THE PIANO FINAŁ W MANCHESTERZE -21/04/2024

21 kwietnia 2024 uczestniczyłam w nagraniu finału drugiego sezonu The Piano.

Naprawdę warto było jechać. Ta podróż była wypełniona spotkaniami i wrażeniami, które na długo pozostaną w mojej pamięci.

Pierwszy raz była w Manchesterze i przyznam, że bardzo spodobało mi się to miasto. Pełne kontrastów architektonicznych przywołujących obrazki z Nowego Jorku, Lyonu czy Paryża. Miasto pełne kolorów – nawet hotel, który wybrałam znajdował się w Gay Village, o czym dowiedziałam się dopiero na miejscu. Wszędzie tęczowe oznaczenia na murach, chodnikach, ławkach. A w nocy gwar w kafejkach i klubach.

Przyleciałam do Manchesteru rano w dniu nagrania, czyli w niedzielę. Ponieważ musiałam czekać do godziny 14:00 na mój pokój w hotelu, postanowiłam zwiedzić centrum miasta. Z mediów dowiedziałam się, że Channel 4 zorganizował weekendowy event w centrum handlowym Arndale. Między innymi zainstalowano tam na podłodze wielki keyboard, na którym można było stopami wygrywać melodie. Musiałam to zobaczyć! Nawet miałam ochotę spróbować na nim zagrać. Dotarłam tam koło południa. I oczywiście od razu natknęłam się na grupę fanów z Włoch, Szwajcarii Belgii i oczywiście z Anglii.

Nakręciłam kilka filmików i postanowiłyśmy iść zwiedzić sławną katedrę pod wezwaniem świętego Jerzego.

Jak się okazało, akurat w niedzielę obchodzono (podobnie jak w Polsce) imieniny Jerzego (George). I z tej okazji przez miasto miała przejść wielka parada. Kolejny zbieg okoliczności – parada miała przejść za kilka minut, więc znalazłyśmy szybko świetne miejsce do obserwacji. Śmiałam się, że mamy miejsce przy barierze, jak na koncertach Miki. Pierwszy rząd 🙂

Jeśli chcielibyście zobaczyć, to poniżej podaję link do filmu na YouTube.

Po paradzie mogłam zameldować się w hotelu i trochę odpocząć. Umówiłyśmy się z fankami na spotkanie około 16:30 już w miejscu nagrania, czyli w Aviva Studios.

Tak też się stało. Na miejscu już od godziny 16:00 miały odbywać się animacje. Były to występy pianistów – jak zauważyłam dopiero po imprezie – byli to uczestnicy drugiej edycji The Piano.

Ja w każdym razie rozpoznałam Dannyego z pierwszej edycji. Obserwuję go na Instagrami i Twitterze, więc kiedy zobaczyłam, że zasiadł do pianina, podeszłam bliżej i zaczęłam go filmować. Potem film wrzuciłam na Instagram, co później okazało się dosyć istotne.

Ta pani prawdopodobnie jest uczestniczką drugiego sezonu.

Później musieliśmy już zająć swoje miejsca.

Nie mogliśmy filmować, ale w przerwach wyjęłam kilka razy mój telefon.

Nie mogę również na razie mówić o szczegółach występów.

Po występach wszystkich finalistów nastąpiła przerwa i Mika z Lang Langiem opuścili salę, żeby udać się na naradę i wybrać zwycięzcę.

Akurat musieli przejść przed moim miejscem, więc szybko nagrałam tę krótką chwilę.

O wynikach nic nie powiem. Powiem tylko, że występy były wspaniałe, że wielokrotnie miałam łzy w oczach – i nie tylko ja. Na pewno wzruszenie będzie podobne podczas oglądania poszczególnych odcinków. W tym sezonie przesłuchania miały miejsce w pięciu miastach: Edynburg, Manchester, Liverpool, Londyn i Cardiff. Zaplanowano siedem odcinków, mimo że na początku miało być tylko pięć.

Oczywiście cała nasza grupa była nastawiona na spotkanie z Miką po nagraniu. Ale nic nie było zaplanowane z managementem.

Ponieważ siedziałyśmy w różnych miejscach sali, po koncercie wyszłam na zewnątrz i zaczęłam rozglądać się za moimi znajomymi. Nigdzie ich nie widziałam. Myślałam, że czekają może przy wyjściu dla artystów, ale nie wiedziałam, gdzie to może być. Zauważyłam natomiast czarnego Mercedesa, który czekał z włączonymi światłami i pomyślałam, że on chyba czeka na Mikę. Zwłaszcza, że kierowca wydawał mi się znajomy.

W międzyczasie wymieniłam z jedną z dziewczyn wiadomości na WhatsAppie. Cała grupa była w środku Aviva Studios. Napisałam, że chyba widzę samochód czekający na Mikę, ale nikt do mnie nie dołączył. Ja natomiast zauważyłam stojącego niedaleko mnie Dannyego. Podeszłam i przedstawiłam się, że jest z Polski, na co Danny, że on jest pół Polakiem, jego mama jest Polką 🙂 Jego dziadkowie wyemigrowali do Anglii. On sam nie mówi po polsku. Opowiedziałam mu, że go obserwuję, że nagrałam jego występ i wrzuciłam na Instagram. Pokazałam mu wpis, a on odszukał go w swoim telefonie i zaczął obserwować mój profil 🙂

I tak sobie rozmawiamy, a tu nagle po mojej prawej stronie ktoś się zatrzymał i mówi coś do Dannyego. Patrzę na twarz tej osoby i….. to był Mika! Ubrany w szary płaszcz i szarą czapkę typu kaszkiet był prawie nie do rozpoznania! To chyba jest ta jego metoda stawania się niewidzialnym 🙂

Nie było czasu na rozmowę. Widać było, że Mika się spieszył. Rzuciłam tylko, że właśnie się dowiedziałam, że Danny ma polskie korzenie i Mika już pobiegł do samochodu. Było z nim kilka pań z dużymi papierowymi torbami. Wszyscy szybko wskoczyli do vana i auto szybko odjechało.

Dałam znać grupie, że Mika właśnie odjechał.

W końcu odnalazłyśmy się i postanowiłyśmy znaleźć jakiś bar lub restaurację, żeby coś zjeść i porozmawiać.

Ostatecznie jednak ja i Ani z Belgii zostawiłyśmy grupę i wróciłyśmy do naszych hoteli. Ja byłam na nogach od godziny 3:00 rano, więc potrzebowałam odpoczynku.

Ale to jeszcze nie był koniec. The Piano powróciło następnego dnia. Około godziny 10:30 znalazłam się na dworcu Manchester Piccadilly, żeby kupić bilet na pociąg na lotnisko i kanapki na drogę. W tym zgiełku dworcowym nagle słyszę dźwięki fortepianu. Podchodzę bliżej i widzę młodego mężczyznę grającego jakiś utwór (to chyba melodia z Sounds Of Music). Obok niego stoi czarnoskóra kobieta i nagrywa go telefonem. Ale co ciekawe, na pianinie znajdowała się naklejka z The Piano, mówiąca o poszukiwaniach uczestników do kolejnej edycji. Możecie sobie tutaj obejrzeć ten filmik.

Potem poszłam po kanapki, a kiedy wróciłam, pianina już nie było!!!! Dobrze, że nagrałam to, bo zaczęłabym wątpić, czy to zdarzyło się naprawdę 🙂

Potem, już w samolocie oglądałam sobie moje filmiki i zdjęcia. I znalazłam fragmenty programu BBC One Show, w którym Mika i Claudia Winkleman opowiadali o nowej edycji. Pokazano wtedy zwiastun programu. Tym razem rozpoznałam twarze kilku uczestników! Ale również zobaczyłam tam młodego człowieka, który przypominał tego z dworca w Manchesterze. Na 99% to była ta sama osoba! Przekonam się w trakcie emisji programu.

I tak przebiegła moja podróż śladami The Piano i Miki. Teraz czekam niecierpliwie na emisję programu. To już za kilka dni, 28 kwietnia na Channel 4 o godzinie 22:00 naszego czasu.

INSTAGRAM 18-19/04/2024

Co prawda Mika zakończył trasę koncertową Apocalypse Calypso, ale jak to on, nie usiedzi na miejscu.

18 kwietnia Mika zagrał prywatny koncert w Wenecji dla firmy produkującej biżuterię.

A dziś, 19 kwietnia jest już w Londynie, gdzie na żywo będzie gościem w programie BBC One Show. Wraz z Claudią Winkleman będzie odpowiadać między innymi na pytania zadane w mediach przez fanów.

BREST – 16/04/2024

I dotarliśmy do ostatniego koncertu Apocalypse Calypso Tour…

Brest we francuskiej Bretanii.

Można powiedzieć, że to był ten prawdziwy „francuski” koncert. Przyznam, że bardzo mi brakowało francuskich piosenek w trakcie tych ostatnich występów w Anglii i Irlandii.

Kiedy wracałam z Londynu, słuchałam francuskiego albumu przez całą drogę i tęskniłam za tym, by znów usłyszeć na scenie Jane Birkin, 30 secondes, C’est la vie, Apocalypse Calypso czy Sweetie Banana.

Na szczęście dla obecnej w Breście publiczności Mika wykonał wszystkie te utwory! Zabrakło tylko Moi Andy et Paris. Zamiast tego Mika zaśpiewał Billy Brown.

Była klatka, były skrzydła, była kurtyna i wreszcie na scenę powrócił neon Apocalypse Calypso!!!!!

Mika na koniec powiedział kilka słów podziękowania. I postanowił nagrać krótki film „pożegnalny”. No na razie zobaczyliśmy tylko fragment. Mika zamieścił story. Ale to chyba nie wszystko, bo wcześniej wspomniał, że powie coś po angielsku i po francusku i może jeszcze w jakimś innym języku – na co publiczność mu podpowiedziała – po bretońsku!!!! Więc Mika podszedł do widowni, aby nauczyć się jakiegoś zdania po bretońsku.

Mam nadzieję, że wkrótce zobaczymy to na Instagramie.

Jak to dobrze, że zaplanowane są kolejne występy – przede wszystkim festiwale.

Pozwoli mi to uniknąć PMD – Post Mikagig Depression 🙂

Już za kilka dni jadę na nagranie finału The Piano.

Bardzo bym chciała wygrać zaproszenie na finał The Voice. Ale wiem, że będzie bardzo mało miejsc, więc moje szanse są nikłe. Pozostanie oglądanie w telewizji/Internecie.

Później najbliższy koncert dla mnie to koncert symfoniczny w Orange w czerwcu.

I koncerty w Grecji, Włoszech i Francji. Dam radę. Niestraszna mi PMD 🙂

Czego i Wam życzę 🙂

DUBLIN – 11/04/2024

Dublin jest ostatnim miastem trasy koncertowej Apocalypse Calypso Tour.

Co prawda jest jeszcze jedna data, ale chodzi o koncert przesunięty z 7 marca w Breście z powodu choroby Miki. Ten koncert odbędzie się za kilka dni 16 kwietnia.

I po raz kolejny użyję zwrotu, który ciągle powtarzam: znów niepowtarzalny koncert. Dlaczego? Bo nie było dekoracji. Nie było ani kurtyny, ani świetlnego ekranu z tyłu. Ani klatki, ani skrzydeł. Skrzydlaty fortepian nie zmieścił się w drzwiach. Jak to Mika ujął: wszystkie zabawki zostały na zewnątrz, a on stanął nagi przed publicznością. Ale my wiemy, że Mika nie potrzebuje żadnej scenografii, ani fajerwerków by dać nam to, czego oczekujemy. To on jest wszystkim: dekoracją, muzyką, całą oprawą. I to nam wystarczy.

Mika zaczął koncert od Origin Of Love.

A w trakcie Big Girl Mika obleciał cały teatr. Dostał się nie tylko na pierwszy balkon ale również na drugi. Ku radości fanów oczywiście!!!!!

Mika znów zagrał na swoim magicznym niewidzialnym fortepianie 🙂

A tak dziękowała mu publiczność irlandzka.

Sporo osób czekało na Mikę po koncercie. Ponieważ teatr jest otoczony wąskimi uliczkami, Mika podszedł do fanów zanim wsiadł do samochodu.

Przed Miką koncerty we Francji: przełożony Brest i potem pierwszy festiwal w tym roku: Printemps de Bourges 24 kwietnia. Nie licząc nagrań finału The Piano 21 kwietnia w Manchesterze.

A potem aż do czerwca trochę spokoju. Choć znając Mikę, na pewno nie będzie odpoczywać zbyt długo. W maju finał The Voice. I na pewno dziesiątki nowych projektów, o których dowiemy się niedługo.

LONDYN – 09/04/2024

To już mój siódmy koncert Miki w tym roku. I drugi poza granicami Francji. Apocalypse Calypso Tour miał być trasą francuską. Jednak okazało się, że inne kraje również zaprosiły Mikę do siebie. Byłam w Berlinie i opisałam Wam już ten koncert.

Po Brighton, Wolverhampton i Manchesterze nadeszła pora na Londyn.

Przyleciałam do Londynu w dniu koncertu. Mój samolot wylądował wcześnie rano na Luton i miałam dużo wolnego czasu do wieczora. Zwłaszcza że zapobiegliwie kupiłam bilet na balkonie. Pogoda nie rozpieszczała fanów czekających w kolejce od czwartej rano. Bardzo silny wiatr, co chwilę deszcz. Czasami przebłyski słońca. Odwiedziłam fanów w południe. Przywitałam się, zamieniłam parę słów.

Przy takiej pogodzie odpuściłam sobie zwiedzanie i większość czasu spędziłam w hotelowym pokoju.

Około godziny szóstej wieczorem spotkałam się z Kasią – fanką mieszkającą od lat w Londynie. Była z nią jej przyjaciółka z synem oraz syn Kasi. Obaj ośmioletni chłopcy są od niedawna wielkimi fanami Miki i już nie mogli się doczekać swojego pierwszego koncertu. Podarowałam im świecące bransoletki, które z radością nosili na nadgarstkach.

O 18:30 zaczęto wpuszczać publiczność. Odbyło się to całkiem sprawnie poza jednym zgrzytem. Przed koncertem można było kupić za 25 funtów prawo do „fast entry” – czyli do specjalnej ekspresowej kolejki. Jak się okazało, ochrona zaczęła wpuszczać wszystkich na raz: tych z „fast entry” i tych ze „zwykłej” kolejki.

Znalazłam swoje miejsce (Kasia, jej przyjaciółka i dzieci siedzieli razem w dalszych rzędach) i czekałam na rozpoczęcie koncertu. Po obu moich stronach siedziały fanki z MFC, które spotkałam po raz pierwszy. One też dostały świecące bransoletki.

Kurtyna była zawieszona. A więc prawdopodobnie będzie również klatka i skrzydła! Nie było ich w Wolverhampton ani w Manchesterze ze względu na gabaryty teatrów.

Kilka minut po 20:30 usłyszeliśmy intro do Bougez. Oczywiście publiczność wpadła w histerię! I nikomu nie przeszkadzało że pod sam koniec utworu lewe skrzydło złamało się. Nawet Mika nie pozwolił technikowi mu pomóc. Po prostu przez ostatnie kilka sekund utworu sam sobie radził.

Mika zrobił do tego aluzję w trakcie Origin Of Love, kiedy w swojej modlitwie podziękował Bogu za to, że zniszczył mu skrzydła i spowodował twardy upadek na ziemię. Czy oznacza to, że teraz może czuć się wolny i świetnie się bawić ze swoją publicznością? Ale tak naprawdę to nie ma znaczenia, ponieważ „jestem wdzięczny za to, że mnie znaleźliście” mówił Mika wskazując na publiczność.

Mika wystąpił w Hammersmith Apollo 14 lat temu.

Rodzinny dom Miki znajduje się niedaleko tego miejsca i jak wspominał, często, jako dziecko, gdy przejeżdżał obok tej sali, zawsze sprawdzał, czyje nazwisko znajduje się nad wejściem…

Myślę, że każdy koncert w Londynie jest dla niego powrotem do początku jego kariery. Mam nadzieję, że po tak długim czasie nieobecności na rynku brytyjskim tym razem doczekamy się kolejnych dat koncertów. Może po wydaniu kolejnej anglojęzycznej płyty?

Mika kilkakrotnie wracał do wspomnień z dzieciństwa. Jak na przykład kiedy miał 13 lat i tańczył w swoim pokoju, udając Michela Hutchence’a z INXS.

Londyn miał również szansę usłyszeć Billy Brown oraz Good Guys.

Publiczność głośno śpiewała każdy tekst. I ja uwielbiam takie chwile!!!!

Przy okazji spójrzcie na piękną scenografię, która jest widoczna tylko z większej odległości. Kiedy byłam pod sceną, takie piękne detale mi umykały.

Jak już wspomniałam, miałam miejsce siedzące na balkonie. Czekałam więc na Big Girl. I na Mikę, który różnymi drogami, schodami dostaje się do tej części sali. No i doczekałam się! Niesamowite jest widzieć reakcję ludzi, którzy nagle obok siebie widzą artystę, który jeszcze przed chwilą stał na scenie.

Żeby było śmieszniej, w rzędzie przede mną siedziała grupa młodych mężczyzn, którzy nie byli zbyt aktywni. Nie śpiewali z nami. Bardzo rzadko podnosili się z foteli. No i Mika zatrzymał się jakiś metr od nich. I wszyscy się poderwali ze swoich miejsc, a nawet zaczęli odwracać się tyłem do Miki i robić sobie selfie!

Już wielokrotnie obserwowałam na koncertach taką reakcję. Mika stoi metr przed tobą, a ty zamiast patrzeć na niego, odwracasz się do niego tyłem, żeby zrobić selfie. Dziwny jest ten świat.

A tak przy okazji. Po koncercie dowiedziałam się, że po mojej prawej stronie siedzieli Gabriel Lobao oraz Iris – uczestnicy The Voice, którzy mieszkają w Londynie. Na moim filmie widać nawet twarz Iris. Gabriela nie dostrzegłam. Pewnie ktoś mi go zasłaniał.

Mika zaśpiewał też Popular. To piosenka napisana na bazie melodii z musicalu Wicked, który jest nadal wystawiany w Londynie. Ja chyba po raz pierwszy usłyszałam tę piosenkę na żywo. I oczywiście głośno śpiewałam z publicznością!!!!

Oczywiście musicie obejrzeć cudowne wykonanie Happy Ending z angielską publicznością.

Nie będę opisywać każdej piosenki wykonanej tego wieczora.

Jeszcze tylko Any Other World. Jeśli dobrze się przyjrzycie, to dostrzeżecie w pierwszych rzędach pojawiające się kartki z flagami. To była nasza fan action. Flag nie było dużo, ale nie chodziło o ilość.

Na balkonie też fani pokazywali swoje flagi. Ja miałam oczywiście polską. Fanka obok miała flagę meksykańską. Kasia, jej przyjaciółka i chłopaki mieli flagi: polską, litewską, egipską i palestyńską. Było zbyt ciemno, aby to nagrać. Szkoda…

Podsumowując, koncerty w Wielkiej Brytanii były bardzo ważne dla Miki. Widać było, jak bardzo był poruszony przyjęciem przez publiczność. Co prawda nie usłyszeliśmy francuskich piosenek, nie w każdym teatrze zmieściły się dekoracje, ale czy to było najważniejsze? Ja liczę na to, że Mika wyda kolejną płytę w języku angielskim i będę mogła pojechać na kolejną trasę koncertową, tym razem po Wielkiej Brytanii.

Więcej filmów do obejrzenia na moim kanale na YouTube.

Po koncercie oczywiście czekaliśmy na Mikę. Jednak jego managerka powiedziała nam, żebyśmy nie czekali, bo Mika się przy nas nie zatrzyma. Kolejnego dnia musiał wcześnie wstać i pojechać na nagrania do The Piano.

A The Piano, to kolejny przystanek w moich podróżach z Miką. Za tydzień lecę do Manchesteru na nagranie finału drugiego sezonu The Piano!

MANCHESTER – 06/04/2024

Koncert w Manchesterze rozpoczął się od Origin Of Love.

Czy był to problem ze skrzydłami? Czy może ta sala również była za mała na klatkę?

W każdym razie setlista zawierała piosenkę Popular, którą Mika wykonał w tym roku chyba tylko dwa razy.

Tak więc każdy koncert jest inny. Nie nudzą się ci, którzy mają możliwość obejrzeć kilka spektakli.

Wygląda na to, że publiczność była bardzo entuzjastyczna. Reagowała spontanicznie, oczywiście świetnie śpiewała razem z Miką.

Doszło nawet to tego, że kiedy Mice załamał się głos w trakcie śpiewania wysokich tonów w Happy Ending, przyznał z pewnym zawstydzeniem, że czuje wzruszenie, które rzadko mu się zdarza i dlatego nie udało mu się czysto zaśpiewać. Ale zaraz potem skoncentrował się i tym razem zaśpiewał tak jak trzeba 🙂 A publiczność mu w tym wtórowała.

Kilka ujęć Niny.

Jedyna francuska piosenka to Elle Me Dit. I Mika zaprosił na scenę młodego fana.

Nina obiecała chłopcu przed koncertem, że jeśli Mika zaprosi go na scenę, aby z nim zatańczyć, to ona specjalnie to nagra. I tak się właśnie stało!

W trakcie Big Girl Mika dostał się na balkon, skąd opowiedział historię Butterfly Lounge.

Mam nadzieję, że w Londynie zrobi podobnie. Mam miejsce w trzecim rzędzie 😉

WOLVERHAMPTON – 05/04/2024

Kolejne miasto, kolejny koncert.

Wolverhampton. Mała sala (około 3 400 miejsc). Niestety na tyle mała, że wszystkie „rekwizyty” Miki nie zmieściły się na scenie. Nie było klatki i otwierającego koncert Bougez.

Mika rozpoczął koncert od Origin Of Love.

Nie było uskrzydlonego fortepianu… Mika za to zagrał na niewidzialnym fortepianie 🙂

I oczywiście nie było mowy o neonie Club Apocalypso.

Ale mimo to, angielska publiczność była rozgrzana do czerwoności.

Filippo z grupy technicznej Miki wrzucił na Instagram filmik nakręcony z ostatniego rzędu. Widać, że sala napchana była do pełna. A publiczność… angielska publiczność potrafi śpiewać jednym głosem!

Happy Ending z publicznością.

Mika opowiedział też o swoich „heroes”, o których wspomina w piosence Good Guys.

Ogólnie mówiąc – kolejny koncert inny niż wszystkie poprzednie 🙂

BRIGHTON – 04/04/2024

Pierwszy koncert w Anglii. Po czternastu latach Mika rozpoczął angielską część trasy koncertowej Apocalypse Calypso Tour.

Z informacji, jakie znalazłam w sieci, Mika nie zaśpiewał Jane Birkin.

Wykonał 17 piosenek z czego tylko Elle Me Dit po francusku z fragmentem po angielsku (Emily).

Mika jest od niedawna sąsiadem z mieszkańcami Brighton. Jego nowe miejsce na ziemi znajduje się nad brzegiem morza tylko trzydzieści minut jazdy samochodem. Widzieliśmy już kilka filmików ze spacerów z psami.

Oto kilka fragmentów, która Chiara zamieściła jako stories na Instagramie. Na końcu widzimy, jak Mika opuszcza salę i udaje się do samochodu pozdrawiając fanów.

BERLIN – 02/04/2024

Wyjazd na koncert do Berlina był chyba najbardziej pokręcony ze wszystkich moich podróży. Zdecydowałam się na ten koncert, który miał miejsce zaraz po świętach wielkanocnych, tylko dlatego że po pierwsze, to najbliżej Polski, po drugie, że miałam bezpośredni pociąg z Krakowa do centrum Berlina. W każdym razie tak było, kiedy kupowałam bilety na Intercity z Przemyśla. Koncert początkowo miał się odbyć w innym miejscu w HUXLEY’S NEUE WELT. Kiedy zaczęłam szukać hotelu w okolicy, okazało się, że to miejsce jest dosyć odludne, a w dodatku sama sala wydawała mi się jakąś „speluną” – tylko stojące miejsca, pomieszczenie w kształcie prostokąta. Wzdłuż dłuższego boku znajdował się bar, a scena była w głębi na szerokość węższego boku. Naprawdę zaczęłam poważnie myśleć o odsprzedaży biletu i daniu sobie spokoju z tym wyjazdem.

Okazało się jednak, że koncert cieszył się tak dużym zainteresowaniem, że organizatorzy zamienili HUXLEY’S na Tempodrom. Ku mojej radości. Ponieważ sala znajduje się w centrum miasta. Wokół jest pełno hoteli. No i łatwo tam się dostać z Berlin Hauptbanhof, czyli z dworca, na który miał przyjechać mój pociąg. Tak więc, wszystko zaczęło się układać i postanowiłam jednak udać się do Berlina.

Bilet na pociąg mogłam kupić dopiero dwa miesiące wcześniej i tak właśnie zrobiłam.

I tuż przed świętami zaczęłam dostawać maile od kolei niemieckich, że nastąpiła zmiana w rozkładzie jazdy i moja podróż nie będzie się mogła odbyć tak, jak to było planowane. Niestety nigdzie nie mogłam znaleźć na czy polegała ta zmiana. Postanowiłam więc kupić nowe bilety z myślą, że pokaże mi się nowa trasa przejazdu. A stare bilety anuluję. Nowe bilety kupiłam. Okazało się, że pociąg nie jedzie na Hauptbanhof, ale zatrzymuje się Lichtengergu – to są przedmieścia Berlina. No dobrze, stamtąd miałam 20 minut metrem do centrum. Okazało się natomiast, że nie mogłam anulować moich pierwszych biletów na pociąg, ponieważ wybrałam opcję bezzwrotną 😦 Tak więc wydałam na podróż tyle, że za tę cenę miałabym bilet lotniczy!

Ale to jeszcze nie koniec 🙂 Na dwa dni przed wyjazdem zaczęłam panikować, co będzie, jeśli pociąg będzie miał opóźnienie. Miałam w końcu do pokonania prawie tysiąc kilometrów. Pociąg planowo miał być w Berlinie o 17:30, a koncert zaczynał się o 20:00 (Mika miał wejść na scenę o 21:00).

Moim planem B było kupno biletu siedzącego na koncert. Po całodniowych poszukiwaniach udało mi się znaleźć Polkę, która nie mogła jechać na koncert i miała dwa bilety w pierwszym rzędzie drugiego kręgu. Kupiłam od niej jedno miejsce. Tak więc, teraz już miałam dwa bilety nie tylko na pociąg ale i na koncert 🙂 Bo kto bogatemu zabroni????

Ale za to ze spokojem wewnętrznym wsiadłam rano do pociągu, który już do Krakowa (z Przemyśla) miał 20 minut opóźnienia. Aż do granicy z Niemcami opóźnienie nie uległo zmianie. Super. Powinnam być w hotelu koło 18:30. Nie ma problemu.

Ledwo minęliśmy Frankfurt nad Odrą pociąg zatrzymał się na jakieś stacji i ogłoszono przez głośniki, że był jakiś wypadek z ciężarówką i nie wiadomo, kiedy tory zostaną odblokowane. Minęło pół godziny, a my dalej staliśmy. Już zaczęłam sobie wyobrażać, że być może spędzę noc w hotelu w Berlinie, aby rano wsiąść do pociągu powrotnego.

Na szczęście zaraz potem pociąg ruszył. Żeby już nie przedłużać, powiem, że w hotelu byłam o 19:00. Szybko zjadłam ostatnią kanapkę z podróży i pobiegłam do Tempodromu. Oczywiście wykorzystałam mój bilet na miejsce siedzące. O tej porze na parterze pod sceną był niezły tłum ludzi. Nie wiem, czy zobaczyłabym choćby czubek głowy Miki.

Miałam super widok na scenę. I pierwsze zaskoczenie: nie ma kurtyny! Na scenie stała już klatka przykryta białą tkaniną. Po zakończeniu występu DJki zgasły światła. I usłyszeliśmy tę przerażającą muzykę. Nie wiem jak i kiedy Mika znalazł się w środku klatki. Ale był tam!!!!

Obserwowałam publiczność ponieważ niemiecki fan club przygotował fan action zaraz na początku. Kiedy Mika miał otworzyć oczy i spojrzeć na publiczność, osoby pod sceną uniosły kartki z napisami „witaj z powrotem w Niemczech”.

Wszyscy zastanawialiśmy się, jaką setlistę przygotował Mika na dziś. Czy będą francuskie piosenki? Wszyscy na nie czekaliśmy! Mika postanowił wykonać tylko jedną piosenkę po francusku (oprócz „standardowego” Elle Me Dit”) – to była Jane Birkin. I publiczności bardzo się to podobało.

Pozostałe piosenki francuskie zostały zastąpione przez Origin Of Love, Lollipop, Good Guys oraz Billy Brown.

Ja z niecierpliwością czekałam na Relax. W Berlinie po raz pierwszy wraz z innymi polskimi fanami zrobiliśmy naszą małą fan action: tym razem nie tylko ja miałam biało-czerwoną flagę. Dwie małe grupki stojące blisko sceny uniosły w górę polskie flagi. Mika nie mógł ich nie zauważyć 🙂 Niestety nie nagrywałam tego, ponieważ obie ręce miałam zajęte.

Ale polskie flagi widać na kilku moich filmach. Na przykład na Happy Ending czy Good Guys. Bardzo Wam dziękuję za współpracę!

Myślałam, że zapytam Mikę po koncercie, czy widział flagi. Ale Mika nie mógł do nas podejść ponieważ jego ciężarówki ładujące sprzęt po koncercie zablokowały całą ulicę. I Mika musiał użyć innego wyjścia, aby pojechać do hotelu. Ale nic straconego. Może w Londynie mi się uda.

To był naprawdę koncert poświęcony fanom niemieckim, którzy czekali 12 lat na ten moment. Mika starał się coś powiedzieć po niemiecku i nawet w trakcie Jane Birkin zaprosił na scenę fankę, która miała podpowiadać mu po niemiecku historię, jak to Mika na co dzień jest poważnym człowiekiem, ale zdarza mu się być mniej poważnym i wtedy nuci sobie la la la la la la Jane Birkin. Jednak zadanie chyba trochę go przerosło, bo w pewnej chwili powiedział, że ma wrażenie, że to jest jak zły sen 🙂

Natomiast fakt, że kupiłam drugi bilet (siedzące miejsce) okazał się pięknym prezentem. W trakcie Big Girl Mika jak zwykle wszedł między publiczność, a potem wbiegł na balkony. I przebiegł mi przed nosem! I znów nie zmieści się w kadrze 🙂

Pobiegł dalej, usiadł na barierce i zaczął opowiadać historię Butterfly Lounge małemu chłopcu z widowni. Napił się nawet piwa z podanego mu kubka!

Druga fan action była zaplanowana do piosenki Happy Ending. Fani mieli przygotowane balony. Część z nich miała narysowany globus. Miało to być nawiązanie do obrazu naszej planety wyświetlanego na dużym ekranie w tle. Balonów było trochę za mało, ale jeden z nich skończył marnie w rękach – a właściwie pod butem – Miki 🙂 On naprawdę uwielbia niszczyć balony!

Sala była na tyle mała, że nie było kurtyny. Nie było też neonu Club Apocalypso. Any Other World oraz We Are Golden Mika wykonał w swym kostiumie, który ja nazywam niebieską piżamą. Zawsze będzie mi się ona kojarzyć z wykonaniem C’est la vie na neonie. Pod spodem Mika miał podpiętą linę asekuracyjną i bluza tego kostiumu ma na plecach zamek błyskawiczny, który pozwala na szybkie odpięcie go od uprzęży.

Cały koncert był bardzo energetyczny. Może nie aż tak bardzo jak ten w Brukseli, ale myślę, że ludzie się świetnie bawili. Słyszałam, że komentarze wychodzących były bardzo pozytywne. Publiczność była pod wrażeniem.

Po koncercie do północy czekaliśmy na Mikę. Bardzo liczyliśmy na to, że będzie chciał zamienić parę słów z niemieckimi fanami. No i podziękować za przepiękny tort zrobiony przez utalentowaną fankę. Ale tak jak już wspomniałam, ciężarówki Miki uniemożliwiły mu wyjście bramą, przy której staliśmy. A samochód który na niego czekał, musiał odjechać, żeby ciężarówki mogły manewrować. Przyznam, że oglądając pracę tego zespołu włosko-francuskiego byłam pełna podziwu dla sprawności i precyzji ich ruchów. Aby to uczcić wrzuciłam nawet dwie story na Instagram dorzucając do obrazu fragmenty piosenek „The Best” Tiny Turner oraz „We Are The Champions” zespołu Queen 🙂

Dodam tylko, że powrót do domu odbył się bez opóźnień.

Następny mój koncert będzie w Londynie. Uwaga. Przygotowuję fan action z flagami. Tym razem z flagami krajów, z których przyjechaliśmy. Na pewno będzie kolorowo!