Miałam połączyć wpis o Montpellier razem z koncertem w Marsylii.
Ale ponieważ jutro (niedziela) będę lecieć do Paryża, mogę nie mieć czasu, aby wrzucić tu dłuższy wpis.
Nie wiem do końca, co się wydarzyło w Montpellier. Ale spójrzcie tylko na post Niny na Instagramie. Fani poniewierali Miką po scenie i podobno wszyscy byli wniebowzięci 🙂
A Nina widziała już setki koncertów Miki i uważa, że Montpellier było jednym z najlepszych w jej życiu. Świat Miki jest nieprzewidywalny!
Ktoś w głębi sali machał przyozdobioną kulą (taką laską dla ludzi mających problemy z chodzeniem). Z tego co zauważyłam na filmiku Tatiany, to były na niej jakieś światełka albo coś odblaskowego. No i zaczęło się. Mika zauważył ten świecący i „tańczący „obiekt, który ciągle „przeszkadzał mu w koncentracji” na występie. Stworzył cały monolog o Zaczarowanej Kuli. „Zgaście wszystkie światła – powiedział Mika – zostawcie tylko reflektor skierowany na Kulę. Pokaż się Magiczna Kulo. Ten utwór dedykuję Magicznej Kuli. I jeśli chcesz, Magiczna Kulo, teraz możesz zamienić się w dyrygenta. Zrozumiałaś?” Ktoś z sali woła: Ona mówi, że tak! Mika: „Nie, Kula nie mówi, Kula pokazuje gestem”.
A potem rzuca: Kulo, I want to talk to you! I zaczyna się Grace Kelly.
Lyon był moim czwartym koncertem Apocalypse Calypso Tour.
Ponieważ miał miejsce tuż po koncercie w Grenoble, postanowiłam kupić miejsce siedzące, aby trochę odpocząć i nie biec do kolejki w południe.
I to był bardzo dobry wybór. Miejsce, w którym znajduje się amfiteatr jest położone przy malowniczym parku Tete d’or. Właściwie jest to centrum kongresowe i wokół jest kilka hoteli i restauracji. Z mojego hotelu wystarczył dwuminutowy spacer, aby znaleźć się przed wejściem do hali. Warunki można by powiedzieć idealne!
W dodatku była piękna pogoda i nie musiałam brać mojej zimowej kurtki, w której przyjechałam. Wystarczyła bluza polarowa.
W kolejce ustawiłam się koło godziny 18:00. Zaczęto wpuszczać widzów o 18:30.
Oczywiście większość osób przede mną miała miejsca stojące, więc kolejność wejścia była dla nich bardzo ważna. Dopiero w środku, kiedy zajęłam swoje miejsce, dowiedziałam się od Niny, że doszło do bardzo niemiłego incydentu i fani nie zachowali się jak trzeba. Zrobiło się zamieszanie, kiedy ochrona ciągle zmieniała warunki wejścia. Raz miały być trzy kolejki, potem jedna, potem zdecydowano, że będą dwie. Sprawiło to, że osoby czekające od wielu godzin zaczęły się przepychać, aby nie stracić swojego miejsca. Skończyło się na tym, że kilka osób ucierpiało, a wejście do sali odbyło się w całkowity chaosie. Wielu osobom nawet nie zeskanowano biletu!
Ale wróćmy do koncertu. Sala była prawie pełna. Widziałam pojedyncze wolne miejsca choć koncert był wyprzedany. Za to pod sceną było bardzo ciasno. W pewnym momencie Mika poprosił publiczność aby pozwolili ludziom stojącym w wejściu podejść bliżej, bo oni praktycznie nic nie widzą.
Ja miałam miejsce w pierwszym rzędzie tuż przy schodach prowadzących do górnych rzędów. To było po prawej stronie sceny. Właściwie na każdym koncercie miałam inny widok i to pozwoliło mi dostrzec wiele elementów, które mi umknęły na pierwszym z nich.
Ale był to pierwszy raz, kiedy mogłam obserwować widownię. Oczywiście na koncertach Miki tańczymy i śpiewamy. Jednak osoby siedzące w fotelach nie zawsze chcą – lub krępują się – wstać i ruszać się w rytm muzyki.
Przyznam, że ja po raz pierwszy przełamałam się i już przy drugiej piosence (Apocalypse Calypso) wstałam i zaczęłam tańczyć. Zachęcałam osoby siedzące obok, aby wstały, ale widocznie one potrzebowały więcej czasu, aby się przełamać 🙂
Oczywiście spektakl zaczyna się od „narodzin Ognistego Ptaka”. za każdym razem przechodzą mnie ciarki. A publiczność wpada w ekstazę.
Setlista była standardowa. Więc łatwo mogłam przewidzieć, jaka piosenka będzie następna. Chciałam nagrać niektóre po raz kolejny, ponieważ czasami dźwięk nie był najlepszy, kiedy byłam blisko sceny.
Tak właśnie było z Apocalypse Calypso.
Oczywiście tradycyjnie nie nagrywałam Relax, ponieważ machałam polską flagą. Mika ją zauważył, ale nie zrobił żadnego wyraźnego gestu. Miał problemy techniczne, ponieważ przy pierwszym skoku jego mikroport odmówił posłuszeństwa i Marzia (dźwiękowiec) musiała mu wymienić cały odsłuch. Mimo że Mika przez pewien czas nie słyszał pozostałych muzyków starał się śpiewać z publicznością.
Oczywiście czekałam z kamerą na Big Girl, kiedy Mika wchodzi między publiczność. Zawsze coś się wtedy dzieje, więc staram się to nagrywać. Zdarzało się, że Mika pojawiał się kilka metrów ode mnie – zwłaszcza przy przechodzeniu przez barierkę – ale nigdy nie przeszedł tuż koło mnie… Znikał w tłumie i widziałam tylko czubek jego głowy.
No i tym razem stało się inaczej. Ja widać na filmie, Mika rusza między ludzi stojących pod sceną, a za nim przedziera się Max z gitarą. Byłam przekonana, że Mika będzie kontynuował swój marsz w stronę centrum sali. A tym czasem…. skręcił w stronę schodów na których stałam 🙂 W dodatku zatrzymał się tuż przede mną czekając na Maxa. No….. na to nie byłam przygotowana. Rzuciłam tylko okiem na ekran mojego telefonu i zmniejszyłam zoom, ponieważ Mika stał tak blisko, że nie mieścił się w kadrze 🙂 A potem już tylko patrzyłam na niego!
Kolejnym standardowym momentem jest piosenka Elle Me Dit. Mika zmusza wszystkich do tańca. A niektórzy są nawet zapraszani na scenę. Ten moment również zawsze nagrywam, bo nigdy nie wiadomo, co się wydarzy 🙂
Tym razem Mika nikogo nie zaprosił. I zamiast tańczyć zaczął wymieniać kraje, których flagi dostrzegł wśród publiczności. Więc po raz kolejny wyjęłam moją polską flagę i zaczęłam nią wymachiwać. Telefon miałam zawieszony na szyi. Wypuściła go z rąk i kamera nagrała w zasadzie sam dźwięk, bo dyndająca kamera nagrywa wszystko i nic 🙂
Na szczęście inni fani nagrali ten moment.
Na sali Mika wypatrzył 6 flag libańskich, jedną flagę LGBT – powiedział, że to jest Terytorium Tęczy i wygląda, że to najlepszy kraj na świecie 🙂 I jedną flagę z Polski!!!!!
Tak więc ten koncert był jak dotąd dla mnie najbardziej osobisty. I to, że nie byłam blisko sceny wcale nie miało znaczenia.
Przede mną kilka kolejnych koncertów i z pewnością każdy z nich będzie inny, szczególny, niepowtarzalny. Tak jak na przykład koncert w Paryżu. Na Bercy Mika zawsze przygotowuje coś ekstra. To wielka hala: 15-20 tysięcy ludzi. No i liczy się prestiż tego miejsca. Jest wyjątkowe. Ale o tym napiszę Wam po koncercie.
Zapraszam do oglądania moich filmów na YouTube, Instagramie i TikToku.
Powoli wracam do rzeczywistości po dwóch koncertach Miki.
Oto krótka relacja z Grenoble.
Dojechałam do miasta bez problemu. Wszystkie środki komunikacji były na czas.
Do hotelu dotarłam dzień przed koncertem przed godziną 15:00 i musiałam czekać na pokój. Ale to nic. Siedziałam sobie wygodnie i oglądałam relacje z wcześniejszych koncertów Miki 🙂
Krótki spacer po mieście. Zaczęło padać, więc wróciłam do hotelu. Było bardzo ciepło. Nie spodziewałam się 20 stopni w mieście otoczonym wysokimi górami z ośnieżonymi szczytami! Ale tak właśnie było.
W dniu koncertu pojechałam przed Summum około południa. Rano przez cały czas padał deszcz i ze współczuciem myślałam o fanach czekających pod bramą już od wczesnych godzin porannych.
Grenoble okazało się bardzo spokojnym miejscem (jeśli chodzi o koncert). Dotarłam pod bramę około 12:30 i dostałam numer 19 w kolejce. I praktycznie jeszcze przez wiele godzin niewiele nowych osób dotarło.
Niedaleko jest duże centrum handlowe, więc sprawa jedzenia czy toalet była rozwiązana.
Deb poprosiła mnie, żebym w tym dniu została reporterem Mika Fan Club i dostałam dostęp do konta na Instagramie. Starałam się pokazać życie fana w kolejce przed koncertem. Ale również później zamieściłam kilka fragmentów z koncertu.
Trochę martwiliśmy się jak będzie wyglądało otwarcie bramy, ponieważ do wejścia (i kontroli bezpieczeństwa) musieliśmy pokonać najpierw obszar parkingowy o długości około 100 metrów. Jednak na szczęście nie było zbyt wielu fanów (jak na koncert Miki) o tej porze i większość z nas znalazła się przy barierce pod sceną. Obyło się bez popychania.
W pierwszej części po raz kolejny wystąpiła DJka Songe. Udało mi się po raz kolejny zamienić z nią kilka słów i dostać jej promocyjną płytę. Jest ona również producentką muzyczną.
No a potem to już tylko czekaliśmy na Mikę.
Nagłośnienie nie było najlepsze. Z pewnością sala kongresowa Summum była niezłym wyzwaniem dla inżynierów dźwięku. Poza tym ostatnie rzędy nie miały dobrej widoczności. Mika sprawdził to osobiście w trakcie swojego tradycyjnego przejścia przez tłum śpiewając piosenkę Big Girl.
Kolejną tradycją jest zaproszenie na scenę kogoś z widowni przy piosence Elle Me Dit. Tym razem Mika upatrzył sobie małego chłopca, który wraz z rodzicami stał w pierwszym rzędzie daleko po lewej stronie. Chłopiec został „nadwornym dyrygentem sali”. To było bardzo zabawne. Możecie to zobaczyć na jednym z filmów.
W małych salach Mika nie może zainstalować podwieszanego neonu Club Apocalypso. Kiedy jest, Mika stoi na nim śpiewając C’est la vie.
Ale na szczęście każdy koncert rozpoczyna się od zakrytej klatki dla ptaków. To jest moment, który elektryzuje wszystkich. Publiczność wpada w histerię! Ja obejrzałam koncert już 4 razy i nadal ta scena wywołuje we mnie wielkie emocje.
Jeśli chcecie obejrzeć więcej piosenek, to zapraszam na mój kanał YouTube, gdzie znajdziecie prawie wszystko, co udało mi się nagrać.
Na każdym koncercie jestem w innym miejscu sali. Tak więc również mój punkt widzenia jest inny. I przyznam, że na moim pierwszym koncercie w Lille bardzo dużo mi umknęło, ponieważ byłam centralnie pod sceną. Najważniejszy był Mika 🙂
Na kolejnym koncercie byłam dosyć daleko po lewej stronie przy barierce i widziałam o wiele więcej: piękne animacje na ekranie z tyłu sceny, zmianę dekoracji przez osoby ubrane na czarno. Tak, że każde miejsce na sali ma swoją specyfikę. I nie trzeba być tuż pod sceną, by mieć lepszy widok.
Z tego co udało mi się do tej pory obejrzeć, to był niesamowicie energetyczne spotkanie z fanami.
Nie tylko Mika nie musiał ich prosić o powstanie z foteli w trakcie Underwater.
Nie tylko Mika dostał duży krążek sera Reblochon – wszyscy wiedzą, że Mika uwielbia sery francuskie 🙂
Ale jeszcze mieliśmy pierwszą dużą fan action! W trakcie Moi Andy et Paris fani zapalili latarki przykryte kolorowym papierem. Mika nawet złapał za swój telefon i nagrał publiczność.
Kolejny dzień, kolejne miasto, kolejny koncert. Kolejne niespodzianki 🙂
Burgundia przyjęła Mikę po swojemu.
W trakcie Underwater wiedzieli lepiej co trzeba robić. Nie, nie trzeba słuchać Miki.
Trzeba zaśpiewać i „pokazać” tzw. ban bourguignon, czyli tradycyjną piosenkę z tego regionu.
ACT | DIJON
Vous connaissez le "ban bourguignon", chant traditionnel de la région ? Mika non plus mais le public de Dijon lui a montré et ça donne ça 🫡 pic.twitter.com/iEObM7msBw
I jeszcze jedno. Zapraszam Was do polubienia drugiego konta MFC na Instagramie.
@mikafanclubtoo
Będą się tam pojawiać story i wpisy z koncertów fanów, którzy będą przejmować konto na występy Miki. W Dijon to Fanny, która podjęła się tego zadania po raz pierwszy. Fanny jest praktycznie zawsze w pierwszym rzędzie z super widokiem na scenę.
Pojawiły się również nowe kostiumy: czarny z błyszczącej lejącej tkaniny, długa marynarka z cekinów zamiast krótkiej (do spodni i koszuli z krawatem z tego samego materiału).
A w trakcie Moi, Andy et Paris Mika wypatrzył w narożniku sali fankę, która ciągle piszczała i nazwał ją Gwiazdeczką. Zapytał ją czego sobie życzy: żebyśmy śpiewali? No i śpiewali. Wszyscy: je dois m’en aller loin d’ici…. moi Andy et Paris….
Później Mika znów zwrócił się do Gwiazdeczki. I popełnił gafę. Zaczął opowiadać o tym, że naprawdę gwiazdy, które możemy teraz oglądać na niebie, już nie istnieją (po francusku użył określenia „nie żyją”). I zdał sobie sprawę, że przecież na sali jest jedna z nich! Bardzo go to rozśmieszyło. ale oczywiście zaraz dodał, że Gwiazdeczka nie powinna się bać. Wszystko jest w porządku 🙂 Po czym kontynuował, że naukowcy odkryli iż gwiazdy śpiewają. Że każda z nich wydaje dźwięk. I nasza Gwiazdeczka (żywa) również 🙂
ACT | REIMS 🇫🇷🇬🇧
Quand Mika veut faire un vœu à une étoile comme il faisait quand il avait 6 ans. Puis continue à lui parler pendant le tout le concert 🌟 pic.twitter.com/Bxr3N8byu4
Koncert w Strasbourgu odbył się mimo że Mika nadal zmagał się z grypą.
Zdarzały mu się ataki kaszlu, ale jak stwierdził, lepiej się czuje na scenie niż w hotelowym łóżku.
Na dowód tego położył się na scenie i pokazał nam, jak wyglądała jego ostatnia noc.
Najpierw nie mógł zasnąć. Zmieniał pozycję, bo bolały go plecy, potem zaczął się stres dzisiejszym koncertem, potem zrobił się głodny. Zasypia o siódmej rano. A kiedy się budzi, wszystko jest w porządku. Cyrk kontynuuje swoją podróż. Dowodem na to jest fakt, że leży tu na tej scenie, która jest bardziej wygodna niż jego łóżko hotelowe 🙂
I przez pierwsze pięć piosenek wszystko jest w miarę w porządku. Ale kiedy Mika zaczyna Underwater, kaszel powraca. Pewnie dlatego jego monolog był dłuższy niż zwykle, aby jego gardło i płuca trochę odpoczęły od śpiewania. Jak to powiedział, czuje się jakby gremliny wyskakiwały z jego płuc jak w filmie Spilberga. Ale fani obecni z Zenicie w Strasbourgu twierdzą, że Mika wyraźnie czuł się o wiele lepiej!
Dobrze się składa, że będzie miał jednodniową przerwę przed koncertami w Reims i Tours.
Z radością odkryliśmy, że na scenę powróciła peleryna (co prawda inna, ta którą widzimy w teledysku Yo-Yo) i naszyjnik BLOOM! Chyba wszyscy lubiliśmy ten moment na koncertach w zeszłym roku.
Mika postanowił, że mimo iż jest nadal chory (grypa) koncert w Nancy odbędzie się.
Jak stwierdził, woli pocić się na scenie niż w hotelowym łóżku.
Fani obecni na koncercie twierdzili, że widać było po nim, że ma gorączkę. Pił również syrop, który miał zapobiegać atakom kaszlu.
W trakcie piosenki Moi Andy et Paris Mika pozwolił sobie na chwilę monologu.
Powiedział, że na sali jest dziś jego siostra Yasmine, z którą współpracuje od lat.
Biedna wzięła specjalnie cztery dni urlopu i przylecieć ze Stanów, żeby zrobić mu niespodziankę i pojawić się na koncercie w Breście. Wynajęła samochód w Paryżu i udała się do Brestu, gdzie dowiedziała się, że koncert został anulowany. Więc wróciła do Paryża, wynajęła kolejny samochód i pojechała do Nancy. A zaraz po koncercie pojechała na lotnisko w Paryżu, aby wrócić do Stanów. Tak więc, trochę dzięki jej przyjazdowi, Mika nie ośmielił się anulować również koncert w Nancy.
Żarty żartami, ale Mika musi uważać na siebie. Z grypą nie ma żartów.
Fani z niecierpliwością czekali na jakąkolwiek informację o kolejnym koncercie w Strasburgu. Wygląda na to, że koncert się odbędzie.
Przy piosence „30 secondes” Mika zaczął śpiewać od drugiej zwrotki.
Szybko się zorientował, że coś jest nie tak. Przyznał, że syrop na kaszel sprawia, że czuje się jakby był pijany. Poprosił publiczność o podpowiedź. Zażartował, że dawno temu, kiedy nie pamiętał słów, fani podawali mu je na kartkach. Potem używali telefonów komórkowych i w internecie szukali tekstów. A teraz po prostu śpiewają 🙂
Mika właśnie zamieścił wpis, że czuje się już na tyle dobrze, że koncert w Nancy odbędzie się zgodnie z planem!!!!!
Jednocześnie Mika przeprasza i dziękuje za zrozumienie fanom, którzy czekali na niego w Breście. Koncert odbędzie się 16 kwietnia i będzie ostatnim występem Apocalypse Calypso Tour.