Powoli wracam do rzeczywistości po dwóch koncertach Miki.
Oto krótka relacja z Grenoble.
Dojechałam do miasta bez problemu. Wszystkie środki komunikacji były na czas.
Do hotelu dotarłam dzień przed koncertem przed godziną 15:00 i musiałam czekać na pokój. Ale to nic. Siedziałam sobie wygodnie i oglądałam relacje z wcześniejszych koncertów Miki 🙂
Krótki spacer po mieście. Zaczęło padać, więc wróciłam do hotelu. Było bardzo ciepło. Nie spodziewałam się 20 stopni w mieście otoczonym wysokimi górami z ośnieżonymi szczytami! Ale tak właśnie było.
W dniu koncertu pojechałam przed Summum około południa. Rano przez cały czas padał deszcz i ze współczuciem myślałam o fanach czekających pod bramą już od wczesnych godzin porannych.
Grenoble okazało się bardzo spokojnym miejscem (jeśli chodzi o koncert). Dotarłam pod bramę około 12:30 i dostałam numer 19 w kolejce. I praktycznie jeszcze przez wiele godzin niewiele nowych osób dotarło.
Niedaleko jest duże centrum handlowe, więc sprawa jedzenia czy toalet była rozwiązana.
Deb poprosiła mnie, żebym w tym dniu została reporterem Mika Fan Club i dostałam dostęp do konta na Instagramie. Starałam się pokazać życie fana w kolejce przed koncertem. Ale również później zamieściłam kilka fragmentów z koncertu.
Trochę martwiliśmy się jak będzie wyglądało otwarcie bramy, ponieważ do wejścia (i kontroli bezpieczeństwa) musieliśmy pokonać najpierw obszar parkingowy o długości około 100 metrów. Jednak na szczęście nie było zbyt wielu fanów (jak na koncert Miki) o tej porze i większość z nas znalazła się przy barierce pod sceną. Obyło się bez popychania.
W pierwszej części po raz kolejny wystąpiła DJka Songe. Udało mi się po raz kolejny zamienić z nią kilka słów i dostać jej promocyjną płytę. Jest ona również producentką muzyczną.
No a potem to już tylko czekaliśmy na Mikę.
Nagłośnienie nie było najlepsze. Z pewnością sala kongresowa Summum była niezłym wyzwaniem dla inżynierów dźwięku. Poza tym ostatnie rzędy nie miały dobrej widoczności. Mika sprawdził to osobiście w trakcie swojego tradycyjnego przejścia przez tłum śpiewając piosenkę Big Girl.
Kolejną tradycją jest zaproszenie na scenę kogoś z widowni przy piosence Elle Me Dit. Tym razem Mika upatrzył sobie małego chłopca, który wraz z rodzicami stał w pierwszym rzędzie daleko po lewej stronie. Chłopiec został „nadwornym dyrygentem sali”. To było bardzo zabawne. Możecie to zobaczyć na jednym z filmów.
W małych salach Mika nie może zainstalować podwieszanego neonu Club Apocalypso. Kiedy jest, Mika stoi na nim śpiewając C’est la vie.
Ale na szczęście każdy koncert rozpoczyna się od zakrytej klatki dla ptaków. To jest moment, który elektryzuje wszystkich. Publiczność wpada w histerię! Ja obejrzałam koncert już 4 razy i nadal ta scena wywołuje we mnie wielkie emocje.
Jeśli chcecie obejrzeć więcej piosenek, to zapraszam na mój kanał YouTube, gdzie znajdziecie prawie wszystko, co udało mi się nagrać.
Na każdym koncercie jestem w innym miejscu sali. Tak więc również mój punkt widzenia jest inny. I przyznam, że na moim pierwszym koncercie w Lille bardzo dużo mi umknęło, ponieważ byłam centralnie pod sceną. Najważniejszy był Mika 🙂
Na kolejnym koncercie byłam dosyć daleko po lewej stronie przy barierce i widziałam o wiele więcej: piękne animacje na ekranie z tyłu sceny, zmianę dekoracji przez osoby ubrane na czarno. Tak, że każde miejsce na sali ma swoją specyfikę. I nie trzeba być tuż pod sceną, by mieć lepszy widok.