ARENA DI VERONA – 19/09/2022

Nareszcie skończyłam edytowanie filmów i mogę opisać wam pobyt w Weronie.

Spotkanie fanów rozpoczęło się dzień przed koncertem. Mika Fan Club zorganizował kolację na około 50 osób w restauracji, która znajduje się tuż obok Arena di Verona. Mieliśmy stoliki na zewnątrz. Ledwie usiedliśmy i złożyliśmy zamówienia, kiedy dotarły do nas dźwięki próby w arenie (próby trwały również w ciągu dnia). Część fanów nie wytrzymała i pobiegła pod amfiteatr licząc, że Mika pojawi się lada chwila przy wyjściu. Tak się jednak nie stało i wszyscy spokojnie skończyliśmy kolację.

Potem oczywiście poszliśmy pod arenę, ponieważ nadal słychać było dźwięki z jej wnętrza.

Około godziny pierwszej nad ranem Mika wreszcie opuścił Arenę. Podszedł do nas i chwilę rozmawiał, a nawet nakręcił Insta story, w którym przedstawił kraje z których przyjechaliśmy.

Ponieważ miałam przy sobie kilka papierowych serc – fanki, które mi pomagały w przygotowaniach przyniosły je na naszą kolację – rozdałam je kilku osobom i na przywitanie podniosłyśmy je do góry. Mika od razu je zobaczył i zrobił dłońmi gest układając je w kształt serca – co widać na filmie.

A teraz dzień koncertu – 19 września 2022.

Oto set list.

Przygotowane były 3 fan actions. Jednak na miejscu okazało się, że ku naszemu zdziwieniu organizatorzy koncertu również coś przygotowali. Do Areny mogliśmy wejść dopiero o godzinie 19:00, więc osoby zaangażowane w przygotowania musiały się bardzo spieszyć.

Koncert zaczął się od Lollipop „in the dark”. Niespodzianką był udział chóru The 100 Voices of Gospel. To znaczy, wiedzieliśmy, że chór będzie obecny, ponieważ na dzień przed koncertem członkowie chóru zamieścili na Instagramie kilka stories z prób w arenie.

Origin of Love – fanki z Włoch przygotowały niesamowitą akcję, starając się ułożyć w części sali na parterze flagę włoską z wielkim czerwonym sercem po środku (na końcu tego wpisu znajdziecie zdjęcie ulotki, na której widać, jaki miał być efekt końcowy). W dalekich rzędach amfiteatru miał ukazać się czerwony napis MIKA. Niestety nie udało się osiągnąć zaplanowanego efektu ponieważ promotorzy koncertu postanowili zrobić swoją „akcję” i rozdali wszystkim wchodzącym duże białe kartki z napisem GOOD GUY. To miała być akcja do tej właśnie piosenki, ale widzowie pogubili się i zamiast unieść białe, zielone i czerwone arkusze przy Origin Of Love, podnosili cokolwiek wpadło im w ręce. A najczęściej była to kartka GOOD GUY. Mika był tym trochę zdziwiony, ale po koncercie w rozmowie z fanami powiedział, że widział coś na kształt czerwonego serca.

Pierwszy raz spotkaliśmy się z sytuacją, kiedy to „fan action” była zorganizowana nie przez fanów. Oczywiście pozostał niesmak po zmarnowanym wysiłku wielu osób, które starały się zrobić coś naprawdę pięknego.

Big Girl – wstęp

Mika oczywiście wszedł między widzów. Co przy tak dużym teatrze było absolutnie potrzebne. Zresztą Mika kilka razy schodził ze sceny. Bo tak naprawdę jego małe pianino było ustawione w tylnej części sali i okazało się, że miejsca z tyłu miały swoje dobre strony – nagle okazywało się, że ludzie siedzą w „pierwszym” rzędzie 🙂 Co widać wyraźnie na filmie.

Tiny Love – Po raz trzeci (i chyba ostatni) zrobiłam fan action z kolorowymi sercami z papieru (dwa razy w Londynie). Pierwsze 25 rzędów zamieniło się w kolorową łąkę. A jeśli dodać setki białych światełek z zapalonych telefonów w całej arenie, wyglądało to naprawdę pięknie.

Dodatkowo na scenie wylądowało małe serduszko zrobione na drutach przez fankę z Włoch. Mika podniósł je i zachował na pamiątkę.

Relax – od kilku koncertów w trakcie tej piosenki wyjmuję flagę Polski z napisem POLAND LOVES MIKA i macham nią jak szalona. I Mika ją widzi 🙂 Więc filmik jest krótki, bo miałam zajęte ręce. Mika później wymieniał kraje skąd przyjechali fani i nie zapomniał wspomnieć Polskę 🙂

Czas na Good Guys. Chyba po raz pierwszy słyszałam te piosenkę na żywo (jeśli nie liczyć wersji symfonicznej w Paryżu). No i tym raz udana „akcja” z kartkami – tym razem z odpowiednim napisem. Cała arena stała się biała. Mika był pod wrażeniem. Nie wiem tylko czy wiedział, że to nie my – fani – to zorganizowaliśmy. Ale na koniec wziął jedną z kartek i uniósł ją w naszą stronę. My też jesteśmy GOOD GUYS ! To był również kolejny raz, kiedy Mika wszedł między publiczność.

Ice Cream – nagrałam tylko drugą część piosenki, kiedy ktoś z publiczności rzucił na scenę wielki nadmuchane tęczowe serce. Nie trzeba było długo czekać, żeby Mika zrobił z niego użytek. Nawet kładł się na nim – może myślał, że zabawka pęknie jak balon? Było to bardzo zabawne!

Od kiedy Mika śpiewa Yo-Yo na scenie, jest to jeden z moich ulubionych momentów. Ale to co zrobił Mika w Arena di Verona sprawiło, że ta piosenka stała się jeszcze bardziej mi bliska. Obejrzyjcie tylko ten film. Tysiące baniek mydlanych na tle nieba… ciche dźwięki fortepianu… odpłynęłam. Kompletnie przeniosłam się w inny wymiar. To są właśnie czary.

Underwater – ta piosenka to zawsze jest dla mnie cudowny moment, kiedy śpiewamy z Miką i to on kieruje nami jak dyrygent. Tym razem doszło coś jeszcze – konfetti! Dużo konfetti! Jeszcze więcej konfetti!!! Kiedy patrzyło się w górę i z nieba leciały drobinki kolorowego papieru, można było poczuć się naprawdę jak pod wodą. Do tego oczywiście światełka z naszych telefonów… Cudowna chwila… A potem Mika kazał zgasić wszystkie światła. I śpiewaliśmy w całkowitej ciemności. W miejscu, w którym wystawiano największe opery świata, my – największy chór świata – śpiewaliśmy jednym głosem.

Happy Ending – to piękna piosenka, która wspaniale brzmi z chórem. Nagrałam tylko fragment, kiedy chór miał jeszcze inne zadanie do wykonania. Weszli na środek sceny z flagami. Mika niósł flagę z pacyfą. Wszystkie sztandary miały znaki pokoju i miłości… little bit of love…

Rain – bardzo podoba mi się gra świateł przy tej piosence. Tym razem doszły jeszcze inne efekty specjalne – gejzery dymu strzelające z podłogi, a nawet z fortepianu! Kiedy Mika na nim stoi, podmuch powietrza unosi jego marynarkę. Przypomina mi to występy Michaela Jacksona 🙂

Widziałam fragmenty próby, kiedy Mika sprawdzał, w którym miejscu powinien stanąć, żeby nie zrobić sobie krzywdy w czasie wystrzałów dymu.

Elle Me Dit – Przy tej piosence wszyscy tańczą i skaczą. Na wstępie Mika wspomniał, że trudno jest teraz podróżować. Jedni potrzebowali 30 minut, by się tuta znaleźć. Inni 7 godzin. Szczególnie, że koncert miał miejsce w poniedziałek, co nie zawsze jest łatwe do zorganizowania. „Ale dziś nie ma poniedziałku. Nie tutaj. Tam, na zewnątrz – tak. Tutaj – nie”. Po czym Mika przechodzi na angielski i zaczyna wymieniać kraje, ż których fani dali radę przyjechać na koncert: ze Stanów Zjednoczonych, z Japonii, z Hiszpanii, z Niemiec, z Libanu, Z POLSKI, z Finlandii, z Bułgarii… jest tu też wiele osób z Wielkiej Brytanii (to był dzień pogrzebu Elżbiety II)” …

Potem Mika zaczął opowiadać o kolorze różowym, który oczywiście był aluzją do jego mamy, która ubierała się na różowo. Róż to filozofia życia. To słodka poetycka rezystencja (opór) przeciwko grawitacji świata… kiedy życie każe ci ubierać się na czarno, ubierz się na różowo. Kiedy życie każe ci być cicho, krzycz! Kiedy życie każe ci siedzieć bez ruchu, tańcz!

Ta piosenka, dosyć okrutna – co jej się bardzo podobało – to jedyna piosenka, którą napisałem dla kobiety ubranej na różowo. Dziś śpiewam ją dla niej – dla mojej mamy. Po czym Mika dodaje po francusku – Do wszystkich Francuzów, który tu są – pokażcie się i tańczcie!

A potem zaczęło się szaleństwo. Tańce, chór The 100 Voices of Gospel, serpentyny spadające z nieba… w pewnym momencie Mika mówi : ten koncert jest w waszych rękach. Nie, powinienem powiedzieć : ten koncert jest w waszych nogach. I Mika poprosił technika od oświetlenia, żeby dał więcej światła na publiczność. I tańczyliśmy jak szaleni!

Tomorrow – Domani – oczywiście dla włoskich fanów Mika zaśpiewał włoską wersję Tomorrow!

I na koniec niespodzianka. Mika będąc wśród publiczności dostrzegł swojego przyjaciela z X Factor – Manuelito. Podbiegł do niego i głośno cmoknął go w policzek 🙂 Nie wiedziałam na początku, kto to był. Wszystko stało się bardzo szybko. Ale potem w mediach społecznościowych podano, że to był właśnie Manuelito.

Grace Kelly – potem Mika podszedł do małego pianina w tylnych rzędach. Oczywiście fani otoczyli go natychmiast, więc Mika grzecznie poprosił, aby usiedli. Po czym zaczął się wstęp do Grace Kelly. Od 15 lat oglądaliśmy, jak Mika śpiewa tę piosenkę na koncertach, ale nikt z nas nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. „Na początku było białe mieszkanie. Białe pianino. Białe życie. Białe lody. Miłość…. nie istniała. A w głowie były wszystkie kolory. Ale jak je wydobyć, kiedy wszystko wokół ciebie jest białe”? – I w tym momencie spadł na nas biały (sztuczny) śnieg. I to w takiej ilości, że wszędzie było go pełno! Wszyscy śmialiśmy się i cieszyliśmy jak dzieci, które widzą padający śnieg 🙂

„Kolory, pokażcie się. Wyjdźcie ze mnie. A one na to: OK. I pojawiły się kolory. 1,2,3.”… i z armatek posypało się kolorowe konfetti.

Verona, I want to talk to you!

Mika wrócił na scenę i armatki z konfetti znów wystrzeliły. Konfetti leciało z nieba jak kolorowy deszcz.

Stardust – na koniec Grace Kelly Mika znów wspiął się do wyższych rzędów. Stanął na pianinie i tam zaczął kolejną piosenkę – Stardust. A nas w pierwszych rzędach znów otoczyły bańki mydlane. Część z nich wypełniona była dymem. Wyglądało to bajkowo. Widać to wyraźnie na filmie.

We Are Golden – Mika tylko na chwilę wrócił na scenę. Zdjął marynarkę i znów pomaszerował na widownię. Tym razem jeszcze wyżej. I praktycznie obszedł całą salę! Co za radość dla tych, którzy mieli miejsca daleko od sceny!

Mika wrócił na scenę i podziękował za ten wspaniały wieczór. Po czym zgasły światła.

Ja czekałam na Love Today i taniec peleryny. Ale Mika przygotował jeszcze jedną niespodziankę. Pierwsze dźwięki Love Today zabrzmiały w kompletnych ciemnościach.

Powoli robiło się coraz jaśniej i dostrzegłam zarys….. wielkiego czerwonego serca z literą M, które widzieliśmy w czasie występu Miki na Eurowizji!!!!! Powoli napełniało się powietrzem i robiło się coraz większe! To było naprawdę niesamowite! Musiało mieć jakieś 12 metrów wysokości. „Mówiłem wam, że nasza miłość będzie coraz większa”.

Włoscy fani przygotowali do tej piosenki jeszcze jedną „fan action” – kartki z wydrukowaną koroną i napisem „our king”. Mieliśmy je pokazać w momencie, kiedy Mika włoży swoją wiklinową koronę.

Peleryna zaczęła wirować, a fani podbiegli bliżej sceny. Koncert zbliżał się do końca. Każdy chciał być jak najbliżej Miki. I ochrona nic nie mogła na to poradzić.

„Na pożegnanie mówimy: do widzenia, cześć, do jutra. Ale dziś zrobimy to inaczej. Powiemy: do następnego razu”.

I kiedy Mika poprosił o zgaszenie wszystkich świateł, już w ciemnościach powiedział: Kiedy zapalą się światła, wszyscy powiemy sobie: „do następnego razu” zamiast „do widzenia”. I wszyscy zaczniemy skakać, tańczyć. Nieważne, czy jesteście w niebie, w piekle, czy w czyśćcu, będziecie tańczyć. Jesteście gotowi? 1,2,3!

I kiedy włączona światła wszyscy tańczyliśmy jak szaleni, a chór The 100 Voices of Gospel powiewał flagami.

Jeszcze ukłon wszystkich członków zespołu i chóru.

Przy pierwszych taktach remixu Yo-Yo Mika obszedł całą scenę i machał do nas rękami z szerokim uśmiechem na twarzy. A na widownię zaczęły spadać…. wielkie, kolorowe balony, które znamy z Revelation Tour!!!! Dostojnie płynęły w powietrzu jak planety w kosmosie.

Ostanie wystrzały z serpentynami. Dwie pełne godziny koncertu są za nami.

Oczywiście zaraz po koncercie pobiegliśmy na tyły areny, żeby czekać na Mikę.

Po niecałej godzinie Mika wyszedł do nas. Rozdał kilka autografów i chwilę z nami porozmawiał. Niestety nie został z nami zbyt długo.

Ja chciałam mu podarować pluszowego wielbłąda w nawiązaniu do filmu TEHU. Jednak stałam dopiero w trzecim rzędzie, a Mika przeszedł bardzo szybko.

Zaczęliśmy się rozchodzić. Ja byłam już bardzo zmęczona i postanowiłam wrócić do hotelu. Część fanów została do godziny trzeciej rano i miała okazję jeszcze raz spotkać Mikę, kiedy wychodził z restauracji.

Na filmie Fanny dziewczyny tłumaczą Mice, jak miała wyglądać fan action z flagą i sercem. Dały mu ulotkę z opisem. A wyglądała ona tak:

Poza tym upewniły się, że Mika dostał bukiet kwiatów od MFC (widział) oraz piernikowe serce (nie widział, ale chyba było w samochodzie).

I inny fragment rozmowy, w którym na pytanie Fanny kiedy będzie „następny raz”, Mika odpowiedział że nie należy pytać „kiedy”, ale „co”.

To był wspaniały koncert i cudowne dwa dni w Weronie. Dużo zwiedzania, spotkań i rozmów z fanami z całego świata.

A na pamiątkę, oprócz niesamowitych wrażeń, zostały mi duże ilości konfetti, sztucznego śniegu i serpentyn 🙂

Więc zadam pytanie: nie kiedy, ale czego mamy się spodziewać od Miki w najbliższej przyszłości?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.