Co mogę napisać po obejrzeniu szóstego odcinka The Piano?
To czas, kiedy wybrana siódemka pianistów amatorów przygotowuje się do koncertu finałowego.
Możemy im się przyjrzeć z bliska i lepiej poznać.
I do tego widzimy całą ekipę przy pracy: Mika, Jon, Claudia…
Uwielbiam takie momenty. I chyba dlatego tak lubię uczestniczyć w nagraniach The Voice – obserwować jak to wygląda od środka. Obserwować (zwłaszcza Mikę) ich przy pracy.
Miałam takie jakieś dziwne uczucia, jakby „deja vu”, że kiedyś to już widziałam, że tam już byłam. Z jednej strony czułam duże wzruszenie i radość oglądając te przygotowania.
Ale równocześnie już jest we mnie jakiś żal, że za tydzień wszystko się skończy. Wielki finał i koniec. Póki co, cieszmy się tym co dotychczas obejrzeliśmy. C’est la vie.
Piąty odcinek programu był nagrywany nie na stacji kolejowej, ale w Terminalu nr 5 lotniska Heathrow.
Już chyba nie dziwi nas różnorodność pianistów wybranych do nagrania.
Młodzi, starsi, zajmujący się muzyką, grający dla przyjemności.
I każdy z nich niesie swoją historię.
Nadia – pilot samolotu. Fiona – nauczycielka muzyki, która została odznaczona osobiście przez królową orderem za 40 lat pracy. Nemesia – grała dla swojego taty, którego niedawno straciła. Josiah – jego mama była pianistką, ale on musiał znaleźć pracę, aby utrzymać żonę i dziecko. Pracuje jako manager na budowach. Chapman – ślepy chłopiec z Hong Kongu, który zagrał swój własny utwór Rush Hours In Hong Kong. Czy wreszcie Edison – Brazylijczyk mieszkający w Anglii od trzydziestu lat. Który swoją grą potrafił oddać radość i smutek.
W tym odcinku wystąpili: Nadia, Alex, Fiona, Brian, Taro, Nemesia, Josiah, Chapman oraz Edison.
Moimi faworytami byli Fiona (the Fireball), Josiah, Chapman i Edison.
Choć mam wrażenie, że Mika i Jon bardzo szybko podjęli decyzję o tym, kto wystąpi na scenie w Glasshouse w Newcastle.
Piękny (i długi) wieczór wręczenia nagród filmowych David Di Donatello. Mika i Elena Sofia Ricci świetnie się spisali jako prowadzący. Ale największym zaskoczeniem był dla mnie sam początek. Najpierw żartobliwa konwersacja z garderoby – biedny Mika nie wiedział, w co się ubrać, bo ma za dużo garniturów i butów :-). A zaraz potem widzimy go w roli kinooperatora, który uruchamia projektor, aby zaraz potem zacząć śpiewać po włosku! Po chwili otwiera drzwi i ukazuje nam się (już na żywo) sala pełna gości i Mika, który wraz z tancerzami i chórem śpiewa We Are Golden! Wróciły wspomnienia Stasera Casa Mika… Powiem tylko, że to nie był jedyny raz, kiedy Mika śpiewał.
Ale co Wam będę opowiadać. Sami zobaczcie cały program. Nawet bez VPN.
Link znajdziecie poniżej.
Wrzuciłam też kilka fragmentów i zdjęć na Instagram. Mam nadzieję, że nie zablokują mi przez to konta.
Mika jest już w Rzymie, gdzie przygotowuje się do wielkiej gali wręczenia nagród filmowych David Di Donatello. To będzie za dwa dni, 7 maja. Transmisja na żywo w rai Uno.
Właśnie zamieścił story, pokazując nam zaplecze. Chciał pochwalić ekipę pracującą nad kostiumami. Ale oczywiście jedna z pań skrzyczała go, że nie wolno pokazywać kostiumów.
Ale są takie piękne, że Mika wcale się tym nie przejął i pokazał cały rząd wieszaków z czarno-złotymi ubraniami 🙂
Nie wiem jak wy, ale ja miałam kilka momentów bardzo wzruszających.
Tym razem Channel 4 pokazał nam dziesięcioro pianistów.
Roger, Chloe, Alex, Reuben, Katherine z chórem dziecięcym, Belema, Angel, Nadeem, Carmen oraz Diana.
Jak zwykle przekrój wieku i zawodów. 13- letnia Carmen, której głosem zachwycił się Mika, 77-letni Angel czy w końcu najstarsza uczestniczka, 87-letnia Diana, która od niedawna odkryła w sobie talent do komponowania muzyki.
Trzeba wspomnieć o specjalnych gościach – psach! Oczywiście ta, którą wszyscy znamy, czyli Amira, zwana Sharky. Mika przyprowadził ją na nagranie i grzecznie siedziała przy nim przez cały czas. Ale Claudia wypatrzyła pasażera z dwoma pieskami o dumnych imionach Duke i Duchess! A na koniec słodka suczka Diany 🙂
Tym razem mogliśmy posłuchać historii dziewięciorga pianistów:
Quinn
Paul
Millie
Zak
Helen
Harris
Amelia
Charlie
Pearl
Przekrój wiekowy, różne style muzyczne. Choć tym razem chyba łatwiej było by mi wybrać tego jednego artystę, który mnie ujął. I był to Zak. Dokładnie tak, jak zdecydowali Mika i Jon.