Dziś Mika odebrał nagrodę Global Impact Award, ufundowaną przez Raymonda Weila, za docenienie jego globalnego sukcesu i wkładu w rozwój muzyki pop w wielu językach, a także za propagowanie inkluzywności i obecność w branży.
Impreza odbyła się w godzinach 18:00 – 23:30 w JW Marriott Grosvenor House w Londynie.
„Nordoff and Robbins to ulubiona organizacja charytatywna przemysłu muzycznego, a O2 Silver Clefs to ulubione wydarzenie charytatywne przemysłu muzycznego – i to z bardzo dobrych powodów. To pełne gwiazd spotkanie od 1976 roku celebruje geniusz legendarnych muzyków, jednocześnie zbierając miliony funtów na nasze ważne usługi terapii muzycznej. Pomaga nam wspierać jednych z najbardziej odizolowanych i bezbronnych dorosłych i dzieci w Wielkiej Brytanii, dzięki sile muzyki”.
„Z przyjemnością ogłaszamy laureatów nagród za rok 2025 – nagrody zdobędą David Gilmour, Rick Astley, IDLES, Soul II Soul, Noah Kahan, Chase & Status, Tony Christie, The Corrs, Sophie Ellis-Bextor, Mika, The Last Dinner Party i AURORA”.
Co prawda, kiedy w grudniu 2024 ogłoszono datę w Nimes, to postanowiłam tam jechać przede wszystkim, aby zobaczyć to niezwykłe miasto, które było kiedyś nazywane „francuskim Rzymem”. Koncert Miki miał być jedynie pretekstem do wyjazdu. Ale powiem Wam, że Arena i Mika na scenie, to było to, czego potrzebowałam po miesiącach odpoczynku od podróżowania.
Najpierw kupiłam bilet pod sceną. Stwierdziłam, że to może być ciekawe doświadczenie. Jednak z czasem, kiedy docierało do mnie, że czerwcu będzie bardzo, bardzo gorąco, zaczęłam mieć wątpliwości, czy podołam całodziennemu czekaniu na słońcu. No a potem bieg do barierki!
Lubię od czasu do czasu wchodzić na strony sprzedające bilety, by sprawdzić jak wygląda sytuacja. Ku mojemu zdziwieniu, trzy tygodnie przed koncertem rzucono pulę biletów na trybunach i to w sektorze, który dla mnie był najbardziej atrakcyjny: pierwszy rząd po lewej stronie od sceny. No i kupiłam bilet! Na szczęście udało mi się odsprzedać mój pierwszy bilet, więc obeszło się bez dodatkowych kosztów.
I powiem Wam, że nie żałuję tego wyboru. W Nimes było bardzo gorąco, około 36 stopni w cieniu. I mimo że koncert zaczynał się dopiero około 21:00, to temperatura powietrza nadal była wysoka. Ale ja nie musiałam stać w kolejce od rana. Dzięki temu mogłam kupić bilet i zwiedzić Arenę jeszcze przed południem i sprawdzić, jaki jest widok z mojego miejsca. Był fantastyczny! W dodatku trafiłam na moment, w którym na scenie przeprowadzano próbę pompowania wielkiego serca (do Love Today), jak również tęczy ukrytej w fortepianie ze skrzydłem. Siedziałam tam chyba z półtorej godziny – z jednej strony obserwując (i wrzucając filmiki na Instagram) co się działo na scenie, a z drugiej chcąc poczuć atmosferę tego amfiteatru zbudowanego dwa tysiące lat temu! Miejsce jest magiczne.
Po południu, około 16:00 postanowiłam podejść na „zaplecze” Areny i poprosić ochronę o podanie mojego prezentu dla Miki i pozostawienie go w garderobie. Co prawda ochroniarz poszedł to zrobić, ale okazało się, że nikogo z obsługi tam nie było, a on nie miał prawa tam wchodzić. Chwilę z nim porozmawiałam, powiedziałam mu, że specjalnie przyleciałam z Polski. I on nagle bierze ode mnie torbę z prezentem. Okazało się, że właśnie dwie panie od Miki wchodziły na teren areny i z uśmiechem odebrały mój prezent dla niego.
Ale to jeszcze nie koniec szczęśliwych zbiegów okoliczności. Właśnie odchodziłam, kiedy zaczęła się próba. Chwilę postałam słuchając wstępu do We Are Golden. A potem postanowiłam zrobić Insta Live. Możecie posłuchać dwóch części na moim koncie IG. Kiedy już miałam odejść, bo było mi za gorąco, usłyszałam coś nowego. No i znów rozpoczęłam live’a. Usłyszałam piosenkę Step With Me! To było wielkie zaskoczenie. Czyżby Mika miał wykonać ten utwór dziś wieczorem? W dodatku w pewnym momencie piosenka przeszła w inny utwór – cover – Everyday z repertuary Buddy Holly. Jednak okazało się, że nie usłyszeliśmy tego w Nimes. Może Mika przygotowuje dodatkowe piosenki dla Wielkiej Brytanii, gdzie nie śpiewa francuskich piosenek z ostatniego albumu?
Przed koncertem poszłam z grupą francuskich fanek żeby coś przekąsić. Było nas 15 osób! Atmosfera koncertu już nam się udzielała. Ponieważ miałyśmy miejsca w różnych sektorach, musiałyśmy się rozdzielić.
No a potem zaczęło się. Jako support wystąpiła młoda amerykańska piosenkarka Tori Kelly. W pewnym momencie zauważyłam, że z boku pod sceną stoją chórzystki Miki oraz Wouter (perkusista) i Alban (klawiszowiec) i filmują w zachwycie występ Tori! Przyznam, że było to bardzo miłe, że tak się interesują młodą artystką.
Ale niecierpliwie czekałam na Mikę.
Oto setlista:
We Are Golden
Origin Of Love
Lollipop
Ice Cream
Relax
Yo-Yo
Big Girl
Jane Birkin
Underwater
Good Guys
Billy Brown
Elle Me Dit
Happy Ending
C’est la vie
Grace Kelly
Love Today
Intro do We Are Golden jest epickie! Co prawda nie widziałam na żywo całej animacji, ale póżniej obejrzałam ją na opublikowanym filmie.
Przypomina to trochę początek Revelation Tour, kiedy Mika opowiadał historię Big Bang, powstania wszechświata.
Tym razem z nicości tworzy się czerwone jajo (?) czy też asteroida (?) i dokładnie w momencie eksplozji na scenie pojawia się skrzydlata istota – Mika.
W tym roku Mika nie zaczyna od spokojnego intro do Lollipop. Zaczyna od wielkiego wybuchu 🙂
We Are Golden niepostrzeżenie przechodzi w Origin Of Love, a Mika pozbywa się ciężkich skrzydeł.
Teraz mała chwila odpoczynku przy Lollipop. Mika opowiada nam historię szarego miasta, w którym jedna dziewczynka odważyła się ubierać na różowo. I to odmieniło całe miasto.
W tle możemy oglądać nową animację z… kurczakami! Nie pytajcie, dlaczego kurczaki. Bo nie wiem 🙂 A może to jakieś inne ptaszki?
Przy takich upałach nie mogło zabraknąć Ice Cream! I znów nowa animacja, która świetnie pasuje do utworu: słońce, kulki lodów, a nawet… uskrzydlone sztuczne szczęki 🙂 🙂
Pierwsze dźwięki Relax powodują, że łapię moją polską flagę i dzielnie trzymam ją przed sobą. A że jestem w pierwszym rzędzie i na wysokości około 2 metrów, Mika nie może jej nie zauważyć. Na kilku filmikach nagrywanych z drugiej strony areny widać ją dokładnie 🙂
I wydawałoby się, że już tyle razy słyszeliśmy ten utwór, że może już się trochę znudził. Ale publiczność śpiewa na całe gardło! I Mika wyraźnie się wzruszył. I pozwolił nam śpiewać jeszcze raz i jeszcze raz… Tym razem nie było podziału na niebo (trybuny) i piekło (pod sceną). Byliśmy w antycznej arenie, gdzie na trybunach siedzieli bogaci, szlachetnie urodzeni, nietykalni oraz… „enfants terribles” w fosie, które zostaną pożarte przez lwy. I wiecie, mimo że siedziałam na trybunie, to i tak czułam się częścią tych na dole. Oczywiście ci na dole śpiewali lepiej i głośniej. Bo tylko tak mogli odstraszyć lwy, które chciały ugryźć ich w tyłki 🙂
Kolej na Yo-Yo. Mika zwalnia tempo i mówi, że do tego czasu powinien już dwa razy zmienić kostium, ale jest zbyt gorąco. A po chwili rozczula się i mówi jak bardzo cieszy się, że znów spotyka się ze swoją publicznością. Siada na scenie i jeszcze raz zaczyna piosenkę. Powoli w wersji akustycznej, by po chwili przejść do remixu w stylu disco. I znów wszyscy śpiewamy „treat me like a yo-yo” i tańczymy w hipnotycznym rytmie.
Zmiana kostiumu na garnitur w liście konopii. Big Girl – oczywiście Mika musiał wejść między ludzi. Oczywiście Mika musiał wspiąć się na trybuny. Oczywiście Mika musiał sobie radzić, że by przemieszczać się między sektorami, które nie są połączone. A na koniec ruszył sprintem przez całą długość areny, by powrócić na scenę. I powiem Wam, że mnie zatkało, kiedy widziałam ten jego bieg! Czy on jest Iron Manem? To był nadludzki wysiłek.
Jane Birkin – bardzo czekałam na tę piosenkę. Nie wiem, co jest w niej takiego, że mogę jej słuchać na okrągło. No i śpiewać z całą salą „la la la la la la la la”…
Jane Birkin i C’est la vie to utwory, na które czekam na każdym koncercie. Ale są kraje, gdzie Mika ich nie wykonuje i wtedy czegoś mi brakuje…
Na końcu piosenki Mika był bardzo wzruszony i powiedział, że takiego rozpoczęcia tras festiwalowych we Francji życzy każdemu artyście.
Kolejna piosenka to Underwater. Oczywiście od razu zapaliliśmy nasze latarki i w ciemnościach na tle gołego nieba widzieliśmy setki światełek-gwiazd.
Tym razem Mika nie dyrygował publicznością i nie było rywalizacji w śpiewaniu pomiędzy trybunami i areną. Trochę byłam zawiedziona, bo lubię śpiewać ze wszystkimi. Ale już rozpoczynała się kolejna piosenka.
Good Guys – nie nagrywałam tego utworu. Miałam ze sobą flagę LGBT i trzymałam ją przewieszoną przez murek znajdujący się przede mną. Taki hołd dla wszystkich, których Mika wymienia w piosence.
W trakcie śpiewania Mika zorientował się, że na trybunach najbliżej sceny siedzą ludzie, którzy praktycznie nic nie widzą. Sama się zastanawiałam, dlaczego sprzedawano bilety na takie miejsca. Mika serdecznie ich przeprosił i kazał nam zrobić hałas specjalnie dla nich.
Zaraz potem na scenę wjechał uskrzydlony fortepian i Mika zasiadł do niego, aby wykonać Billy Brown. A na wizualizacji w tle mogliśmy podziwiać surrealistyczne sceny z gęśmi i końmi grającymi na instrumentach dętych. Ot, tak 🙂
Mika zniknął ze sceny z zespół zaczął grać długi wstęp do Elle Me Dit. Mika wrócił w swoim srebrnym garniturze z cekinów. Nie wiem, czy to jest ten sam, co w zeszłym roku, ale tym razem wydawał się zrobiony z diamentów a nie ze srebra!
Mika „prawie” nie pomylił się w tekście. To znaczy, mało brakowało, ale natychmiast się poprawił i wszystko poszło dalej gładko 🙂 A na koniec oczywiście wszyscy razem wykonaliśmy szalony taniec. Doszło również do owacji nogami. Tupaliśmy z całych sił. A ktoś rzucił na scenę żywy kwiat słonecznika. Mika podniósł go i wpiął sobie w klapę. Niedługo wrócimy do tego elementu.
Mika znów się wzruszył. Chyba nawet miał łzy w oczach.
Po chwili przerwy usłyszeliśmy pierwsze akordy do Happy Ending i… zaczęliśmy śpiewać.
Zawsze śpiewamy, wzruszamy się i pokazujemy serca dłońmi. To już jest rytuał.
No i wracamy do naszego słonecznika. Przy intro do C’est la vie Mika zaczął obrywać żółte płatki szepcząc przy tym pierwsze słowa tekstu. Przyznam, że aż mnie ciarki przeszły po plecach. Chwila była aż tak przejmująca, że nawet Mika w pewnym momencie zapomniał tekst. Ale szybko wrócił „na tory” i śpiewał dalej. A my z nim oczywiście.
Piosenka się skończyła, ale my śpiewaliśmy dalej!
Mika znów się wzruszył. Powiedział, że przez 20 lat rośliśmy razem, przechodził przez dobre i gorsze chwile i kiedy słyszy jak śpiewamy, to czuje się najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi… I ewidentnie z całych sił powstrzymywał łzy…
Na początku były tylko dwa dźwięki…
I teraz następuje moment, który stał się jednym z moich najbardziej ulubionych.
Śpiewamy intro do Grace Kelly. „Zwykłe” ta ta da da ta da da ta da da da da da da….
Nie przypuszczałam, że piosenka, która ma prawie 20 lat, wywoła we mnie tyle emocji na koncercie! To chyba pierwsza wersja, w której Mika nie siedzi przy fortepianie. Ale za to uruchamia tęczę. No bo tęcza musi być!!!
No i dochodzimy do finału. A co może być lepszego na finał, jeśli nie Love Today?
A jeśli jeszcze dorzucimy wielkie nadmuchiwane serce? A jeśli dorzucimy jeszcze… nowy strój Miki?
Wyszłam z koncertu cała szczęśliwa i naładowana pozytywną energią. Mika naprawdę powinien być przepisywany na receptę jako antydepresant!!!!
A żeby dodać wisienkę na torcie, to po koncercie Mika wyszedł do nas i rozdawał autografy.
Dziś Mika wystąpił na pierwszym w tym roku letnim festiwalu.
PINK POP Festival, Landgraaf, Holandia.
Dzięki streamingowi na żywo wszyscy mogliśmy tam być!
Było gorąco. Bardzo gorąco. I to nie tylko z powodu słońca, które bezlitośnie paliło ludzi zgromadzonych wokół sceny. Mika znów przeszedł samego siebie. Skrzydła były niebieskie, fortepian miał skrzydło i tęczę, a na koniec nad sceną uniosło się gigantyczne serce.
Mika ani na chwilę nie zwolnił tempa. Praktycznie nie było przerw między utworami. Jedynie na chwilę Mika zniknął przed Big Girl, aby przebrać się w garnitur w kolorze… różowym. W końcu to był PINKpop Festival 🙂
Myślę, że widzowie dostali wszystko, aby świetnie się bawić.
Wręczenie nagród odbędzie się w Londynie 2 lipca 2025.
Wśród laureatów znalazł się Mika w kategorii Global Impact Award.
A tak opisano go na łamach Music News:
Gwiazdor światowych list przebojów Mika ma otrzymać nagrodę Global Impact Award, przyznawaną za jego międzynarodowy sukces, wielojęzyczny wkład w muzykę pop i propagowanie inkluzywności.
No chyba nie można lepiej opisać tego, co Mika robi dla swojej społeczności. Jest ikoną środowiska LGBT+, mówi i śpiewa w kilku językach, uczestniczy w programach w Wielkiej Brytanii, Hiszpanii, Włoszech i Francji. Fani często powtarzają, że dzięki Mice i jego muzyce mogli wyjść z depresji, z osaczenia, że mogli zrozumieć siebie i swoją „inność” równocześnie ucząc się akceptować siebie. Mika swoją muzyką łączy pokolenia. Jego muzyka pop jest uniwersalna, ale także przekazuje pewne treści w sposób może często zawoalowany, ale czytelny dla tych, którzy wczytają się w słowa piosenek.
Wśród nagrodzonych, na gali 2 lipca znajdą się również (między innymi) Sophie Ellis-Bextor czyAurora.
A oto krótki opis czym jest instytucja O2 Silver Clef Awards.
O2 Silver Clefs świętuje geniusz legendarnych muzyków od 1976 r., jednocześnie zbierając miliony funtów na ważne usługi terapii muzycznej Nordoff & Robbins. Gwiazdorskie spotkanie organizacji charytatywnej pomaga wspierać najbardziej odizolowanych i bezbronnych dorosłych i dzieci w Wielkiej Brytanii, dzięki sile muzyki. Wieczór poprowadzi prezenterka Edith Bowman, a nagradzana Carrie i David Grant będą gospodarzami charakterystycznego niebieskiego dywanu powitalnego na wydarzeniu.
PPL jest wieloletnim sponsorem Silver Clefs i powróci, aby sponsorować Contemporary Music Award, która w tym roku została przyznana AURORA.
Mika ostatnio nic nie wrzuca na swoje social media. Chyba pracuje 🙂
Za to Ida wrzuciła dziś zdjęcie, gdzie widzimy ją w restauracji w towarzystwie Miki, Tima, Nicka Littlemore’a oraz DomDiasa (obaj pracują na warstwą dźwiękową nowego albumu Miki).
Ale już wczoraj coś podejrzewaliśmy, kiedy Ida napisała, że zamiast wracać do domu po występie w Brukseli, postanowiła odwiedzić Toskanię i spędzić dzień w studio nagraniowym.
Wniosek? Ida nagrała wokale do nowej płyty Miki! Tak jak to miało miejsce na pierwszej płycie Life In Cartoon Motion!
Mika właśnie potwierdził, że wystąpi na bezpłatnym koncercie w Timisoarze (Rumunia) 2 sierpnia 2025. Koncert odbędzie się w ramach „Timisoara City Celebration”.
Ostatni odcinek za nami. Finał. Koncert w prawdziwej sali koncertowej. Gra na najlepszym instrumencie przed prawie dwutysięczną publicznością.
Na początek, „na rozgrzewkę” wystąpił Jon Batiste, który zagrał swoją wersję utworu „Dla Elizy” Ludwika Van Bethowena.
A Mika zaśpiewał akustyczną wersję „Relax”. Na scenie wraz z nim pojawił się Max oraz chórek dziewczyn z 100 Voices Of Gospel.
A potem nadszedł czas na gwiazdy wieczoru.
Zak – szalony chłopak z Leeds, który wygląda bardziej na rapera niż wirtuoza fortepianu. Niesamowity talent otoczony grupką przyjaciół, którzy bardzo wspierają go nie tylko na tym szczególnym koncercie ale i w życiu codziennym. Dał pokaz swoich umiejętności. Zaskoczył nawet Mikę i Jona. Uznali, że przeszedł sam siebie i zagrał najlepiej ze wszystkich swoich wykonań. Pokonał stres i pokazał co potrafi.
Produkcja zmieniła kolejność występów i jako drugą zobaczyliśmy Dianę z Manchesteru.
Diana – z Manchester, lat 87. Zaczęła komponować niedawno, po śmierci męża. Mika bardzo przeżywał jej występ. Otarł z oka łzę, kiedy Diana wchodziła na scenę. Ale my wszyscy na widowni już mieliśmy oczy pełne łez. Piękna historia miłości dwojga ludzi. Piękna choć prosta muzyka wykonana z kwartetem smyczkowym. Diana przekazała nam pewną mądrość: nigdy nie porzucaj swoich marzeń. Ona czekała na realizacją swojego przez 87 lat.
Nawet Jon, który jest bardzo ekspresyjny w swoich reakcjach, po prostu siedział wzruszony.
Za kulisami też było „mokro”. Uczestnicy programu słuchali w zachwycie i ocierali łzy.
A na koniec zgotowaliśmy Dianie owacje na stojąco. Bardzo długie owacje.
Phil i Marcus – dwa przeciwieństwa: nastolatek i dojrzały mężczyzna. Ale duet stworzony przez Jona był strzałem w dziesiątkę. Pomimo różnicy wieku i doświadczenia obaj pianiści pokazali klasę. Jak to określił Jon: Marcus to „stara dusza”. I zagrał jak zawodowiec.
Josiah – wziął udział w castingu na lotnisku Heathrow. Pomimo wielu obowiązków – praca, małe dziecko, rodzina – znajduje czas na muzykę i nawet komponuje. Na koncert finałowy postanowił zagrać swoją własną kompozycję, którą tak naprawdę kończył trzy tygodnie przed występem. Mika oczywiście bardzo się tym stresował. Czy Josiah przygotował swoje dzieło tak, jak tego pragnął? Bo czasu było naprawdę niewiele. Niepotrzebnie. Josiah zagrał w „elegancki” sposób i Mika odetchnął z ulgą, kiedy Josiah skończył grę. „To było wspaniałe” szepnął do Jona.
Czas na Anisę, która wystąpiła w odcinku z londyńskiego dworca Liverpool Street. Najmłodsza uczestniczka. Przed występem Anisa zadedykowała grany utwór swojemu dziadkowi, który – ze względu na zły stan zdrowia – nie mógł być obecny w Glasshouse.
Z korzeniami w Iranie Anisa zagrała utwór irańskiego kompozytora. Zrobiła to w przepięknym stylu. Posłuchała porad Miki, żeby nie skupiać się na technicznej poprawności gry, ale na uczuciach, na emocjach. I to jej się udało. Dokonała niesamowitej zmiany, jeśli porównamy jej pierwszy występ do koncertu finałowego Brawo Anisa!!!!!
I Mia – siedemnastolatka, która specjalnie szukała w internecie czarnoskórych pianistek i kompozytorek. To ją fascynowało. I znalazła to, czego szukała. Florence Price. Jednak jej finałowe wykonanie różniło się od tego z eliminacji. Mia zaśpiewała. I to wyniosło utwór na inny poziom. To było po prostu piękne.
Nadszedł czas, aby Mika i Jon wybrali najlepszy występ wieczoru. I oczywiście nie chodziło o wytypowanie zwycięscy. Wszyscy uczestnicy pokazali nieprzeciętny poziom gry na fortepianie. I pierwsze co zrobili Mika i Jon, to wbiegli do pokoju, w którym przebywali wszyscy i pogratulowali im wspaniałych występów. To przeszło ich wszelkie oczekiwania.
Ja stawiałam na Dianę. Podobnie jak przy poprzednich dwóch finałach, moje łzy wskazywały zwycięzcę. tak było z Lucy i Bardem Kella. Tym razem to gra Diany poruszyła mnie dogłębnie. Rozmawialiśmy w przerwie między sobą i kilka osób zgodziło się ze mną.
Ale oczywiście Mika i Jon mogli zdecydować inaczej.
Mika powiedział, że to może być każdy z występujących tego wieczora. Ale czekaliśmy na ogłoszenie rezultatów. Na początek dowiedzieliśmy się, że – już tradycyjnie – każdy z pianistów dostanie w prezencie pianino.
Wykonawcą tego wieczoru zostaje… Diana!!!!!
Mika aż podbiegł do niej, by ją uściskać. Potem chwilę stał obok niej. Siedziałam bardzo blisko i widziałam, jak bardzo Mika był wzruszony.
I już za kulisami odbyła się taka krótka rozmowa, która podsumowuje wynik.
Diana: Wszyscy tak pięknie zagrali.
Zak: Wszyscy pięknie zagrali, ale to ty spowodowałaś, że miałem łzy w oczach.
Diana: Naprawdę?
Zak: Ja jestem nastolatkiem. Jak to zrobiłaś?
Na koniec mogliśmy usłyszeć w tle Lollipop, piosenkę, którą Mika wykonał w duecie z Jonem. Szkoda, że nie pokazali całości, bo było kilka śmiesznych interakcji. No i oczywiście my wszyscy wstaliśmy, tańczyliśmy i śpiewaliśmy z Miką : ooooooo lollipop!!!!
Pojawiły się również napisy o tym, co działo się potem.
Każdy z dworców otrzymał nowe pianino.
Ukochany dziadek Anisy zmarł w styczniu tego roku (koncert był nagrywany w październiku 2024). Anisa nadal dedykuje mu każdy ze swoich występów.
Phil podarował pianino swoim wnuczko. co już jest wielce obiecujące.
Marcus i jego zespół grają koncerty w weekendy w Brighton.
Mia nadal poszukuje i eksploruje nagrania mniej znanych kompozytorów.
Josiah nadal dzieli czas na pracę zawodową, życie rodzinne i występy.
Zak dostał wiele zaproszeń na koncerty w Leeds.
Diana nabrała większej pewności siebie i nadal komponuje, Występuje również publicznie tam, gdzie ją zapraszają.
No i oczywiście wszyscy pozostają w kontakcie ze sobą 🙂