WOLVERHAMPTON – 05/04/2024

Kolejne miasto, kolejny koncert.

Wolverhampton. Mała sala (około 3 400 miejsc). Niestety na tyle mała, że wszystkie „rekwizyty” Miki nie zmieściły się na scenie. Nie było klatki i otwierającego koncert Bougez.

Mika rozpoczął koncert od Origin Of Love.

Nie było uskrzydlonego fortepianu… Mika za to zagrał na niewidzialnym fortepianie 🙂

I oczywiście nie było mowy o neonie Club Apocalypso.

Ale mimo to, angielska publiczność była rozgrzana do czerwoności.

Filippo z grupy technicznej Miki wrzucił na Instagram filmik nakręcony z ostatniego rzędu. Widać, że sala napchana była do pełna. A publiczność… angielska publiczność potrafi śpiewać jednym głosem!

Happy Ending z publicznością.

Mika opowiedział też o swoich „heroes”, o których wspomina w piosence Good Guys.

Ogólnie mówiąc – kolejny koncert inny niż wszystkie poprzednie 🙂

BRIGHTON – 04/04/2024

Pierwszy koncert w Anglii. Po czternastu latach Mika rozpoczął angielską część trasy koncertowej Apocalypse Calypso Tour.

Z informacji, jakie znalazłam w sieci, Mika nie zaśpiewał Jane Birkin.

Wykonał 17 piosenek z czego tylko Elle Me Dit po francusku z fragmentem po angielsku (Emily).

Mika jest od niedawna sąsiadem z mieszkańcami Brighton. Jego nowe miejsce na ziemi znajduje się nad brzegiem morza tylko trzydzieści minut jazdy samochodem. Widzieliśmy już kilka filmików ze spacerów z psami.

Oto kilka fragmentów, która Chiara zamieściła jako stories na Instagramie. Na końcu widzimy, jak Mika opuszcza salę i udaje się do samochodu pozdrawiając fanów.

BERLIN – 02/04/2024

Wyjazd na koncert do Berlina był chyba najbardziej pokręcony ze wszystkich moich podróży. Zdecydowałam się na ten koncert, który miał miejsce zaraz po świętach wielkanocnych, tylko dlatego że po pierwsze, to najbliżej Polski, po drugie, że miałam bezpośredni pociąg z Krakowa do centrum Berlina. W każdym razie tak było, kiedy kupowałam bilety na Intercity z Przemyśla. Koncert początkowo miał się odbyć w innym miejscu w HUXLEY’S NEUE WELT. Kiedy zaczęłam szukać hotelu w okolicy, okazało się, że to miejsce jest dosyć odludne, a w dodatku sama sala wydawała mi się jakąś „speluną” – tylko stojące miejsca, pomieszczenie w kształcie prostokąta. Wzdłuż dłuższego boku znajdował się bar, a scena była w głębi na szerokość węższego boku. Naprawdę zaczęłam poważnie myśleć o odsprzedaży biletu i daniu sobie spokoju z tym wyjazdem.

Okazało się jednak, że koncert cieszył się tak dużym zainteresowaniem, że organizatorzy zamienili HUXLEY’S na Tempodrom. Ku mojej radości. Ponieważ sala znajduje się w centrum miasta. Wokół jest pełno hoteli. No i łatwo tam się dostać z Berlin Hauptbanhof, czyli z dworca, na który miał przyjechać mój pociąg. Tak więc, wszystko zaczęło się układać i postanowiłam jednak udać się do Berlina.

Bilet na pociąg mogłam kupić dopiero dwa miesiące wcześniej i tak właśnie zrobiłam.

I tuż przed świętami zaczęłam dostawać maile od kolei niemieckich, że nastąpiła zmiana w rozkładzie jazdy i moja podróż nie będzie się mogła odbyć tak, jak to było planowane. Niestety nigdzie nie mogłam znaleźć na czy polegała ta zmiana. Postanowiłam więc kupić nowe bilety z myślą, że pokaże mi się nowa trasa przejazdu. A stare bilety anuluję. Nowe bilety kupiłam. Okazało się, że pociąg nie jedzie na Hauptbanhof, ale zatrzymuje się Lichtengergu – to są przedmieścia Berlina. No dobrze, stamtąd miałam 20 minut metrem do centrum. Okazało się natomiast, że nie mogłam anulować moich pierwszych biletów na pociąg, ponieważ wybrałam opcję bezzwrotną 😦 Tak więc wydałam na podróż tyle, że za tę cenę miałabym bilet lotniczy!

Ale to jeszcze nie koniec 🙂 Na dwa dni przed wyjazdem zaczęłam panikować, co będzie, jeśli pociąg będzie miał opóźnienie. Miałam w końcu do pokonania prawie tysiąc kilometrów. Pociąg planowo miał być w Berlinie o 17:30, a koncert zaczynał się o 20:00 (Mika miał wejść na scenę o 21:00).

Moim planem B było kupno biletu siedzącego na koncert. Po całodniowych poszukiwaniach udało mi się znaleźć Polkę, która nie mogła jechać na koncert i miała dwa bilety w pierwszym rzędzie drugiego kręgu. Kupiłam od niej jedno miejsce. Tak więc, teraz już miałam dwa bilety nie tylko na pociąg ale i na koncert 🙂 Bo kto bogatemu zabroni????

Ale za to ze spokojem wewnętrznym wsiadłam rano do pociągu, który już do Krakowa (z Przemyśla) miał 20 minut opóźnienia. Aż do granicy z Niemcami opóźnienie nie uległo zmianie. Super. Powinnam być w hotelu koło 18:30. Nie ma problemu.

Ledwo minęliśmy Frankfurt nad Odrą pociąg zatrzymał się na jakieś stacji i ogłoszono przez głośniki, że był jakiś wypadek z ciężarówką i nie wiadomo, kiedy tory zostaną odblokowane. Minęło pół godziny, a my dalej staliśmy. Już zaczęłam sobie wyobrażać, że być może spędzę noc w hotelu w Berlinie, aby rano wsiąść do pociągu powrotnego.

Na szczęście zaraz potem pociąg ruszył. Żeby już nie przedłużać, powiem, że w hotelu byłam o 19:00. Szybko zjadłam ostatnią kanapkę z podróży i pobiegłam do Tempodromu. Oczywiście wykorzystałam mój bilet na miejsce siedzące. O tej porze na parterze pod sceną był niezły tłum ludzi. Nie wiem, czy zobaczyłabym choćby czubek głowy Miki.

Miałam super widok na scenę. I pierwsze zaskoczenie: nie ma kurtyny! Na scenie stała już klatka przykryta białą tkaniną. Po zakończeniu występu DJki zgasły światła. I usłyszeliśmy tę przerażającą muzykę. Nie wiem jak i kiedy Mika znalazł się w środku klatki. Ale był tam!!!!

Obserwowałam publiczność ponieważ niemiecki fan club przygotował fan action zaraz na początku. Kiedy Mika miał otworzyć oczy i spojrzeć na publiczność, osoby pod sceną uniosły kartki z napisami „witaj z powrotem w Niemczech”.

Wszyscy zastanawialiśmy się, jaką setlistę przygotował Mika na dziś. Czy będą francuskie piosenki? Wszyscy na nie czekaliśmy! Mika postanowił wykonać tylko jedną piosenkę po francusku (oprócz „standardowego” Elle Me Dit”) – to była Jane Birkin. I publiczności bardzo się to podobało.

Pozostałe piosenki francuskie zostały zastąpione przez Origin Of Love, Lollipop, Good Guys oraz Billy Brown.

Ja z niecierpliwością czekałam na Relax. W Berlinie po raz pierwszy wraz z innymi polskimi fanami zrobiliśmy naszą małą fan action: tym razem nie tylko ja miałam biało-czerwoną flagę. Dwie małe grupki stojące blisko sceny uniosły w górę polskie flagi. Mika nie mógł ich nie zauważyć 🙂 Niestety nie nagrywałam tego, ponieważ obie ręce miałam zajęte.

Ale polskie flagi widać na kilku moich filmach. Na przykład na Happy Ending czy Good Guys. Bardzo Wam dziękuję za współpracę!

Myślałam, że zapytam Mikę po koncercie, czy widział flagi. Ale Mika nie mógł do nas podejść ponieważ jego ciężarówki ładujące sprzęt po koncercie zablokowały całą ulicę. I Mika musiał użyć innego wyjścia, aby pojechać do hotelu. Ale nic straconego. Może w Londynie mi się uda.

To był naprawdę koncert poświęcony fanom niemieckim, którzy czekali 12 lat na ten moment. Mika starał się coś powiedzieć po niemiecku i nawet w trakcie Jane Birkin zaprosił na scenę fankę, która miała podpowiadać mu po niemiecku historię, jak to Mika na co dzień jest poważnym człowiekiem, ale zdarza mu się być mniej poważnym i wtedy nuci sobie la la la la la la Jane Birkin. Jednak zadanie chyba trochę go przerosło, bo w pewnej chwili powiedział, że ma wrażenie, że to jest jak zły sen 🙂

Natomiast fakt, że kupiłam drugi bilet (siedzące miejsce) okazał się pięknym prezentem. W trakcie Big Girl Mika jak zwykle wszedł między publiczność, a potem wbiegł na balkony. I przebiegł mi przed nosem! I znów nie zmieści się w kadrze 🙂

Pobiegł dalej, usiadł na barierce i zaczął opowiadać historię Butterfly Lounge małemu chłopcu z widowni. Napił się nawet piwa z podanego mu kubka!

Druga fan action była zaplanowana do piosenki Happy Ending. Fani mieli przygotowane balony. Część z nich miała narysowany globus. Miało to być nawiązanie do obrazu naszej planety wyświetlanego na dużym ekranie w tle. Balonów było trochę za mało, ale jeden z nich skończył marnie w rękach – a właściwie pod butem – Miki 🙂 On naprawdę uwielbia niszczyć balony!

Sala była na tyle mała, że nie było kurtyny. Nie było też neonu Club Apocalypso. Any Other World oraz We Are Golden Mika wykonał w swym kostiumie, który ja nazywam niebieską piżamą. Zawsze będzie mi się ona kojarzyć z wykonaniem C’est la vie na neonie. Pod spodem Mika miał podpiętą linę asekuracyjną i bluza tego kostiumu ma na plecach zamek błyskawiczny, który pozwala na szybkie odpięcie go od uprzęży.

Cały koncert był bardzo energetyczny. Może nie aż tak bardzo jak ten w Brukseli, ale myślę, że ludzie się świetnie bawili. Słyszałam, że komentarze wychodzących były bardzo pozytywne. Publiczność była pod wrażeniem.

Po koncercie do północy czekaliśmy na Mikę. Bardzo liczyliśmy na to, że będzie chciał zamienić parę słów z niemieckimi fanami. No i podziękować za przepiękny tort zrobiony przez utalentowaną fankę. Ale tak jak już wspomniałam, ciężarówki Miki uniemożliwiły mu wyjście bramą, przy której staliśmy. A samochód który na niego czekał, musiał odjechać, żeby ciężarówki mogły manewrować. Przyznam, że oglądając pracę tego zespołu włosko-francuskiego byłam pełna podziwu dla sprawności i precyzji ich ruchów. Aby to uczcić wrzuciłam nawet dwie story na Instagram dorzucając do obrazu fragmenty piosenek „The Best” Tiny Turner oraz „We Are The Champions” zespołu Queen 🙂

Dodam tylko, że powrót do domu odbył się bez opóźnień.

Następny mój koncert będzie w Londynie. Uwaga. Przygotowuję fan action z flagami. Tym razem z flagami krajów, z których przyjechaliśmy. Na pewno będzie kolorowo!

BRUKSELA – 31/03/2024

No i co mam napisać? Że to był kolejny fenomenalny koncert ?

Tak właśnie było. Mika po piosence Happy Ending prawie się rozpłakał przed widownią. To naprawdę rzadko się zdarza, że nie może się opanować. A jednak.

Mika uważa, że sala Forest National to najbrzydsza sala na świecie, która po wypełnieniu przez publiczność staje się magiczna i najpiękniejsza. Powiedział to szczerze w czasie koncertu. Co prawda kiedy chciał zacząć śpiewać Grace Kelly, jego odsłuch po prostu przestał działać, więc zwalił to na zemstę National Forest 🙂

W trakcie Big Girl jak zwykle chciał wejść w strefę siedzącą, a ponieważ nie było tam bezpośrednich schodów, więc szybko wykorzystał kilku silnych fanów, którzy podnieśli go, aby mógł przeskoczyć przez barierkę! Tego człowieka nic nie zatrzyma 🙂

Ku radości fanów Mika zachował „starą” setlistę i zaśpiewał wszystkie francuskie piosenki poza Moi Andy et Paris. Zamiast niej publiczność usłyszała Good Guys.

Oto kilka fragmentów, które opublikowała Julia.

Mieliśmy więc C’est la vie na neonie Club Apocalypso.

A Mika sprawił niespodziankę fanom, których kartony z napisami zostały skonfiskowane przy wejściu. Nie wiem, gdzie on je znalazł, ale wyniósł je na scenę i pokazał wszystkim. Po czym zaprosił na scenę osoby, do których te kartony należały!!!!

Również Zlata opublikowała kilka wspaniałych filmików.

Zemsta Forest National przed Grace Kelly 🙂

Acha, no i nowy różowy garnitur przy Big Girl!

Nie odmówię sobie przyjemności obejrzenia Love Today w niebieskich piórach.

I po raz pierwszy w trakcie tej trasy koncertowej Mika wyszedł do fanów po koncercie. Co za radość!

I jeszcze raz, tym razem długa wersja spotkania z Miką . Nawet Andy stwierdził, że to był najlepszy koncert jak dotąd.

2 kwietnia będę na koncercie w Berlinie. Jakie niespodzianki na nas czekają?

AMSTERDAM – 29/03/2024

Niespodzianka w Amsterdamie. Mika zmienił setlistę. Z francuskich piosenek pozostała Elle Me Dit oraz Bougez w wersji mieszanej z angielskim tekstem…

Hmmm… Myślę, że część publiczności była co najmniej lekko rozczarowana.

Owszem, Mika zaśpiewał Origin Of Love, Good Guys, Popular oraz Rain i Lollipop. Ale czy to jest to, na co czekała publiczność? Z pewnością koncert był bardzo udany, atmosfera fantastyczna. Ale ja mam trochę mieszane uczucia. Czy taka setlista będzie również w Berlinie, Anglii, Irlandii?

Napisałam na Twitterze, że fani czekają na piosenki francuskie. Że nauczyli się tekstów na pamięć nawet nie znając języka.

Ale nie zrozumcie mnie źle. Nie chcę przez to powiedzieć, że nie chcę słuchać „starego” repertuaru. Koncerty Miki to zawsze super zabawa i nigdy mi się nie znudzi.

Wystarczy spojrzeć na te kilka filmików z AMsterdamu.

Piosenka Rain, która „zastąpiła” C’est la vie na wielkim neonie Club Apocalypso.

Jeden z moich ulubionych momentów każdego koncertu: Love Today.

Billy Brown

GENEWA – 28/03/2024

Krótki raport o koncercie w Genewie.

Mika po nagraniu spektaklu w Bercy jest bardziej wyluzowany (jeśli można być jeszcze bardziej wyluzowany niż Mika na scenie 🙂 )

Co do setlisty, to Mika powoli ją modyfikuje. Chyba są to przygotowania do koncertów w krajach nie francuskojęzycznych.

Na przykład zabrakło Moi Andy et Paris… Poza tym Mika powiedział coś w stylu: być może po raz ostatni śpiewam dziś Sweetie Banana….

Natomiast było 30 secondes. I nawet Mika podszedł do osoby stojącej z przodu z kartonem na którym było napisane : CZY MOGĘ ZAŚPIEWAĆ Z TOBĄ 30 SECONDES. No i Mika podstawił mikrofon pod nos tej osoby, która całkiem dobrze sobie poradziła ze śpiewem.

I co zauważyłam na filmikach: jego włosy nie były tak „przylizane” jak w Bercy 😉 I to lubię!

Kolejne koncerty to Amsterdam, Bruksela i Berlin. A potem UK.

ESCH-SUR-ALZETTE, ROCKHAL – 26/03/2024

Zaraz po koncercie w Bercy Mika udał się do Luksemburga, gdzie zagrał koncert w sali Rockhal.

Jak sam powiedział w trakcie występu, Bercy było bardzo stresującym projektem i Mika nawet myślał o zamianie dat: najpierw Luksemburg, a potem Bercy. Okazało się jednak, że zgromadzona w Esch-Sur-Alzette publiczność dała mu tyle energii, że koncert w Rockhal odbył się na całkowitym luzie.

Tutaj możecie obejrzeć koncert w pigułce 🙂 Zauważcie, że wielki neon Club Apocalypso znów się pojawił!

Pojawił się również garnitur z piórami w trakcie Love Today!!!!!

No i niespodzianka: zamiast 30 secondes Mika zaśpiewał…. Billy Brown!

Jedni fani byli z tego powodu zachwyceni, inni liczyli na 30 secondes, która to piosenka cieszy bardzo dużą admiracją fanów.

PARYŻ, BERCY – 25/03/2024

I wreszcie nadszedł ten dzień. 25 marca. Dzień koncertu w Paryżu w sali Accor Arena zwanego od lat Bercy.

Przyznam, że bardzo czekałam na ten koncert.

W roku 2019, w grudniu wybrałam koncert w Lille, który odbył się kilka dni wcześniej. No i do tego Bercy wypadało tuż przed świętami Bożego Narodzenia. Potem oczywiście żałowałam. Ten koncert również był filmowany i potem wielokrotnie pokazywany w telewizji francuskiej. Jednym z ważnych momentów była fan action z papierowymi samolotami rzucanymi na scenę w trakcie piosenki Paloma. Mika musiał bardzo mocno wstrzymywać łzy. Dla nas wszystkich ten moment to moment historyczny. Była też druga fan action, która nie doszła do skutku. W planach było stworzenie tęczy na widowni w części siedzącej używając kartek papieru A4 w sześciu kolorach. Niestety Alias – agencja organizująca koncerty Miki we Francji – dowiedziała się o tym, że fani chcieli wnieść na salę setki arkuszy kolorowego papieru i absolutnie się na to nie zgodziła. Ochrona zaczęła konfiskować ryzy papieru przy wejściu do obiektu. Zagrożono nawet Fan Clubowi, że zostanie obciążony kosztami dodatkowego sprzątania. Ogólnie mówiąc atmosfera była ciężka. Na szczęście akcja z samolotami się udała i teraz wszyscy mogą ją obejrzeć w telewizji (lub w mediach społecznościowych).

Spytacie dlaczego o tym wspominam? Dlatego że w tym roku udało na się zrobić tęczę. Tym razem nie było ryzyka zaśmiecenia obiektu, ponieważ użyliśmy małych kawałków kolorowego papieru do zakrycia lampek w naszych telefonach. No i wybraliśmy specjalny moment – piosenkę Moi, Andy et Paris.

Ja obsługiwałam sektory z kolorem fioletowym i niebieskim. Ponad godzina chodzenia od siedzenia do siedzenia i tłumaczenia ludziom o co chodzi i jak mają się zachować. Ale mówię Wam, warto było się poświęcić 🙂

Po trzydziestu sekundach Mika zauważył co się stało i przerwał śpiewanie. Jesteście piękni! – zawołał.

A pod koniec utworu poprosił nas o schowanie światełek i zaciemnienie sali. „Dziś jesteśmy nagrywani i chciałbym, żeby cała Francja, a nawet Europa widziała tę tęczę, która pojawiła się w części siedzącej. Schowajcie światełka i przygotujcie się na tęczową eksplozję…. W Paryżu, kiedy maluje się tęczę, to wygląda to TAK!!!!!!” I wtedy pokazaliśmy nasze kolorowe światełka 🙂

No, czyż to nie było piękne?

Żona Maxa – Chloe zrobiła takie piękne zdjęcie.

Co prawda kolory czerwony i pomarańczowy nie są zbytnio wyeksponowane, ale trudno było znaleźć odpowiednią ilość osób, które siedziały w tamtych sektorach i które mogły rozdać kolorowy papier.

Ale wróćmy do początku koncertu. Tym razem miałam miejsce siedzące. Co prawda w pierwszym rzędzie, ale dość daleko od sceny. Dało mi to dobry widok na całość sali. Widziałam scenę, widziałam dwa duże ekrany, na których wyświetlano zbliżenia Miki, w tylnej części widowni stał „ognisty jeep”, który znamy z teledysku C’est la vie.

Ponieważ był to mój piąty koncert, mogłam sobie pozwolić na obserwację całego show. Światła, ekrany, publiczność. Starałam się filmować te momenty, kiedy Mika mówi lub improwizuje, bo to właśnie sprawia, że koncert staje się niepowtarzalny, szczególny.

Setlista była „standardowa” czyli 19 piosenek, które Mika wykonywał na większości występów w tej trasie koncertowej.

Oczywiście miałam ciarki na plecach na początku spektaklu, kiedy na scenę wjeżdża zakryta klatka dla ptaków. Muzyka, która tworzy napięcie i niepokój: co kryje się pod białą płachtą?

Oczywiście wszystko, co nagrałam znajdziecie na YouTube. Przepraszam, że obraz nie jest zbyt stabilny, ale czułam się w obowiązku udowodnienia Mice, że publiczność „siedząca” też potrafi ruszyć cztery litery 🙂 No i tyle się działo wokół!

Skomentuję tylko niektóre momenty.

Underwater – Mika powiedział, że ta piosenka ma szczególny związek z tym miejscem. A to miejsce należy do publiczności. Potem zażartował, że jeszcze się nie przywitał: Dobry wieczór części siedząca (nie wiem, czy istnieje polskie słowo na tę część sali? po francusku to gradins) . Oczywiście chodziło mu o to, żebyśmy wstali. Nie musiał długo czekać. Nie tylko wstaliśmy, ale też zaczęliśmy tupać i krzyczeć! Część siedząca budzi się – skomentował Mika ze śmiechem.

To co za chwilę zrobimy stało się już prawie tradycją dzięki tej sali (przyznam, że przestraszyłam się, że Mika poprosi nas o włączenie światełek w telefonach i nasza fan action spali na panewce. na szczęście chodziło mu o chóralne śpiewanie)

To wasza kolej. Raz, dwa, raz dwa trzy…. Underwater!!!!!!!

No i w tym momencie na ogół publiczność siedząca nie staje na wysokości zadania i ledwo ją słychać. Ale……

Mika: Przyznam że…. lepiej by mi pasowało, żeby wam nie wyszło… ale śpiewacie bardzo dobrze, zwłaszcza tam, na samej górze.

Witajcie, enfants terrible spod sceny – Mika zwrócił się do ludzi stojących pod sceną. Jesteście gotowi? Raz, dwa, raz dwa trzy… Underwater!!!!!!!!!

Oczywiście enfants terrible zawsze śpiewają bardzo głośno 🙂

Mika: Widzicie? Ale to normalne. Aby śpiewać należy używać ust, gardła, brzucha ale również… pośladków. Jak ci ludzie tam daleko. Oni dobrze to rozumieją (Mika wskazał na ludzi stojących daleko z tyłu sali) , A pośladki, które spoczywają na wygodnych fotelach nie mogą dobrze pracować i dobrze śpiewać. (No, chyba wszyscy zrozumieli aluzję i podnieśli się z krzeseł)

Mała sala czy duża sala, przy piosence Big Girl Mika zabiera Maxa i ruszają między publiczność. Tak samo było w Bercy. Dodatkowym elementem był „płonący jeep” ustawiony z tyłu sali na podnośniku hydraulicznym. Kiedy Mika do niego dotarł wdrapał się na maskę i samochód ruszył w górę. Opowiedział nam historię Butterfly Lounge po czym wrócił na scenę ponownie przecinając tłum stojący przed nim.

Bardzo byłam ciekawa co tym razem zrobi Mika w trakcie piosenki Elle Me dit. To jest zawsze czysta improwizacja 🙂 No więc zaczęło się o czytania kartonów przygotowanych przez fanów stojących bliżej sceny. Mika dostał zaproszenie na kebaba. Kilku napisów nie chciał przeczytać na głos.

W końcu stwierdził, że jest zmęczony i zaprosi kilka osób na scenę. Po czym usiadł sobie i kazał „pracować” wybrańcom 🙂 I tak, jak to się stało w Montpellier, fani w pewnej chwili złapali go za ręce i nogi i zaczęli kręcić się w koło. To wystarczyło, żeby Mika poczuł się lepiej, dostał zastrzyk witamin i znów mógł tańczyć 🙂

Publiczność była bardzo aktywna. I kiedy Mika zaczął grać stary utwór znany w Polsce pod tytułem „Były sobie kurki trzy” czy w Anglii jako „Twinkle Twinkle Little Star”, szybko zaczęła śpiewać. Mika lubi, kiedy jesteśmy aktywni 🙂

Potem przyszedł czas na C’est la vie. Tak, ten utwór trzeba oglądać z daleka, aby docenić każdy detal przedstawienia: gra świateł, muzyka, neon Club Apocalypso no i….. Mika stojący na neonie, który powoli opada migocząc dyskotekowo i od czasu do czasu wysyłając smugi iskier.

Absolutnie musicie obejrzeć choćby ten krótki fragment Happy Ending. Zaczęłam nagrywać pod koniec, kiedy Mika improwizuje lub opowiada jakąś historię. Tym razem zobaczyłam coś, czego na ogół nie ogląda się stojąc z przodu. Las rąk z palcami ułożonymi w kształt serca. To nie było kilka pierwszych rzędów. To była prawie cała strefa stojąca. Jak również wiele osób w części siedzącej. Przyznam szczerze, że miałam łzy w oczach. Tak wygląda przesłanie „little bit of love”…

Mika śpiewał bardzo czysto i bardzo długo wysokie dźwięki. W tym roku znów kocham słuchać Happy Ending na żywo.

Powoli zbliżamy się do końca koncertu. Love Today.

Dzień wcześniej zastanawiałyśmy się z Niną, czy Mika ubierze swój czarny garnitur z granatowymi piórami. Od kilku koncertów do tej piosenki zakładał biały „marynarski” komplet.

I tak! Zaczyna się Love Today i na scenę wkracza Mika w pierzastym kostiumie. Razem z nim będziemy fruwać. Ten utwór zawsze wyzwala we mnie niesamowitą radość i ekstazę.

Wybaczcie, ale w momencie, kiedy Mika kazał zgasić światła i liczył do trzech, wyłączyłam kamerę, aby skakać i tańczyć ze wszystkimi obecnymi w Bercy.

Wybaczcie, ale dorzucę tu jeszcze wideo z Any Other World. Ten utwór oglądany z daleka również nabiera nowego wymiaru. Nagrywałam go już kilka razy i miałam tego nie robić w Paryżu, ale to co zobaczyłam zmusiło mnie do włączenia kamery.

We Are Golden zamyka cały show. Widziałam ten występ wiele razy. Ta piosenka to jeden ze sztandarowych utworów Miki. Tym razem w pakiecie dostaliśmy nie tylko fajerwerki ale również wizualizację w tle oraz różowe konfetti !!!!! Ten moment przypomniał mi moje wrażenia z koncertu w Arena di Verona w roku 2022, gdzie konfetti sypało się tonami wprawiając nas w ekstazę 🙂 Teraz było podobne.

Bardzo się cieszę, że ten koncert został zarejestrowany. Cudownie będzie znów obejrzeć go w telewizji, a może na DVD? To był koncert, który odzwierciedlał większość koncertów z trasy Apocalypse Calypso Tour. Więc jeśli byliście na którymś z nich, będzie to piękne wspomnienie. A jeśli nie mogliście być na żadnym koncercie, to to nagranie pokaże Wam wszystko, co jest najlepszego, co Mika zaproponował nam w tym roku.

Przed nami seria występów poza Francją. A na koniec 16 kwietnia przełożony z 7 marca koncert w Brest. A potem zostają festiwale.

MARSYLIA – 23/03/2024

Tylko krótki wpis o koncercie w Marsylii.

Nina ujęła to tak:

„Nie potrafię tego wytłumaczyć, może dlatego, że jesteśmy na południu Francji, świeciło słońce, ludzie byli szczęśliwi i kolorowo ubrani ☀️🩷💛 Niezależnie od powodu, atmosfera była fantastyczna i dość dzika i oczywiście podobnie było również na scenie. Tak wiele szczegółów, które mi się podobały, śpiewanie razem z publicznością w Underwater i Jane Birkin, wspaniałe mgliste zakończenie Happy Ending i oszałamiająco piękne i poważne Any Other World, a potem bezpośrednio ten taniec kwiatów!”

Mika wspomniał wtedy, że póki co, może mówić różne bzdury – które na ogół są prawdziwe.

Nie będzie mógł sobie na to pozwolić w Paryżu, gdzie koncert będzie filmowany przez 55 kamer. Mika wyraził też swoje obawy, że publiczność w zonie „carre or” nie będzie chciała ruszyć d…” Jak było w rzeczywistości dowiecie się w kolejnym wpisie 🙂

MONTPELLIER – 22/03/2024

Miałam połączyć wpis o Montpellier razem z koncertem w Marsylii.

Ale ponieważ jutro (niedziela) będę lecieć do Paryża, mogę nie mieć czasu, aby wrzucić tu dłuższy wpis.

Nie wiem do końca, co się wydarzyło w Montpellier. Ale spójrzcie tylko na post Niny na Instagramie. Fani poniewierali Miką po scenie i podobno wszyscy byli wniebowzięci 🙂

A Nina widziała już setki koncertów Miki i uważa, że Montpellier było jednym z najlepszych w jej życiu. Świat Miki jest nieprzewidywalny!

Ktoś w głębi sali machał przyozdobioną kulą (taką laską dla ludzi mających problemy z chodzeniem). Z tego co zauważyłam na filmiku Tatiany, to były na niej jakieś światełka albo coś odblaskowego. No i zaczęło się. Mika zauważył ten świecący i „tańczący „obiekt, który ciągle „przeszkadzał mu w koncentracji” na występie. Stworzył cały monolog o Zaczarowanej Kuli. „Zgaście wszystkie światła – powiedział Mika – zostawcie tylko reflektor skierowany na Kulę. Pokaż się Magiczna Kulo. Ten utwór dedykuję Magicznej Kuli. I jeśli chcesz, Magiczna Kulo, teraz możesz zamienić się w dyrygenta. Zrozumiałaś?” Ktoś z sali woła: Ona mówi, że tak! Mika: „Nie, Kula nie mówi, Kula pokazuje gestem”.

A potem rzuca: Kulo, I want to talk to you! I zaczyna się Grace Kelly.