, a ponieważ nie było tam bezpośrednich schodów, więc szybko wykorzystał kilku silnych fanów, którzy podnieśli go, aby mógł przeskoczyć przez barierkę! Tego człowieka nic nie zatrzyma 🙂

Ku radości fanów Mika zachował „starą” setlistę i zaśpiewał wszystkie francuskie piosenki poza Moi Andy et Paris. Zamiast niej publiczność usłyszała Good Guys.

Oto kilka fragmentów, które opublikowała Julia.

Mieliśmy więc C’est la vie na neonie Club Apocalypso.

A Mika sprawił niespodziankę fanom, których kartony z napisami zostały skonfiskowane przy wejściu. Nie wiem, gdzie on je znalazł, ale wyniósł je na scenę i pokazał wszystkim. Po czym zaprosił na scenę osoby, do których te kartony należały!!!!

Również Zlata opublikowała kilka wspaniałych filmików.

Zemsta Forest National przed Grace Kelly 🙂

Acha, no i nowy różowy garnitur przy Big Girl!

Nie odmówię sobie przyjemności obejrzenia Love Today w niebieskich piórach.

I po raz pierwszy w trakcie tej trasy koncertowej Mika wyszedł do fanów po koncercie. Co za radość!

I jeszcze raz, tym razem długa wersja spotkania z Miką . Nawet Andy stwierdził, że to był najlepszy koncert jak dotąd.

2 kwietnia będę na koncercie w Berlinie. Jakie niespodzianki na nas czekają?

AMSTERDAM – 29/03/2024

Niespodzianka w Amsterdamie. Mika zmienił setlistę. Z francuskich piosenek pozostała Elle Me Dit oraz Bougez w wersji mieszanej z angielskim tekstem…

Hmmm… Myślę, że część publiczności była co najmniej lekko rozczarowana.

Owszem, Mika zaśpiewał Origin Of Love, Good Guys, Popular oraz Rain i Lollipop. Ale czy to jest to, na co czekała publiczność? Z pewnością koncert był bardzo udany, atmosfera fantastyczna. Ale ja mam trochę mieszane uczucia. Czy taka setlista będzie również w Berlinie, Anglii, Irlandii?

Napisałam na Twitterze, że fani czekają na piosenki francuskie. Że nauczyli się tekstów na pamięć nawet nie znając języka.

Ale nie zrozumcie mnie źle. Nie chcę przez to powiedzieć, że nie chcę słuchać „starego” repertuaru. Koncerty Miki to zawsze super zabawa i nigdy mi się nie znudzi.

Wystarczy spojrzeć na te kilka filmików z AMsterdamu.

Piosenka Rain, która „zastąpiła” C’est la vie na wielkim neonie Club Apocalypso.

Jeden z moich ulubionych momentów każdego koncertu: Love Today.

Billy Brown

GENEWA – 28/03/2024

Krótki raport o koncercie w Genewie.

Mika po nagraniu spektaklu w Bercy jest bardziej wyluzowany (jeśli można być jeszcze bardziej wyluzowany niż Mika na scenie 🙂 )

Co do setlisty, to Mika powoli ją modyfikuje. Chyba są to przygotowania do koncertów w krajach nie francuskojęzycznych.

Na przykład zabrakło Moi Andy et Paris… Poza tym Mika powiedział coś w stylu: być może po raz ostatni śpiewam dziś Sweetie Banana….

Natomiast było 30 secondes. I nawet Mika podszedł do osoby stojącej z przodu z kartonem na którym było napisane : CZY MOGĘ ZAŚPIEWAĆ Z TOBĄ 30 SECONDES. No i Mika podstawił mikrofon pod nos tej osoby, która całkiem dobrze sobie poradziła ze śpiewem.

I co zauważyłam na filmikach: jego włosy nie były tak „przylizane” jak w Bercy 😉 I to lubię!

Kolejne koncerty to Amsterdam, Bruksela i Berlin. A potem UK.

ESCH-SUR-ALZETTE, ROCKHAL – 26/03/2024

Zaraz po koncercie w Bercy Mika udał się do Luksemburga, gdzie zagrał koncert w sali Rockhal.

Jak sam powiedział w trakcie występu, Bercy było bardzo stresującym projektem i Mika nawet myślał o zamianie dat: najpierw Luksemburg, a potem Bercy. Okazało się jednak, że zgromadzona w Esch-Sur-Alzette publiczność dała mu tyle energii, że koncert w Rockhal odbył się na całkowitym luzie.

Tutaj możecie obejrzeć koncert w pigułce 🙂 Zauważcie, że wielki neon Club Apocalypso znów się pojawił!

Pojawił się również garnitur z piórami w trakcie Love Today!!!!!

No i niespodzianka: zamiast 30 secondes Mika zaśpiewał…. Billy Brown!

Jedni fani byli z tego powodu zachwyceni, inni liczyli na 30 secondes, która to piosenka cieszy bardzo dużą admiracją fanów.