No i stało się. Mika wystąpił w Montrealu, w mieście, gdzie narodziła się płyta Hyperlove!
Sala Place Bell to mogące pomieścić ponad 10 tysięcy osób miejsce, które pozwoliło na pokazanie programu na skalę europejskiego tourne.
Potężne ekrany z pięknymi wizualizacjami – część całkiem nowych , koła zębate zawieszone wysoko. Brakowało tylko tego „kołowrotka chomika”, w którym Mika zaczynał występ.
Ale była opadająca kurtyna i niesamowite oświetlenie.
Tak. Z pewnością ten koncert będzie zapamiętany na długo. Zwłaszcza końcówka, kiedy to Mika śpiewając Love Today, zdjął marynarkę i okazało się, że ma pod spodem koszulkę drużyny hokejowej Montreal Canadians! No, kupił tym sobie wszystkich Kanadyjczyków obecnych na sali 🙂
W dodatku Mika zaśpiewał Jane Birkin i C’est la Vie!!!!! No teraz, to naprawdę żałuję, że mnie tam nie było.
Popatrzcie tylko na te filmiki!
Jane Birkin
C’est la vie
Love Today
Była kurtyna, były podświetlane koła zębate, było wielkie serce (tym razem nie nadmuchiwane, ale na ekranie), był też wielki megafon i cała masa konfetti.
Popatrzcie tylko, jak mu dobrze w tej koszulce!
Cat Pogonat (kanadyjska dziennikarka) również była na koncercie i podzieliła się takim filmikiem.
A na koniec „buziaczek” wysłany do publiczności ❤
Z informacji na forum MFC Mika wyszedł na chwilę do fanów. Był bardzo zmęczony, więc tylko złożył kilka autografów.
I jeszcze artykuł z Le Journal de Montreal:
W poniedziałkowy wieczór Mika zamienił Place Bell w wielką wiosenną imprezę dzięki swojej trasie Spinning Out.
Międzynarodowa gwiazda, która nie występowała w Quebecu od 2022 roku, zafundowała swoim fanom niezapomniany koncert, równie odurzający, co ekscytujący, odzwierciedlający jego osobowość, a przede wszystkim ogromny talent.
Przywitany entuzjastycznym przyjęciem, 42-letni artysta wykonał głównie utwory ze swojego electro-popowego projektu Hyperlove, nagranego częściowo w Montrealu i wydanego pod koniec stycznia.
„Co za radość występować w mieście, w którym nagrano te utwory. Montreal, moje ulubione miasto w Ameryce Północnej, również jest częścią mojego procesu twórczego od ponad 15 lat” – powiedział publiczności w Laval, zanim rozpoczął Modern Times, a następnie Eleven.
Nie zaniedbał również wielkich hitów, które przyniosły mu sławę, takich jak Relax (Take It Easy), Lollipop, Elle me dit i Grace Kelly, które wplótł do swojej setlisty. Te piosenki, niezmiennie uwielbiane przez publiczność, niezmiennie wywoływały eksplozje zbiorowej radości, zamieniając amfiteatr Rocket w gigantyczny parkiet.
Libańsko-amerykańsko-angielski piosenkarz wszedł również w tłum, by wykonać utwór Big Girl (You Are Beautiful), przechadzając się po parkiecie, a następnie wspinając się na około dwadzieścia rzędów, by dotrzeć do widzów na tyłach sali. Po powrocie na scenę otrzymał od publiczności gromkie brawa, jakby dziękowali mu za ten zapierający dech w piersiach wylew miłości.
„Czerpię energię i nadzieję z was. […] Pierwszą areną, na której grałem na świecie, była arena w Montrealu”. „Jeśli wciąż tu jestem: to was za to obwiniam” (I blame it on you) – oświadczył Mika w poniedziałkowy wieczór.
Znany ze swojej żywiołowości i ekstrawaganckich produkcji scenicznych, były dyrektor artystyczny Star Académie sprostał swojej reputacji tym występem, obecnie koncertując w całej Ameryce Północnej.
Kurtyna opadła o 20:20, odsłaniając starannie zaprojektowaną scenografię, która rozciągała się od jednego końca sceny do drugiego. Olbrzymie koła, przywodzące na myśl „Dzisiejsze czasy” Charliego Chaplina, wypełniały scenę i służyły jako oświetlenie, a na środku sceny, która nie wydawała się tak duża, stał biały fortepian ozdobiony migającymi światłami.
Sam Mika wielokrotnie zmieniał kostiumy, zmieniając kolor z niebieskiego na różowy, z frędzlowej kurtki na podkoszulek. Na bis zachował nawet koszulkę Montreal Canadiens.
Pomimo licznych interakcji z publicznością i wielokrotnych deklaracji miłości do Montrealu, wychwalających jego kolory i smaki, szalone tempo koncertu pozostawiało niewiele miejsca na refleksję czy intymne chwile sam na sam z wokalistą.